Sport

Będzie dobrze!

Rozmowa z Borją Galanem, zawodnikiem GKS-u Katowice

Pomimo porażki Borja Galan z optymizmem patrzy w przyszłość. Fot. PAP/Michał Meissner

Jak z perspektywy murawy wyglądał mecz z Rakowem Częstochowa?

- Raków to bardzo dobry zespół, bardzo trudny do pokonania. Mimo tego uważam, że zagraliśmy nieźle, szczególnie w pierwszej połowie. Z kolei pierwsze kilkanaście minut drugiej połowy zagraliśmy słabiej. Nie wznowiliśmy meczu tak, jak go rozpoczęliśmy. To kosztowało nas utratę gola. Staraliśmy się odrobić straty, ale się nie udało. Było to bardzo wymagające spotkanie, ale musimy mieć w sobie wiarę w to, że będzie lepiej. W następnej kolejce zagramy u siebie z Zagłębiem Lubin i czuję, że wygramy.

Miałeś wrażenie, że Raków nie popełnia żadnych błędów? Nie mieliście wielu okazji do pokonania Kacpra Trelowskiego.

- Do czasu strzelenia gola Raków też nie miał zbyt wielu okazji. Trafienie Jonatana Brunesa padło po niezłej akcji, po ładnym podaniu Michaela Ameyawa. Do tego momentu był to bardzo wyrównany mecz. Rywalizacja wyglądała tak, jak by miała się zakończyć wynikiem 0:0. Po utracie gola rzeczywiście Raków był szczelny w obronie. Bardzo trudno przeciwko niemu zdobyć bramkę. To przecież drużyna, która będzie grała w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Latem do GKS-u dołączyło kilku nowych zawodników. Maciej Rosołek i Kacper Łukasiak zagrali w starciu z Rakowem w pierwszym składzie. Czy już wypracowaliście odpowiednie zgranie z tymi zawodnikami, którzy dołączyli w ostatnich tygodniach do zespołu?

- Mamy bardzo silne fundamenty. GKS Katowice to zespół budowany przez lata, który ma szkielet podstawowego składu. Doskonale wiemy więc, jak mamy grać. Nowi zawodnicy przynoszą do drużyny nową jakość. Oczywiście teraz potrzebujemy chwili, żeby się zgrać. Musimy się dostosować do stylu gry nowych piłkarzy, a oni muszą dostosować się do modelu GKS-u. To jednak jest normalne na początku sezonu. Wszystko się ułoży.

Przez rok grałeś z Oskarem Repką w jednej drużynie, a jeszcze na początku lipca trenował razem z wami, przygotowując się do sezonu. Teraz, od razu w pierwszej kolejce ekstraklasy, musiałeś zagrać przeciwko niemu po jego transferze do Rakowa Częstochowa. Jakie emocje towarzyszyły ci w związku z rywalizacją z byłym pomocnikiem GieKSy?

- Było to trochę dziwne uczucie! Zapewne przede wszystkim dla niego była to niecodzienna sytuacja. Zagrał pierwszy mecz w Rakowie i od razu musiał zmierzyć się ze swoimi niedawnymi kolegami z zespołu, na stadionie w Katowicach, który bardzo dobrze zna. To jednak schodzi na drugi plan, gdy wychodzi się na boisko. W takich sytuacjach sentymenty odkładamy na bok. Jeśli musimy ze sobą ostro walczyć, to walczymy. To jest piękno futbolu – w trakcie meczu nie jesteśmy kolegami, ale już po ostatnim gwizdku wszystko wraca do normy i znów możemy ze sobą miło porozmawiać.

Pierwszy mecz nie zakończył się wymarzonym dla was wynikiem. Ale czy po okresie przygotowawczym czujesz, że GKS Katowice stać na to, żeby poprawić rezultat z poprzedniego sezonu, w którym zajął ósme miejsce?

- W Hiszpanii mówimy, że tylko boisko może zweryfikować nasze zamiary. Jesteśmy dopiero po pierwszej kolejce. Przegraliśmy pierwszy mecz, ale to jeszcze nas nie przekreśla. Rok temu też przegraliśmy inaugurację z Radomiakiem, a później zajęliśmy miejsce w górnej połowie tabeli. W tym sezonie też będzie dobrze!

Rozmawiał Kacper Janoszka

CZY WIESZ, ŻE…

Borja Galan po raz czwarty zagrał przeciwko Oskarowi Repce. Zanim Hiszpan przeniósł się do GKS-u Katowice, przez 1,5 roku grał w Odrze Opole. W tym okresie rozegrał trzy mecze przeciwko katowiczanom wśród których był również Repka. Co ciekawe, do czasu sobotniego meczu z Rakowem, Galan zawsze schodził jako wygrany pojedynku z tym graczem.