Cel jest realizowany
Rozmowa z Piotrem Gruszką, wicemistrzem świata, olimpijczykiem, byłym trenerem, a obecnie ekspertem
Piotr Gruszka (z lewej) zamienił parkiet na stanowisko komentatorskie. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
Za nami dwa turnieje w Lidze Narodów. Podobała się panu postawa naszego zespołu?
– Oceniam ją bardzo pozytywnie. Nie tylko pod względem poziomu gry, ale również faktu, że dużo nowych graczy otrzymało szansę. Trener Grbić cały czas żongluje składem i zobaczyliśmy nowe perełki, jak Maksymilian Granieczny czy Jakub Nowak. Mieliśmy też dużo spotkań, w których Polacy mieli problemy, a później odwracali ich losy. To jest super, gdy wprowadza się nowe osoby do kadry narodowej, bo muszą poczuć te emocje i atmosferę na boisku podczas meczów międzynarodowych. Wtedy sporo się uczą, a gdy wygrywają, oznacza to tylko jedno – bardzo dobry czas dla polskiej reprezentacji, także przy nowych zawodnikach, którzy dopiero co zapoznają się z taką grą.
Dwie porażki, z Włochami (2:3) oraz Brazylią (1:3), jednak się zdarzyły…
– Oczywiście wszyscy byśmy chcieli samych zwycięstw, ale zauważyłem dużo pozytywów również w tych przegranych meczach. Bardzo ważne jest to, żeby w trudnych sytuacjach wyciągnąć coś, co będzie procentowało na przyszłość. Porażki czasami uczą nawet więcej niż wygrane, zwłaszcza gdy wie się, że w danym momencie zrobiło się coś źle i dochodzi się wówczas do wniosku, że można było postąpić inaczej. Pamiętajmy, że w dalszym ciągu jest to etap zmagań grupowych. Polska ma drugie miejsce w tabeli, tak więc wszystko jest pod kontrolą. Przed nami następny turniej w Gdańsku, gdzie – z tego co można usłyszeć – należy spodziewać się sporych zmian kadrowych w porównaniu z poprzednimi zawodami. Wiemy, jaki jest cel w Lidze Narodów i Polacy go realizują. Mowa o ogrywaniu nowych chłopaków, dawaniu szans młodym zawodnikom, którzy po raz pierwszy w życiu znaleźli się w reprezentacji. Nasi chłopcy z pewnością będą chcieli wygrać Ligę Narodów. Widzę, że jak na razie idzie zgodnie z planem.
Czyja gra najbardziej panu się spodobała?
– Między innymi Artura Szalpuka. Widać, że z dużą pewnością i doświadczeniem podchodzi do rywalizacji. Co do wyróżnień, można, a nawet trzeba, wymienić debiutujących w kadrze Maksa Graniecznego czy Kubę Nowaka. To są zawodnicy, o których mówi się, że ledwo co dostali się do reprezentacji, a już grają, może nie jak starzy wyjadacze, ale z dużą odwagą i zamiarem wskakiwania na coraz wyższy poziom. Wykazują jednocześnie dużą pokorę i naprawdę bardzo dobrze zaaklimatyzowali się w drużynie narodowej. Z pewnością będziemy mieli z nich pociechę.
Czyli odmłodzenie kadry idzie w dobrym kierunku?
– Jak najbardziej, ale odmłodzenie nie polega na tym, że nasza kadra już tak będzie wyglądała na stałe. Ci młodzi ludzie muszą zapoznać się z dużymi międzynarodowymi turniejami i przede wszystkim – całą rywalizacją. Im więcej gotowych do grania siatkarzy będzie miał do dyspozycji trener Nikola Grbić, tym bardziej będziemy mogli się cieszyć. Szkoleniowiec będzie miał wybór na turnieje finałowe, medalowe, które będą miały większe znaczenie. Turnieje Ligi Narodów w Chinach i USA pokazały, że Polska ma potencjał i szerokie zestawienie, co jest bardzo istotne. Trenerzy bowiem próbują zmieniać składy, wprowadzając nowych zawodników, a my wciąż jesteśmy w czubie. Musi to o czymś świadczyć.
Do kadry przebojem wdarł się atakujący Kewin Sasak. Ma szansę być pierwszym atakującym za trzy lata na igrzyskach w Los Angeles?
– Musi na to mocno zapracować. Początek w tegorocznej Lidze Narodów miał bardzo dobry. Były jednak też takie mecze, w których jego forma falowała, jak np. z Brazylią czy jeszcze wcześniej z Włochami. To jest zawodnik o dużym potencjale i możliwościach. Jeśli jednakże chce ustabilizować grę, potrzeba do tego więcej meczów. Mam nadzieję, że jeszcze dostanie taką możliwość. Trzy lata to nie jest wcale dużo, a Kewin będzie w najlepszym wieku. Jeśli zatem będzie szedł do przodu, może być ważnym punktem zespołu w czasie igrzysk.
Przed nami Liga Narodów w Gdańsku, która rozpocznie się 16 lipca. Czego możemy się spodziewać po naszej drużynie?
– A jak można widzieć naszą reprezentację przed własną publicznością, biorąc pod uwagę, że bilety na tę imprezę zostały już dawno wykupione? Pozostaje pytanie, jakim składem zagrają Biało-czerwoni. Dużo się mówi, że powołani zostaną gracze, którzy obecnie przebywają na obozie w Spale. Wszyscy, którzy tam trenowali i rehabilitowali się, mają być gotowi na turniej w Gdańsku. Wydaje się, że najsilniejszym rywalem będzie Francja, ale każde kolejna potyczka w Lidze Narodów jest cennym doświadczeniem, bo później czekać nas może turniej finałowy w Ningbo na przełomie lipca i sierpnia.
Rozmawiał Norbert Giżyński