Sport

Awantura o stadion

Krakowem niespodziewanie wstrząsnęły tarcia pomiędzy Wisłą i Wieczystą w sprawie miejsca rozgrywania meczów przez beniaminka.

O Wiśle i Jarosławie Królewskim znów jest głośno. Czy Biała Gwiazda jest winna? Tego laik nie jest w stanie rozstrzygnąć. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

WIECZYSTA KRAKÓW/WISŁA KRAKÓW

Wieczysta ogłosiła, że domowe spotkania Betclic 1. Ligi będzie organizować na ArcelorMittal Park w Sosnowcu. To nie podoba się sporej grupie kibiców, którzy na finale baraży wywiesili transparent „Wieczysta musi grać w Krakowie”. Wówczas wiadomo już było, że Żółto-czarni nie skorzystają ze stadionu miejskiego przy ulicy Reymonta, na którym na co dzień występuje Wisła. Jednak w środę Wieczysta niespodziewanie opublikowała konfrontacyjne oświadczenie, a przy okazji wyszło, że Wisła... od pół roku nie reguluje należności za korzystanie ze stadionu.

Poza Krakowem

Ostatnie wydarzenia wywołały niemałą burzę w sportowym środowisku Krakowa. Przy Błoniach, kilkaset metrów od siebie, stoją wybudowane za pieniądze podatników stadiony Cracovii i Wisły, a Wieczysta ma grać w innym województwie? W „Sporcie” informowaliśmy, że beniaminek, którego obiekt nie spełnia wymagań, a plany budowy nowego jeszcze długo pozostaną na papierze, ma występować w Niepołomicach. O realizacji takiego scenariusza byli niemal przekonani działacze Puszczy, ale okazało się, że byli traktowani jako opcja bardzo rezerwowa. Wtedy już było wiadomo, że Wisła finalizuje rozmowy z Szachtarem Donieck. Ukraińcy w lutym zgłosili się do Wisły z propozycją organizowania w tym mieście meczów w europejskich pucharach. Zadowolony ma być Kraków, który dostanie swoją działkę za dzierżawę obiektu, a Wisła zyska finansowo, organizując Ukraińcom dzień meczowy. Klub informuje, że łącznie to kilka milionów złotych.

Słowo przeciwko słowu

Wisła podkreśla, że promesa wystawiona Wieczystej, potrzebna do uzyskania licencji, cały czas obowiązywała, a klub z ulicy Chałupnika był traktowany priorytetowo. Co się zmieniło? „W dniu 23.05.2025 r. odbyło się spotkanie z udziałem przedstawicieli Wisły Kraków oraz Wieczystej Kraków, podczas którego omawiano między innymi możliwość rozgrywania meczów przy ul. Reymonta przez zespół z Doniecka. Wieczysta Kraków miała więc priorytet w prowadzonych rozmowach, jednak po uzgodnieniach stron zapadła decyzja o kontynuowaniu rozmów z Szachtarem Donieck” – tłumaczy Wisła w komunikacie. Wcześniej podobnych argumentów w internetowych dyskusjach używał prezes Jarosław Królewski. Włodarz Białej Gwiazdy przekonywał, że to Wieczysta zdecydowała, by jednak nie grać przy Reymonta.

Stanowisko Wisły pojawiło się kilka godzin po zaskakującym komunikacie zarządu Wieczystej. „Pomimo otwartości i zaangażowania ze strony Miasta Krakowa, rozmowy dotyczące możliwości korzystania z obiektu nie zakończyły się powodzeniem tylko i wyłącznie z uwagi na brak przychylności dla tego rozwiązania ze strony przedstawicieli Wisły Kraków. W przestrzeni publicznej pojawiły się wypowiedzi sugerujące, że decyzja o rezygnacji z gry przy ul. Reymonta została podjęta wyłącznie przez nasz Klub. Pragniemy zaznaczyć, że choć rozmowy przebiegały w uprzejmej atmosferze, to przekaz kierowany wobec nas był jednoznaczny – oczekiwano, że Wieczysta z tej lokalizacji zrezygnuje” – napisali przedstawiciele Wieczystej.

Świadomie zalegają

Wielu było w szoku. Przecież Królewski w czasie meczów barażowych siedział blisko Wojciecha Kwietnia, sponsora Wieczystej. Zapewniał o świetnych relacjach i przekonywał biznesmena do zainwestowania w Wisłę. „Król aptek” oficjalnie nie pełni w Wieczystej żadnej roli, ale taki komunikat nie ukazałby się bez jego wiedzy. Sytuacja jest bardzo dziwna – mocno podzieliła nie tylko kibiców Wisły, ale fanów obu drużyn.

Kolejnym powodem do uderzenia w Królewskiego są długi Wisły wobec miasta za wynajęcie stadionu. Sięgają już 2,3 mln zł. Niemal cała kwota to nieopłacone faktury z ostatniego półrocza za korzystanie z biur i obiektu w dniach meczowych. Prezes nie kryje, że świadomie nie płaci i nazywa to... „strategią”. Otóż Wisła uważa, że w czasie remontu stadionu w 2023 roku, przed igrzyskami europejskimi, z powodu mniejszej pojemności straciła 3-4 mln zł i stara się, by zostało jej to zrekompensowane. Czy krakowianie zaczną regulować należności aż dług osiągnie wyliczoną przez nich kwotę?

Michał Knura