Sport

Bardzo udany początek

Drugie miejsce Piotra Liska i 11. Zofii Gaborskiej w konkursach tyczkarskich dało Polsce 8. miejsce po „dniu zero” Drużynowych Mistrzostw Europy w Madrycie.

Piotr Lisek nie zawiódł w plenerowym konkursie pod Pałacem Królewskim w Madrycie. Fot. Michał Laudy/PressFocus

DRUŻYNOWE MISTRZOSTWA EUROPY

Zanim lekkoatleci w piątek rozpoczną rywalizację na madryckim Estadio de Vallehermoso z limonkową bieżnią, w czwartek rywalizację 16 reprezentacji Dywizji I rozpoczęły zmagania tyczkarek i tyczkarzy w sąsiedztwie Pałacu Królewskiego. Zwycięzca każdej z konkurencji zasila dorobek swojej drużyny o 16 punktów, drugi - o 15, itd., a ten ostatni - o punkt. Trzy najlepsze ekipy na zakończenie weekendowych zawodów zdobędą medale, a trzy najsłabsze spadną do II dywizji. Biało-czerwoni nie schodzą z podium od 2017 roku, w latach 2019 i 21 wygrywali, także w tym roku mierzą wysoko.

I już „dnia zero” nasi spisali się powyżej oczekiwań, bo w kalkulacjach na podstawie tegosezonowych wyników nasi reprezentanci - Zofia Gaborska i Piotr Lisek - mieli zdobyć znacznie mniej punktów niż ostatecznie uzyskali - 19,5.

Lisek zaliczył w pierwszym podejściu 5,45, w drugim 5,60, a potem od razu 5,70. Potem trzykrotnie atakował 5,80 - bez powodzenia, choć w drugim, a zwłaszcza w trzecim podejściu Polaka do szczęścia zabrakło niewiele.

- Ten start w tych zawodach jest zawsze okraszony presją, bo zawieść drużynę, to więcej niż zawieść siebie. Najważniejsze były nie rekordy, ale miejsca. Cieszę się, bo to są bardzo ważne punkty dla reprezentacji. Konkurs był trudny, wszyscy w tej temperaturze płonęliśmy, ale wszyscy mieli takie same warunki. Procentowało moje doświadczenie, a dużo osób, które tu przyjechały z lepszym rezultatem, nie poradziło sobie - podsumował 32-letni tyczkarz.

Najlepiej skakał Holender Menno Vloon, który zaliczył 5,80. Straty poniosły reprezentacje, które z Biało-czerwonymi są typowane do miejsca na podium. Najwięcej Niemcy - ich tyczkarka zdobyła tylko 2 punkty, a Torben Blech 0, bo trzy razy strącił poprzeczkę już na pierwszej wysokości - 5,45.

Z powodu kontuzji w ostatniej chwili z rywalizacji wycofał się zdecydowany faworyt wśród mężczyzn, brązowy medalista olimpijski Emanuil Karalis. W rywalizacji o czołowe miejsca w klasyfikacji drużynowej Grecy nie byli wśród faworytów, ale na absencji podopiecznego Marcina Szczepańskiego straciło samo widowisko.

W konkursie kobiet debiutująca w reprezentacji 20-letnia Zofia Gaborska skoczyła na miarę możliwości - zaliczyła 4,30 (rek. życiowy mao 1 cm wyższy) i za 11. miejsce (ex aequo z Finką, Francuzką i Litwinką) zaksięgowała 4,5 pkt. - Strasznie się cieszę z tego jak wyszło, świetnie się bawiłam. Miejsce jest piękne, pogoda jest ładna - skoki były fajne. Chcę się tym bawić i być coraz lepsza - mówiła uradowana zawodniczka. Najlepszy wynik uzyskały Czeszka Amalie Svabikova i Ukrainka Maryna Kyłypko - 4,65.

Po pierwszym dniu prowadzą Czechy (29,5 pkt) przed Holandią i Ukrainą - 26,5 pkt. Polska ma 19,5 pkt i jest ósma. W piątek liczymy na udane występy m.in. Pawła Fajdka, Natalii Bukowieckiej, Maksymiliana Szweda i debiutującej w sezonie Ewy Swobody. Rywalizacja toczyć się będzie do niedzieli.

(t)

PROGRAM

Piątek, 27 czerwca

18.20 - młot M (Paweł Fajdek)
18.41 - kula K (Klaudia Kardasz)
19.10 - 400 metrów K (Natalia Bukowiecka)
19.30 - 400 metrów M (Maksymilian Szwed)
20.00 - 5000 metrów K (Weronika Lizakowska)
20.22 - trójskok M (Wojciech Galik)
20.30 - 800 metrów M (Bartosz Kitliński)
20.37 - dysk K (Daria Zabawska)
20.55 - 3000 metrów z przeszkodami M (Maciej Megier)
21.18 - 100 metrów K (Ewa Swoboda)
21.35 - 100 metrów M (Oliwer Wdowik)