Sport

Bomba atomowa: Lewandowski rezygnuje!

Decyzją selekcjonera Michała Probierza nowym kapitanem reprezentacji Polski został Piotr Zieliński. Lewandowski ogłosił w rewanżu, że za Probierza już nie zagra!

Mecz z Mołdawią: Robert Lewandowski zszedł z trybun pożegnać Kamila Grosickiego i przybił piątkę z Michałem Probierzem. Potem wybuchła bomba. Fot. Mateusz Sobczak / PressFocus

Selekcjoner osobiście poinformował o podjętej decyzji Roberta Lewandowskiego, całą drużynę oraz sztab szkoleniowy. To był jednak tylko początek burzy. W rewanżu piłkarz ogłosił na instagramie, że rezygnuje!

"Biorąc pod uwagę okoliczności i utratę zaufania do selekcjonera Reprezentacji Polski postanowiłem do czasu kiedy jest trenerem zrezygnować z gry w Reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że będzie dane mi jeszcze zagrać dla najlepszych kibiców na świecie".

Odmawiając podporządkowania się decyzji Probierza, Lewandowski stawia  sprawę na ostrzu noża. Trudno nie odbierać tego wpisu jako rodzaj swoistego szantażu, jednoznacznie wskazującego również, że nie ma żadnych szans na wyjście z tej sytuacji polubownie, nie ma mowy o wycofaniu się z tych decyzji. Piłkarz, który liczy na poparcie wielbicieli, nie zdecydował się podporządkować decyzji selekcjonera - mimo, że za wszelkie decyzje personalne odpowiada zawsze trener i to on jest z nich rozliczany. Można ten wpis traktować jednoznacznie: "Wrócę kiedy Probierz odejdzie".

W przeszłości nie zawsze tak było. Jakub Błaszczykowski, mimo żalu o okoliczności zabrania opaski, turniej życia - Euro 2016, zagrał już bez niej - właśnie u Adama Nawałki, szkoleniowca, który mu ją odebrał. Lewandowskiego nie było stać na taki krok. "Lewy" był etatowym kapitanem zespołu narodowego od 2014 roku, kiedy przejął opaskę od Jakuba Błaszczykowskiego decyzją ówczesnego szkoleniowca kadry Adama Nawałki. 36-letni napastnik Barcelony pełnił tę funkcję 93-krotnie, co jest rekordem polskiej reprezentacji. Widać, że tę funkcję traktował na tyle prestiżowo, że w reprezentacji nie wyobraża już sobie występować jako jeden z wielu. Prestiż stał się dla niego istotny, a bycie kapitanem to przecież funkcja głównie honorowa.

W trwającym od tygodnia zgrupowaniu w Katowicach Lewandowski nie brał udziału, nie uczestniczył również w meczu z Mołdawią. W tym czasie oglądał zawody Formuły 1. Absencję tłumaczył zmęczeniem trudami sezonu ligowego.

Niespodziewany komentarz umieścił Kamil Glik, który również miał zaszczyt nosić opaskę kapitańską drużyny narodowej, pisząc: "Brawo". "Dzieje się" - napisał natomiast były już reprezentant Polski, Kamil Grosicki. No cóż: dzieje i będzie siędziało! Wiadomo, że to dopiero początek konfliktu. Zacznie z pewnością rozchodzić się w różne strony, nastąpią przegrupowanie sił i ocena sił przeciwnika. Cezary Kucharski, były menedżer Lewandowskiego, od dawna ostro z nim skonfliktowany, na platformie X już napisał: "Mówiłem to już wielokrotnie ale powtórzę: Tomek Zawiślak nie powiedział ostatniego słowa w rujnowaniu wizerunku Lewego!… stać go na więcej". Zawiślak to kolega z dzieciństwa "Lewego", właściwie przyjaciel i jego obecny menedżer.

Paweł Czado