Bez sentymentów
Alan Czerwiński nie czuje dodatkowych emocji w związku z grą przeciwko byłemu klubowi.
Alan Czerwiński jest ostoją linii obronnej GieKSy. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
GKS KATOWICE
Po porażce 0:1 w pierwszej kolejce z Rakowem Częstochowa GKS Katowice drugi raz z rzędu wystąpi na swoim stadionie. Do stolicy województwa śląskiego przyjedzie Zagłębie Lubin, które na start rozgrywek także poniosło porażkę 0:1 – lepszy od Miedziowych okazał się Widzew Łódź. GieKSa będzie chciała udowodnić, że porażka w pierwszym spotkaniu nie była objawem jej słabości, a świetnej gry Rakowa, który udowodnił formę w czwartkowy wieczór w starciu w kwalifikacjach do Ligi Konferencji z MSK Żylina.
Przed poniedziałkowym meczem trener GKS-u Rafał Górak opowiedział kilka słów o najbliższym rywalu. – Zagłębie w poprzednim sezonie długo walczyło o to, aby utrzymać się w ekstraklasie. Trener Leszek Ojrzyński przyszedł na finisz rozgrywek i zadanie wykonał. Teraz jest jednak nowy sezon i Zagłębie rozpoczęło go od porażki z Widzewem. Potencjał osobowy GKS-u i lubinian jest zbliżony i trzeba się spodziewać wyrównanego meczu. Mam nadzieję, że zagramy na swoich warunkach, prezentując to, jak chcemy grać, że drużyna będzie spełniała założenia taktyczne i że to poprowadzi nas do zwycięstwa – powiedział 52-letni szkoleniowiec.
Spotkanie z lubinianami w teorii będzie wyjątkowe dla Alana Czerwińskiego. Defensor GieKSy reprezentował barwy Zagłębia Lubin w latach 2017-20. W barwach Miedziowych zadebiutował w ekstraklasie. Do Lubina przeniósł się zresztą z Katowic, bo GieKSę reprezentował najpierw w latach 2012-17. W Zagłębie grał tak dobrze, że zasłużył na transfer do Lecha Poznań. Mimo tego Czerwiński nie uznaje wcale poniedziałkowego meczu za nieprawdopodobnie wielkie i ważne wydarzenie. – Nie ma we mnie żadnych dodatkowych emocji. Liczą się dla nas tylko trzy punkty. Niezależnie od tego, czy gramy z Zagłębiem Lubin, czy z Rakowem Częstochowa, skupiamy się tylko na zwycięstwie. W Zagłębiu z czasów mojej gry tam pozostało jeszcze kilka osób związanych z klubem. Sentymentów jednak nie będzie. Nie ma to żadnego znaczenia. W końcu w każdym mieście mamy kolegów, znajomych, przyjaciół – przekazał 32-latek, który w GieKSie świetnie odnalazł się w bloku defensywnym złożonym z trójki obrońców. Początkowo, po jego dołączeniu do drużyny przed sezonem 2024/25, trener Rafał Górak widział go w roli wahadłowego, ale z czasem przesunął go do tyłu. Od listopada 2024 roku gra w GKS-ie u boku Arkadiusza Jędrycha i od tego momentu ani razu nie znalazł się poza wyjściową jedenastką. W sumie zagrał 32 spotkania w ekstraklasie w poprzednim sezonie i niewiele wskazuje na to, że miałby on stracić swoją pozycję w trwających rozgrywkach.
Kacper Janoszka
CZY WIESZ ŻE...
Leszek Ojrzyński, trener Zagłębia Lubin, do tej pory trzykrotnie mierzył się z GKS-em Katowice. Po raz pierwszy starł się z nim w sezonie 2007/08, gdy był opiekunem Znicza Pruszków. Na drugim poziomie rozgrywkowym ekipa trenera Ojrzyńskiego wygrała z katowiczanami 2:1, a jednego z goli dla pruszkowian zdobył... Robert Lewandowski. W tym samym sezonie Leszek Ojrzyński przeniósł się do Wisły Płock i prowadząc ten zespół także pokonał GieKSę 2:1. Dopiero w trzecim dotychczasowym meczu przeciwko GKS-owi aktualny trener Zagłębia Lubin poniósł porażkę – w sezonie 2021/22 GieKSa wygrała 2:1 z Koroną Kielce. Co ciekawe, był to drugi i ostatni do tej pory mecz Leszka Ojrzyńskiego przeciwko Rafałowi Górakowi – po raz pierwszy obaj szkoleniowcy stanęli naprzeciwko siebie w sezonie 2010/11, na zapleczu ekstraklasy. Leszek Ojrzyński prowadził Odrę Wodzisław, a Rafał Górak Ruch Radzionków. Spotkanie zakończyło się wynikiem... 2:1 dla Cidrów.