Sport

Bretoński Mur po słoweńsku

Tadej Pogačar wygrał siódmy etap Tour de France. Dzięki drugiej wygranej w tej edycji mistrz świata ponownie objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Mistrz świata po raz kolejny pokonał swojego najgroźniejszego rywala. Fot. PAP / EPA

Przed wczorajszym, liczącym blisko 200 km odcinkiem w Bretanii zastanawiano się, jak sobie na nim poradzi Mathieu van der Poel, który dzień wcześniej dzięki heroicznej walce odzyskał żółtą koszulkę. – Nie wiem, jakim cudem to zrobiłem. W ucieczce jechałem na granicy możliwości, a na samym końcu czułem się kompletnie wycieńczony – relacjonował umordowany Holender, który odebrał – zadecydowała... sekunda! – prowadzenie w „generalce” Pogačarowi. Ten pogratulował rywalowi, ale stratą trykotu za bardzo się nie przejął, bo wiedział, że akurat z kolarzem grupy Alpecin-Deceuninck nie będzie rywalizował o końcowe zwycięstwo. 

Co innego ściganie na piątkowym odcinku, bo właśnie na Mur-de-Bretagne cztery lata temu van der Poel odniósł pierwsze zwycięstwo w Wielkiej Pętli. Warto dodać, że drugi był wtedy... Słoweniec. Teraz jednak sterany Holender sceptycznie oceniał swoje szanse. – Widzę, w jakiej dyspozycji są ostatnio Pogačar i Vingegaard. Jeśli końcówkę pojadą na sto procent, to będzie naprawdę ciężko... – przyznał Holender, który ostatecznie w ogóle nie liczył się w walce o etapowe zwycięstwo. Już na początku finałowej wspinaczki został z tyłu, a do mety dojechał, pozdrawiając oklaskującą go publiczność, ponad minutę za najlepszymi. Co teraz? Być może powalczy o zieloną koszulkę najlepszego w klasyfikacji punktowej (na razie zajmuje w niej czwarte miejsce) i o kolejne etapowe zwycięstwo. W każdym razie już teraz zasłużył na miano jednego z bohaterów obecnej edycji.

Kultowy podjazd

Mur-de-Bretagne zyskuje na popularności. Na tym krótkim, ale – szczególnie w pierwszej części – stromym podjeździe (2 km o średnim nachyleniu ponad 7 proc.) już po raz czwarty w ostatnich 10 latach finiszowali kolarze na Tour de France. Wczoraj, ku radości licznie zgromadzonych kibiców, przejeżdżali tamtędy dwukrotnie. Za pierwszym razem, kilkanaście kilometrów przed końcem, na czele znajdował się jeszcze najmocniejszy z czwórki uciekinierów, Francuz Ewen Costiou (Arkea-B&B Hotels). Jednak w przeciwieństwie do tego, co działo się w czwartek, tym razem zawodnicy UAE Team Emirates-XRG i Visma-Lease a Bike zrobili wszystko, żeby o etapowy triumf powalczyli ich liderzy. 

Tak też się stało – w finałowej rozgrywce, pod nieobecność zmęczonego van der Poela, liczyli się tylko Pogačar oraz Jonas Vingegaard. Po raz trzeci w tegorocznej Wielkiej Pętli – wcześniej na etapach drugim i czwartym – Słoweniec pokonał Duńczyka, co sprawiło, że wygrał i znowu założył żółtą koszulkę. Oprócz przewagi psychologicznej ma też sporą czasową, bo wyprzedza swojego najgroźniejszego konkurenta o ponad minutę. Przedzielają ich jeszcze Belg Remco Evenepoel (Soudal Quick-Step) i Francuz Kevin Vauquelin (Arkea-B&B Hotels), a czołówkę próbuje gonić trzeci na wczorajszym etapie, a siódmy w klasyfikacji generalnej Brytyjczyk Oscar Onley (Picnic Post NL).

Kraksa pomocnika

– Ja i Mathieu (van der Poel) znamy to miejsce bardzo dobrze, mamy związane z nim miłe wspomnienia i obaj chcieliśmy tego samego – wygrać na tym kultowym podjeździe. Tyle że czwartkowy etap zbyt wiele go kosztował i dzisiaj i nie mogliśmy rozegrać rewanżu – opisywał nie do końca szczęśliwy zwycięzca. Powód? Na ostatnich kilometrach doszło do groźnie wyglądającej kraksy, w której ucierpiał główny pomocnik Słoweńca, Joao Almeida. Portugalczyk dotarł do mety ponad 10 minut po Pogačarze. – Jeśli nic mu nie jest, to był to dla nas idealny dzień. Ale jeśli nie, to moje zwycięstwo jest dla niego – zaznaczył.

W piątek Słoweniec odniósł 101. triumf w zawodowej karierze. W Tour de France wygrał już 19 etapów, co daje mu siódme miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Przed nim plasują się tylko Brytyjczyk Mark Cavendish (35), Belg Eddy Merckx (34), Francuzi Bernard Hinault (28), Andre Leducq (25) i Andre Darrigade (22) oraz ścigający się przed I wojną światową Luksemburczyk Nicolas Frantz (20). 

Na sobotę i niedzielę organizatorzy przygotowali płaskie odcinki, które najpewniej zakończą się rywalizacją sprinterów odpowiednio w Laval i Cheteauroux .

(gak) 

Wyniki 7. etapu, Saint-Malo – Mur-de-Bretagne (197 km): 

1. Tadej Pogačar (Słowenia, UAE Team Emirates-XRG) 4:05.39
2. Jonas Vingegaard (Dania, Visma-Lease a Bike) ten sam czas 
3. Oscar Onley (W. Brytania, Picnic PostNL) strata 2 s 
4. Felix Gall (Austria, Decathlon AG2R La Mondiale) 
5. Matteo Jorgenson (USA, Visma-Lease a Bike) 
6. Remco Evenepoel (Belgia, Soudal-Quick Step) ten sam czas

... 142. Kamil Gradek (Bahrain-Victorious) 14.13

Klasyfikacja generalna: 

1. Pogačar 25:58.04 
2. Evenepoel 54 s 
3. Kevin Vauquelin (Francja, Arkea-B&B Hotels) 1.11 
4. Vingegaard 1.17 
5. Mathieu van der Poel (Holandia, Alpecin-Deceuninck) 1.29 
6. Jorgenson 1.34
... 169. Gradek 1:12.45