Awantura na czternaście fajerek
Kontrowersja kolejki
Lukas Podolski wyszedł w Gliwicach w podstawowym składzie. Kiedy zszedł doszło pod sam koniec do awantury z Adamem Fudalim.Fot. PAP/Art Service
Najbardziej nie lubię, kiedy podczas meczu piłkarskiego odczuwam zażenowanie, nieważne z jakiego powodu. Tym razem po meczu Piasta z Górnikiem stałem w tunelu gliwickiego stadionu, gdzie do położonych naprzeciw siebie szatni schodzą piłkarze obu drużyn. Kiedy schodzili tym razem, nieoczekiwanie wzburzenie malowało się na twarzach niektórych. Okazało się, że niewiele wcześniej doszło do pyskówki jak na targu - z udziałem Lukasa Podolskiego z jednej, Adama Fudalego, kierownika gliwickiej drużyny – z drugiej strony. Zdarzenie miało miejsce już po zakończeniu spotkania.
Obaj mężczyźni w pewnym momencie, co widać na nagraniach krążących w sieci skoczyli sobie do oczu. Krzysztof Marciniak z Canal+ poinformował, że zdarzenie zostało przedstawione w możliwie najbardziej obiektywny sposób: z kamer stacji, z nagrań YT z innej perspektywy i dzięki relacjom świadków (cztery niezależne od siebie opinie). Jego zdaniem awantura zaczęła się po prowokacyjnym zachowaniu osoby z mediów Górnika. Ruszył w jej stronę Fudali, a w obronie pracownika klubu stanął Podolski. Otoczenie natychmiast zaczęło ich rozdzielać i całe szczęście, bo daliby sobie po szlagu i powaga ligi zostałaby naruszona.
Emocje były ogromne, w Gliwicach mają oczywiście w głowie słowa Lukasa Podolskiego, który przed tym meczem powtórzył, że te derby to dla niego nic nadzwyczajnego i zyskał tradycyjny poklask części kibiców Górnika, mieszkających w Gliwicach, głównie w dzielnicy Sośnica. Dlatego proch był rozsiany i wystarczyła jedynie iskra, a kto zna ekipę Piasta, ten wie, że Adamowi Fudalemu wiele nie potrzeba, żeby się wzburzyć, parę kartek od sędziów – siedząc na ławce – już zobaczył. Ze słów, które słychać na nagraniu, można wychwycić siarczyste, wręcz grube przekleństwa padające z ust Podolskiego. Jakie? Choćby dobrze znaną lakoniczną formę sformułowania: „odejdź ode mnie i zostaw mnie w spokoju”. Forma chyba przerosła treść i powód - a nawet na pewno…
Wiadomo, że piłka budzi emocje i bardzo często wyjątkowo trudno je powstrzymać, również uczestnikom widowiska. Jednak starcie, gdy obaj adwersarze siedzą na ławce, a nie ścinają się na boisku,może dziwić. Żadna ze stron nie zdecydowała się jednak na oficjalny komentarz. Nie wiadomo, czy pisarka Anna Ożogowska byłaby pod wrażeniem tej historii.
Paweł Czado