Chelsea mistrzem świata!
Londyńska ekipa zszokowała amerykańską widownię, wysoko pokonując faworytów, piłkarzy PSG!
Fot. MAGO/ PressFocus
KLUBOWE MISTRZOSTWA ŚWIATA
Amerykanie znani są z robienia show. Mecze NBA czy futbolu amerykańskiego są nie tylko widowiskami sportowymi, ale przede wszystkim rozgrywką. Organizatorzy Klubowych Mistrzostw Świata nie mieli zamiaru odchodzić od tradycji wielkich imprez, które porywają tłumy. Przed meczem koncert zagrał Robbie Williams, na trybunach obok prezydenta FIFA Gianniego Infantino zasiadł prezydent USA Donald Trump i jego żona Melania. Spotkanie zapowiedział legendarny konferansjer bokserski Michael Buffer. Zorganizowane zostało też halftime show, niczym podczas Superbowl. Wystąpiły największe gwiazdy muzyki popularnej: J Balvin, Doja Cat oraz zespół Coldplay. Kibice, którzy zgromadzili się na ogromnej arenie w East Rutherford, nie mieli prawa się nudzić.
Najważniejsze było jednak to, co działo się na boisku. Przed meczem spodziewano się, że PSG spokojnie pokona Chelsea. W końcu paryżanie są triumfatorami Ligi Mistrzów, a w półfinale klubowego mundialu ograli Real Madryt 4:0. Tymczasem londyńczycy postanowili powstrzymać ekipę Luisa Enrique i świetnie wykonali to zadanie. Na boisku brylował Cole Palmer. Anglik nie przeżywał najlepszego sezonu w Premier League, ale w finale w USA wszedł na wyżyny umiejętności. Zachowywał spokój w okolicach pola karnego, dzięki czemu dwukrotnie w pierwszej połowie wpisał się na listę strzelców, dwukrotnie oddając niemal identyczne uderzenie – spokojne, po ziemi, nie do obrony dla Gianluigiego Donnarummy. Nie zatrzymał się jednak tylko na strzelaniu goli. Brał czynny udział także przy trzecim trafieniu Chelsea, asystując przy golu Joao Pedro. W ten sposób The Blues zdobyli trzy gole przed końcem pierwszej połowy.
PSG musiało wziąć się w garść, żeby odrobić stratę, ale cel ten był już niemożliwy do osiągnięcia. Świetnie między słupkami spisywał się bowiem Robert Sanchez, a obrona Chelsea nie pozwalała fantastycznej ofensywie paryżan na wiele. Podopieczni Luisa Enrique przejęli inicjatywę po zmianie stron, ale niewiele z tego wynikało. Więcej okazji mieli londyńczycy, którzy regularnie wychodzili z kontrami. Więcej bramek jednak nie padło.
Spotkanie zakończyło się małym skandalem z udziałem Joao Nevesa. Marc Cucurella wbiegł w Portugalczyka, co sprowokowało go do niesportowego zachowania. Pomocnik pociągnął hiszpańskiego defensora za jego bujną czuprynę, przez co po analizie VAR sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Na tym złe emocje się nie skończyły – szanse grającego w osłabieniu PSG spadły do zera i mecz zakończył się wynikiem 3:0 dla Chelsea, a po ostatnim gwizdku doszło do przepychanek na środku boiska, a nawet do rękoczynów. W akcji brali udział nie tylko zawodnicy, ale także trener Luis Enrique. To zachowanie było doskonałym dowodem, że Klubowe Mistrzostwa Świata były dla piłkarzy bardzo ważnym turniejem, a nie tylko jakimiś letnimi zmaganiami. Nie ma w tym przesady – w końcu piłkarze Chelsea mogą tytułować się mistrzami świata!
Kacper Janoszka
◼ Chelsea – PSG 3:0 (3:0)1:0 – Palmer (22), 2:0 – Palmer (30), 3:0 – Joao Pedro (43)
CHELSEA: Sanchez – Gusto, Chalobah, Colwill, Cucurella – James (77. Dewsbury-Hall), Caicedo – Palmer, E. Fernandez (61. Andrey Santos), Neto (78. Nkunku) – Joao Pedro. Trener Enzo MARESCA.
PSG: Donnarumma – Hakimi (73. G. Ramos), Marquinhas, Baraldo, Mendes – Neves, Vitinha, F. Ruiz (73. Zaire-Emery) – Doue (73. Mayulu), Dembele, Kwaracchelia (58. Doue). Trener Luis ENRIQUE.
Sędziował Alireza Faghani (Iran). Żółte kartki: Neto, Caicedo, Gusto, Colwill – Dembele, Mendes. Czerwona kartka Neves.