Brooks wrócił!
Brooks Koepka rywalizuje w swoim pierwszym turnieju PGA Tour po głośnej ucieczce z LIV Golf. W piątek potrzebuje dobrej rundy, żeby nie odpaść z gry. Prowadzi Justin Rose!
Brooks Koepka wrócił z dalekiej podróży. Fot. Facebook zawodnika
Wszyscy na to czekaliśmy. Brooks Koepka przyzwyczaił nas do tego, że lubi przecierać szlaki. Serią zdobył po dwa tytuły US Open i PGA Championship w latach 2017-2019. W 2023 dorzucił kolejne The Wanamaker Trophy, wygrywając jako pierwszy zawodnik z LIV trofeum wielkoszlemowe, a kilka miesięcy później został pierwszym zawodnikiem z saudyjskiej ligi w Ryder Cup. Przed świętami zszokował kibiców golfa wiadomością, że mimo obowiązującego do końca sezonu 2026 kontraktu, odchodzi z LIV. Odpowiedź PGA Tour też była zaskakująca – pięciokrotny zwycięzca wielkoszlemowy w zasadzie natychmiastowo uzyskał prawo powrotu do PGA Tour.
Areną jego „debiutu” jest Farmers Insurance Open, rozgrywany od czwartku w San Diego w ośrodku Torrey Pines, na polach North i South. Po pierwszej rundzie z wynikiem +1 Brooks zajmuje dopiero 101.pozycję, dzieląc się nią z siedmioma zawodnikami, w tym z dwoma uczestnikami Ryder Cup w Nowym Jorku – Xanderem Schauffele i Harrisem Englishem. „Brooksy” trafił tylko jedno birdie, czekając z nim aż do osiemnastki. Mimo to, wynik 73 na bardzo wymagającym South Course, był zbliżony do średniego rezultatu dla tego pola, który wynosił 72.482.
Warto przypomnieć, że to tam dwukrotnie organizowano turnieje US Open – uznawane powszechnie za największe wyzwanie ze wszystkich Majorów. W 2008 roku w nieprawdopodobnych okolicznościach zwyciężał tam w poniedziałkowej 19-dołkowej dogrywce Tiger Woods, grając wtedy... ze złamaną nogą! W 2021 na South Course zwyciężał Jon Rahm, a debiutował na arenie wielkoszlemowej Adrian Meronk.
Po rundzie Koepka przyznał, że odczuwał nerwy związane z powrotem na PGA Tour po prawie czteroletniej przerwie. Powiedział, że był zdenerwowany na pierwszym tee, nie wiedząc, jaką reakcję wywoła u publiczności. Po czym wystrzelił drive’a na 301 jardów i posadził piłkę 10 stóp od flagi. Cieszył się z ciepłego przyjęcia przez fanów i stwierdził, że czuje, iż ponownie zakochał się w grze. „Od pierwszego uderzenia było wspaniale. To sprawiło, że trochę się uspokoiłem” – wyznał. „Jak już mówiłem, samo przebywanie tutaj sprawiło, że poczułem się dobrze”. W piątek czeka go batalia o przejście cuta. Zagra co prawda na znacznie łatwiejszym North Course, ale potrzebuje naprawdę niskiej rundy, żeby myśleć o dalszej grze.
Liderem turnieju został wspaniały angielski 45-latek, Justin Rose, który uzyskał imponujący wynik 10 poniżej par 62 na polu North Course! Mistrz US Open z 2013 roku i mistrz olimpijski z Rio nie miał ani jednego bogeya, notując aż 10 birdie, ocierając się o rekord pola 61. Jego wynik bił na głowę średnią na tym polu, która wynosiła 69.139. "Czułem, że naprawdę, naprawdę dobrze zarządzam swoją grą. Nie czułem, że gram perfekcyjnie, więc to dobre przypomnienie, że nie zawsze trzeba trafiać idealnie, ale to wystarczyło" - relacjonował bohater z Bethpage Black.
Drugie miejsce z jednym uderzeniem straty do Anglika zajmuje inny Justin – Lower. Jest lekko zestresowany, ponieważ jego żona ma wkrótce urodzić bliźnięta. Hideki Matsuyama i Max Greyserman z wynikiem 64 łapią się na podium.
„Jeśli mam być szczery, to moje myśli nie są teraz tutaj” – powiedział Lower. „Moja żona jest w 34. tygodniu ciąży z bliźniakami, a ja po prostu myślę o tym, żeby wrócić do domu w poniedziałek, żeby jak najlepiej ją wesprzeć. Na szczęście mamy bliską rodzinę i wszystko czego nampotrzeba. Tak, ona teraz przez to przechodzi. Życie nie będzie łatwe, jakby było łatwe wcześniej”.
Transmisja drugiej rundy Farmers Insurance Open w Eurosporcie 2 od 21.00. Komentuje Jacek Person.
Kasia Nieciak
Justin Rose na prowadzeniu! Grafika PGA Tour
