Chcieć nie zawsze znaczy móc
TRYBUNA KIBICA - GKS Katowice
Początek drugiego z rzędu sezonu w PKO BP Ekstraklasie okazał się gorzką pigułką nie tylko dla kibiców GKS-u Katowice, ale także samych piłkarzy oraz sztabu szkoleniowego. Jeszcze przed pierwszym meczem kibice GieKSy mogli snuć marzenia, że zjeżdżający na Nową Bukową w sobotni wieczór zespół Rakowa Częstochowa, zaangażowany w kwalifikacje do Ligi Konferencji edycji 2025/26, będzie oszczędzał siły na czwartkową konfrontację z MSK Żylina. Niejednokrotnie przecież bywało, że zespół reprezentujący Polskę w rozgrywkach pucharowych w Europie tracił w lidze pewne – zdawać by się mogło – punkty. Ale na Nowej Bukowej nic takiego nie miało miejsca, a wynik 1:0 dla Rakowa to odzwierciedlenie przebiegu boiskowych wydarzeń.
Zespołowi GKS-u Katowice zabrakło atutów, by przeciwstawić się piłkarskiej dojrzałości ekipy trenera Marka Papszuna. Ten znalazł antidotum, by nie dopuścić do klarownych sytuacji, które mogliby mieć lub sobie stworzyć napastnicy GKS-u. Świadectwem ich niemocy jest to, że nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Rakowa. Tak więc przedmeczowe nadzieje kibiców GKS-u legły niczym domek z kart. Nie ma jednak sensu rozdrapywać ran i zastanawiać się nad tym, co już za nami. Już w najbliższy poniedziałek zawita na Nową Bukową Zagłębie Lubin, którego piłkarze po porażce 0:1 z Widzewem w Łodzi również będą musieli szukać szansy w konfrontacji z piłkarzami GieKSy. Jest jeden ważny aspekt – to wypełniona na żółto Nowa Bukowa. To daje wiarę, że wszystko wciąż jest do zdobycia.
Marzyciel