Sport

Biało-czerwona GieKSa

GKS Katowice w nadchodzącym sezonie znów - jak w poprzednich rozgrywkach - będzie stawiał głównie na polskich zawodników.

Aleksander Paluszek jest czwartym Polakiem, który tego lata dołączył do GieKSy. Fot. Tomasz Błaszczyk/GIEKSA FOTO/GKS Katowice

Rok temu, po awansie, górnośląski klub wykonał bardzo przemyślane ruchy na rynku transferowym. Do Katowic sprowadzeni zostali piłkarze doskonale znani z polskich boisk - tacy, którzy mieli już doświadczenie gry w ekstraklasie. Bartosz Nowak, Alan Czerwiński, Lukas Klemenz czy Adam Zrelak byli sprawdzeni na polskim rynku i nie stanowili zagadki - ani dla sztabu szkoleniowego, ani dla kibiców. Sprowadzenie Sebastiana Milewskiego i Borji Galana były podobnymi transferami, ryzyko niepowodzenia było małe. GKS nie poszedł śladem wielu innych beniaminków; nie wyruszył na zagraniczne rynki w poszukiwaniu piłkarzy, którzy dla polskich kibiców często są anonimowi. To popłaciło dobrymi wynikami, miejscem w górnej części tabeli, a co za tym oczywiście idzie – spokojnym utrzymaniem w ekstraklasie.

Doświadczeni w ekstraklasie

GieKSa podtrzymuje transferowy trend w kolejnym roku na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Na razie poznaliśmy nazwiska czterech nowych piłkarzy i każdy z nich w poprzednim sezonie reprezentował barwy ekstraklasowego klubu. Kacper Łukasiak zagrał 30 meczów w Pogoni Szczecin, 15 razy wchodząc z ławki. Gdy pojawiał się na murawie w drugiej połowie, zazwyczaj dawał pozytywny impuls. Dał podstawy do tego, żeby postrzegać go jako zawodnika, który ciągle będzie się rozwijał. Z Dumy Pomorza do Katowic przeniósł się też Marcel Wędrychowski. On dostawał znacznie mniej szans, co nie musi jednak oznaczać, że to piłkarz, który sobie w GKS-ie nie poradzi. Zadebiutował w ekstraklasie w 2019 roku. Od tego czasu miewał przebłyski dobrej formy, można wierzyć, że będzie solidnym zawodnikiem ekstraklasowego poziomu.

W GKS-ie w przyszłym sezonie zagra też Maciej Rosołek, który w ekstraklasie debiutował w tym samym czasie co Wędrychowski. Jak na napastnika, nie strzelał wielu bramek w poprzednich sezonach. Jego wartością jest jednak doświadczenie w elicie. Grał w Legii Warszawa i Piaście Gliwice. W międzyczasie był też wypożyczany do pierwszoligowej Arki Gdynia. W sumie rozegrał 133 spotkania w ekstraklasie i zdobył 17 bramek. Z kolei ostatnim do tej pory ogłoszonym transferem GieKSy jest Aleksander Paluszek, który także może pochwalić się niezłą liczbą meczów (67) na najwyższym szczeblu. Grał w Górniku Zabrze i Śląsku Wrocław. Zaliczył też rundę w ekstraklasie słowackim FK Pohronie.

Polacy w grze

GKS wykonuje więc bardzo rozsądne ruchy, nie poszukuje zawodników poza Polską. Sprawi to zapewne, że po raz kolejny katowiczanie będą w czołówce ligi, jeśli chodzi o liczbę krajowych zawodników w składzie. W poprzednim sezonie tylko Zagłębie Lubin było pod tym względem lepsze, bo 90% jego składu złożone było z Polaków. W przypadku GieKSy wskaźnik ten zatrzymał się na 85,2%. Drużyny z Katowic i Lubina całkowicie odjechały w tym względzie pozostałym ekstraklasowiczom, bo trzecia Puszcza Niepołomice składała się w 61,1% z Polaków. Zresztą wynik GKS-u robi ogromne wrażenie, gdy popatrzy się na ogólną statystykę ligi. Polscy piłkarze w poprzednim sezonie stanowili tylko 47,8% ogółu zawodników w ekstraklasie. Jasne, Raków z udziałem 18,9%piłkarzy krajowych był drugi, ale jeśli mamy wskazać, która z ekip podąża lepszą dla rozwoju polskich zawodników ścieżką, nie mamy wątpliwości, żeby wskazać GieKSę lub Miedziowych.

Kacper Janoszka