Breidablik na drodze Lecha
Zespół z Islandii - pierwsza przeszkoda na drodze mistrza Polski do upragnionej fazy ligowej LM.
Piłkarze Breidablik przed meczem z Zorią Ługańsk w Pucharze Konferencji. Fot. Wojciech Szubartowski / PressFocus
Porażka z Cracovią 1:4 na inaugurację ekstraklasy oraz pewna wygrana Breidablik z mistrzem Albanii 5:0 w poprzedniej rundzie sprawiają, że w Poznaniu już do pierwszej europejskiej przeszkody przystępują z obawami.
Aspekt pogodowy
Kadra mistrza Islandii przez Transfermarkt wyceniana jest zaledwie na 4,2 mln euro. To ponad dziesięć razy mniej od Lecha. Jedynym obcokrajowcem w kadrze jest napastnik, Duńczyk Tobias Thomsen. Jest jeszcze dwóch zawodników z podwójnym obywatelstwem, co wyraźnie wskazuje na mocno patriotyczny charakter Breidablik. Najwyżej wycenianym piłkarzem w kadrze jest Anton Logi Ludviksson (400 tys. euro). To tyle, co Kornel Lisman, który w Lechu.... nie ma szans na grę.Co jeszcze powinniśmy wiedzieć o rywalach Lecha? Breidablik od co najmniej dekady świetnie szkoli młodzież; słynie z najlepszej kuźni talentów na wyspie. To profesjonalny klub, co w warunkach islandzkich nie jest oczywistością. Nie tak dawno, bo w sezonie 2023/24, występował w fazie grupowej Ligi Konferencji (rywalizował z Gent, Zorią Ługańsk, Maccabi Tel Awiw - przegrał wszystkie mecze) i w tym sezonie chciałby powtórzyć ten wynik. Już w tej chwili są względnie zadowoleni, bo po wyeliminowaniu Albańczyków w najgorszym scenariuszu zagrają w decydującej rundzie eliminacji Ligi Konferencji. - Na Islandii nastawiają się na ostrą walkę z Lechem. Kluczowe może być to, jakie warunki atmosferyczne zastaną w Polsce. Jeśli w Poznaniu będzie bardzo gorąco, to nie będzie to ułatwiać życia przyzwyczajonym do zdecydowanie niższych temperatur Islandczykom. Słabo sobie radzą, gdy termometry wskazują około 30 stopni. Mają problem z koncentracją, wysiadają kondycyjnie - mówi nam Piotr Giedyk , twórca profilu Piłkarska Islandia i wielki miłośnik piłki w tym kraju.
Zadecyduje pierwszy mecz?
Mecz w Poznaniu wydaje się kluczowy dla tej rywalizacji. Jeśli Lech wypracuje sobie zaliczkę na poziomie dwóch-trzech goli, Breidablik może już nie mieć szans tego odrobić. Porażka jedną bramką lub remis sprawią, że to Lech będzie miał problem w rewanżu. Tym bardziej że takie w przeszłości już miewał. Czy Islandczycy wyjątkowo mobilizują się na tę rywalizację? - O presji trudno mówić, ale jest na pewno duża ambicja, żeby grać w fazie ligowej europejskich pucharów - mówi nasz rozmówca, który zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt rywalizacji. - Lech może cieszyć się, że pierwsze spotkanie odbywa się w Poznaniu jeszcze z jednego powodu. Po erupcji wulkanu jest bardzo kiepska jakość powietrza. Temperatura oscyluje w okolicach 10 stopni, więc jest ogromna różnica w warunkach, do tego dochodzą nieprzyjemne wiatry - zauważa Giedyk.Lech w przeszłości miał już problemy na Islandii, a mierzył się z drużynami, które poziomem zdecydowanie ustępowały obecnemu Breidablik. Stjarnan, z którym Lech odpadł w sezonie 2014/15 (0:0, 0:1), był co najmniej trzy klasy słabszy od obecnego rywala. Vikingur (4:1, 0:1) dwa lata temu również był słabszą drużyną, o mniejszych możliwościach organizacyjnych. - Polskie zespoły widocznie nie czują się tam najlepiej, poza tym rewanż odbędzie się na sztucznym boisku. Sezon ligowy na Islandii trwa od kwietnia do października, ale obecnie, dzięki stale polepszającej się infrastrukturze, w piłkę da się tam grać praktycznie cały rok. Liga na Islandii może kojarzyć się z grą po godzinach, ale to już coraz mniej aktualne. Kilka klubów już jest w pełni profesjonalnych - mówi Giedyk.
Czwarty raz
To już czwarta konfrontacja lechitów z Islandczykami. Do ostatniej doszło całkiem niedawno, bo w sezonie 2022/23. Po odpadnięciu z walki o Ligę Mistrzów, poznaniacy przenieśli się do Ligi Konferencji i na wyjeździe dość niespodziewanie polegli z Vikingurem. Fatalne wspomnienia ma Lech ze wspomnianego sezonu 2014/15, gdy w walce o Ligę Europy musiał uznać wyższość Stjarnan. Pierwszy kontakt z islandzkim futbolem Lech miał już w sezonie 1982/1983. W 1/16 finału Pucharu Zdobywców Pucharów poznaniacy nie dali szans IBV (3:0, 1:0).
Mariusz Rajek