Sport

Brown w Nowym Jorku

Po miesiącu poszukiwań Knicks znaleźli trenera.

DeAndre Ayton przed rokiem z reprezentacją Bahamów grał przeciw Biało-czerwonym. I wygrał. Fot. Nicholas Muller/SOPA Images/SIPA USA/PressFocus

NBA

Koniec sagi z poszukiwaniem trenera przez New York Knicks. ESPN jako pierwsza poinformowała, że nowym szkoleniowcem Knicks będzie Mike Brown, dwukrotny trener roku w NBA (2009, 2023).

Proces rekrutacyjny był długi i wyboisty. Miesiąc temu klub z Nowego Jorku niespodziewanie zwolnił Toma Thibodeau, stało się to zaraz po tym jak zespól został wyeliminowany przez Pacers w finale Konferencji Wschodniej. W ramach poszukiwania następcy podejmowano próby rozmów z trenerami Dallas Maveriscks (Jason Kidd), Minnesoty (Chris Finch) oraz Houston Rockets (Ime Udoka). Zapytania do macierzystych klubów spotykały się z odmowami. Pojawiło się jedno zaskakujące nazwisko. Otóż Knicks podjęli rozmowy z Dawn Staley, trenerką żeńskiej drużyny Uniwersytetu Południowej Karoliny. To była znakomita koszykarka, trzykrotna mistrzyni olimpijska (1996, 2000 i 2004), 6-krotna uczestniczka Meczów Gwiazd. Rozmawiano też z Taylorem Jenkinsem, który niedawno prowadził Memphis Grizzlies. W grze był również Micah Nori, asystent trenera w Timberwolves.

Ostatecznie wybór padł na Browna, którego pod koniec grudnia zwolniono w Sacramento. Przebiegało to w mocno skandalicznych okolicznościach, szkoleniowiec miał dowiedzieć się o decyzji w trakcie drogi na lotnisko, tuż przed wylotem na mecz z Los Angeles Lakers. Sposób zwolnienia z oburzeniem skrytykowali ligowi trenerzy.

Brown pracował w Sacramento blisko trzy sezony, w tym czasie doprowadził zespół do fazy play off, a sam otrzymał tytuł trenera roku.

Umowa Browna z Knicks nie jest jeszcze podpisana, ale obie strony porozumiały się i podpis wydaje się formalnością. szkoleniowiec spotkał się z zarządem klubu oraz właścicielem Jamesem Dolanem.

Kolejny ciekawy transfer został dokonał się w nocy ze środy na czwartek. Los Angeles Lakers wreszcie mają centra, o jakim marzyli. To DeAndre Ayton, który w lidze gra już osiem sezonów i ma bardzo solidne statystyki. Reprezentant Bahamów był pierwszym numerem draftu w 2018 roku (z trójką wybrano wtedy Lukę Doncicia). W ostatnich dwóch sezonach grał w Portland Trail Blazers, a wcześniej był zawodnikiem Phoenix Suns. 26-latek najpierw zakończył rozmowy z Blazers na temat wykupienia kontraktu, a zaraz potem podpisał umowę z Lakersami. Kontrakt jest dwuletni, w pierwszym roku Ayton zarobi 34 miliony dolarów. O pozyskanie gracza z Bahamów walczyło kilka klubów (m.in. Indiana Pacers, Denver Nuggets), ale wybór padł na słynny klub z Kalifornii, który ma aspiracje walki o tytuł mistrzowski.

(p)