Błąd, który kosztował fortunę
Alvaro Carreras po sześciu latach wraca do Realu Madryt, który najpierw nic na jego sprzedaży nie zarobił, a następnie zapłacił za niego aż 50 milionów euro.
Alvaro Carreras ma wzmocnić rywalizację na prawej stronie defensywy. Fot. IMAGO / Press Focus
HISZPANIA
Na razie Real Madryt dokonał czterech poważnych ruchów na rynku transferowym. Do Królewskich przeszli Dean Huijsen z Bournemouth, Trent Alexander-Arnold z Liverpoolu, a za miesiąc, gdy ukończy 18. rok życia, do ekipy Xabiego Alonso dołączy także Franco Mastantuonto z River Plate. Ponadto szeregi Los Blancos zasilił Alvaro Carreras z Benfiki i to właśnie temu transferowi warto poświęcić chwilę uwagi.
Wychowanek kupiony za krocie
Dlaczego? Bo Real Madryt zapłacił tak naprawdę za piłkarza, którego mógł mieć za darmo! Carreras do 2020 roku był zawodnikiem madryckiej akademii. Tam jednak nikt nie poznał się na jego talencie. Zauważyli go za to skauci Manchesteru United, ściągając do Anglii za darmo. Carreras przemieszczał się z miejsca na miejsce w ramach wypożyczeń. Był w Preston, Granadzie, a następnie wykupiła go Benfica za 14,3 milionów euro. Wcześniej na pół roku był wypożyczony do lizbońskiej drużyny. W sumie więc spędził w stolicy Portugalii półtora roku, po czym wrócił do Realu Madryt. Sześć lat zajęło Królewskim zrozumienie, że Carreras może się przydać. Kosztowało ich to, bagatela, 50 milionów euro!
W poprzednim sezonie ten lewy obrońca zagrał w 32 spotkaniach w lidze portugalskiej. Zdobył trzy gole i zaliczył trzy asysty. Ma być godnym konkurentem o miejsce w składzie dla Ferlanda Mendy’ego oraz Frana Garcii. Biorąc pod uwagę problemy na tej pozycji (przede wszystkim zdrowotne), jest oczywistym wzmocnieniem. Ale czy naprawdę tak musiała wyglądać jego kariera? Czy gdyby ktoś w akademii Realu sześć lat temu zorientował się, że ma przed sobą ogromny talent, klub musiałby teraz płacić tak ogromną kwotę? Cóż, to może nie tylko problem Realu, ale Carreras nie jest jedynym zawodnikiem, którego odejścia Królewscy mogli żałować.
Mogą naprawdę żałować!
Wystarczy spojrzeć na dwa pierwsze przykłady z brzegu. W 2020 roku Real Madryt zgodził się na przyjęcie 43 milionów euro z Interu Mediolan za zakup Achrafa Hakimiego. To oczywiście inny przypadek od Carrerasa, bo Królewscy rzeczywiście cokolwiek zarobili. Nie zmienia to faktu, że Hakimi był tak wielkim talentem, że doskonale odnalazłby się w Realu i zapewne grałby w nim dotąd, gdyby tylko obdarzono go zaufaniem. Zresztą jego kolejne lata gry i transfer do PSG w 2021 roku (za 68 milionów euro) tylko potwierdziły fantastyczne zdolności Marokańczyka, który jest jednym z najlepszych prawych obrońców na świecie. A przecież w ekipie Los Blancos szukają tylko takich zawodników, którzy albo są najlepsi, albo mają przed sobą świetlaną przyszłość. Z pewnością w Realu plują sobie w brodę, że pięć lat temu zostali skuszeni ofertą z Mediolanu. Zresztą jeszcze rok temu pojawiało się sporo plotek, jakoby miał wrócić do Realu. Poprzedni sezon udowodnił, że przydałby się w klubie, gdy Dani Carvajal zerwał więzadła, a z przymusu na prawej obronie musiał grać środkowy pomocnik Fede Valverde.
Przykład drugi – Martin Odegaard. Fantastyczny zawodnik, który udowodnił, że Real miał nosa do znalezienia talentu, ale zabrakło mu cierpliwości i odrobiny skłonności do ryzyka. Norweg do Hiszpanii przeniósł się w 2015 roku, gdy miał ledwie 17 lat. Już wtedy Królewscy zapłacili za niego 2,8 miliona euro. Później czekano, aż się rozwinie. Wypożyczano go do Heerenveen i Vitesse. W końcu umiejętności zademonstrował na wypożyczeniu w Realu Sociedad. Wydawało się, że w końcu musi dostać prawdziwą szansę w Madrycie, ale... nie doczekał się na nią. Piłkarz powiedział „dość”, Real otrzymał za niego ofertę 35 milionów euro z Arsenalu, która została przyjęta. Od 2021 roku norweski pomocnik gra w londyńskim zespole, którego jest kapitanem, a przy okazji to wyróżniający się zawodnik Premier League. W Realu też by się pewnie odnalazł.
Tak właśnie jeden z największych klubów na świecie marnuje swój potencjał. Błąd w przypadku Carrerasa został naprawiony, ale ilu utalentowanych zawodników opuszcza w młodym wieku Real i nie dostaje w nim szansy gry, choć ich potencjał może dorównywać potędze klubu? Ile talentów w taki sposób w Madrycie już zmarnowano?
Kacper Janoszka