Sport

Beniaminek mocno się zmieni

Piłkarze Sparty Katowice szykują się do pierwszego w historii sezonu na boiskach III ligi. W drużynie prawdopodobnie dojdzie do dużych zmian kadrowych.

Tak po ostatnim meczu zwycięskiego sezonu cieszyli się piłkarze katowickiego klubu. Fot. Sparta Katowice

SPARTA KATOWICE

Katowiczanie w poprzednim sezonie zdominowali rozgrywki IV ligi śląskiej. Drużyna dowodzona przez Tomasza Wróbla przegrała zaledwie sześć (na 36) spotkań ligowych. W klubie z dzielnicy Koszutka zdają sobie jednak sprawę, że wymagania gry w III lidze są zdecydowanie wyższe i już teraz myślą nad wzmocnieniem zespołu. – Na konkretne nazwiska jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie, ale na pewno musimy trochę przebudować naszą kadrę. Potrzebujemy przede wszystkim kilku młodzieżowców, bo w III lidze na boisku musi ich być co najmniej dwóch. To oznacza, że w kadrze musimy ich mieć co najmniej pięciu, aby była zdrowa rywalizacja o skład – mówi nam wiceprezes Sparty Maciej Handwerker.

Duży przeskok

Do tej pory klub opierał się niemalże o młodzieżowców ze swojej akademii. Na 7-8 lipca zaplanowane zostały otwarte treningi, które mają wyłonić nowych kandydatów do gry w zespole. – Przede wszystkim muszą spodobać się trenerowi, ponieważ ma on pełne poparcie zarządu pod względem tego, z kim chce współpracować. Poza tym jest jeszcze kwestia przynależności klubowej, ewentualnego ekwiwalentu, odstępnego czy innych opłat związanych z transferem – dodaje wiceprezes klubu. – O Sparcie jest coraz głośniej jako o drugiej sile Katowic. Czeka nas najprawdopodobniej rewolucja kadrowa, już podziękowano chyba dziesięciu zawodnikom (m.in. 37-letniemu Grzegorzowi Goncerzowi, który grał w Górniku, Ruchu czy GieKSie – przyp. red). Przez wyjazd do Barcelony (w nagrodę za awans sponsor ufundował całej drużynie kilkudniowy wyjazd do Katalonii – przyp. red) pewnie uda się jednak ze wszystkimi rozstać w zgodzie. Tak duże zmiany mogą sprawić, że drużyna będzie trochę niewiadomą – zauważa Jakub Załucki, obrońca Sparty.

Nie od dziś wiadomo, że przeskok z IV do III ligi bywa szokujący dla klubów, a Sparta jeszcze dwa sezony temu występowała na boiskach klasy okręgowej. – Na pewno będziemy musieli liczyć się z dalszymi wyjazdami. Czeka nas kilka takich, które wiązać będą się z noclegiem. Wychodzimy poza województwo, więc jest to jakiegoś rodzaju dystans do pokonania – zauważa Handwerker.

W Sparcie mają ambitne plany, aspiracje głównego sponsora sięgają bowiem II ligi. Prezes stara się jednak tonować hurraoptymistyczne nastroje. – To nie jest melodia na najbliższe miesiące, bo na razie z dużym respektem podchodzimy do III ligi. Na pewno będziemy potrzebować chwilę czasu na przestawienie się, bo pamiętamy, jak to z nami było po awansie z okręgówki. Pierwsze miesiące były trudne, bo te poziomy jednak różnią się od siebie – mówi Handwerker.

Zostają u siebie

Co ważne, Sparta po awansie nadal będzie mogła rozgrywać mecze na swoim stadionie. W licencji zapisana została obserwacja infrastrukturalna, ale spełnienie tego wymogu wydaje się czystą formalnością. – Będziemy mogli grać na Rapidzie, musimy tylko przesunąć piłkochwyty. Z jednej strony jest zbyt mała odległość pomiędzy linią boczną boiska a siatkami. Właściciel obiektu, czyli MOSiR, zadeklarował, że zostanie to wykonane – ze spokojem stwierdza działacz Sparty.

Przed rokiem awans do III ligi wywalczyła inna drużyna z Katowic, Podlesianka. Nie byłby to jednak najlepszy wzór dla Sparty, ponieważ nie udało jej się utrzymać na czwartym poziomie. – Staramy się czerpać z doświadczeń innych, więc w jakimś sensie patrzymy w stronę Podlesianki, Rozwoju czy Goczałkowic. Staramy się jednak nie popełniać błędów innych, a wyciągać dobre rzeczy, które udało im się zrealizować – kończy Handwerker.

Mariusz Rajek