Belinda Bencic idzie w ślady tenisowych mam
Zaledwie 14 miesięcy po urodzeniu córki Belli Szwajcarka wróciła niemal na tenisowy szczyt.
Belinda Bencic podróżuje na turnieje z córką i jest szczęśliwa, że znów może grać w tenisa. Fot. PAP/EPA
Ostatnią mamą triumfującą w Wielkim Szlemie była Kim Clijsters. Belgijka urodziła w 2008 roku, już rok później wygrała US Open, powtórzyła sukces w 2010 roku, a w 2011 zwyciężyła w Australian Open. Ale powrót do światowej czołówki po macierzyństwie nie jest łatwy, o czym przekonało się wiele tenisistek w ostatnim czasie.
- Trudno jest opuścić cykl, aby założyć rodzinę. Jest tak wiele kobiet, które chcą to zrobić, gdy czują, że ich zegar biologiczny tyka, ale które mówią sobie, że grają w tenisa od 20 lat lub dłużej, ciężko pracowały, aby osiągnąć ten poziom i rywalizować w Wielkich Szlemach — podkreślała 42-letnia dziś Clijsters.
Belinda Bencic urodziła córkę Bellę w kwietniu 2024, już pod koniec października wróciła do rywalizacji w cyklu WTA. Była nr 4 rankingu w styczniowym Australian Open dotarła do 1/8 finału, a w lutym wygrała turniej WTA 500 w Abu Zabi. Teraz 28-letnia Szwajcarka wykonała kolejny krok - po niemal 6 latach znów zagra w półfinale Wielkiego Szlema (po US Open 2019).
- Jestem bardzo dumna. Przez całą karierę rzadko to sobie powtarzałam, ale po urodzeniu Belli powtarzam to sobie każdego dnia. Cieszymy się życiem w trasie, podróżując z nią. To piękne, że mogliśmy tworzyć te chwile razem. To bonus – jestem po prostu szczęśliwa, że mogę znowu grać - mówiła wyraźnie wzruszona Bencic po ćwierćfinałowym zwycięstwie z Mirrą Andriejewą.
Kilka dekad przed Clijsters Australijka Margaret Court zdobyła trzy tytuły wielkoszlemowe po urodzeniu dziecka, a jej rodaczka Evonne Goolagong - dwa. Blisko ich osiągnięć była Amerykanka Serena Williams, 23-krotna zwyciężczyni Wielkich Szlemów, która dotarła do finałów Wimbledonu i US Open w 2018 i 2019 roku po urodzeniu pierwszej córki w 2017.
Spośród 128 zawodniczek w 1. rundzie tegorocznej edycji Wimbledonu, dziewięć to matki. Wśród nich m.in. Białorusinka Wiktoria Azarenka, która dotarła do finału US Open po urodzeniu syna, oraz Ukrainka Elina Switolina, trzykrotna ćwierćfinalistka i półfinalistka wielkoszlemowa po narodzinach córki.
Bencic podkreśliła, że jej podejście do tenisa zmieniło się po urodzeniu dziecka. Trenuje mniej, ale czuje się bardziej produktywna, ponieważ ma... mniej czasu. To jej się opłaciło - zeszły rok zakończyła na 489. miejscu w rankingu WTA, a do Wimbledonu przystępowała jako 35. zawodniczka zestawienia. Docierając do półfinału zapewniła sobie awans do Top 20. Jeśli wygra zmagania na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club, ma szansę na skok nawet na 12. miejsce.
- Mam do niej ogromny szacunek. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak trudno jest wrócić po ciąży. Trenowałyśmy na pierwszym turnieju w tym roku, na United Cup. Wydawała się gotowa i potrzebowała tylko czasu, aby złapać rytm. Na pewno ma predyspozycje, by dobrze grać na trawie. Nigdy nie wątpiłam, że da radę wrócić po ciąży. Wygląda na to, że jest w dobrym humorze i gra dobrze - powiedziała w środę Iga Świątek.
(t, PAP)