Australijska przemiana
Chris Holder wrócił do składu i Rekiny odniosły drugie zwycięstwo w sezonie.
Chris Holder (kask czerwony) zastąpił Nickiego Pedersena. Fot. Andrzej Surma
INNPRO ROW RYBNIK
Rybniczanie wygrali drugi mecz w sezonie – z Włókniarzem Częstochowa 48:42. Oczywiście to zwycięstwo było możliwe przez kontuzje Piotra Pawlickiego i Madsa Hansena, którzy ulegli poważnemu wypadkowi w dziewiątym biegu. Wtedy częstochowianie stracili przewagę, a przegrali w biegach nominowanych. ROW tym samym wygrał bez udziału... Nickiego Pedersena.
Trener Piotr Żyto postanowił, że zrezygnuje z Duńczyka. Tydzień wcześniej Pedersen nie zniósł tego, że Żyto w meczu ze Spartą Wrocław zastosował za niego rezerwę taktyczną i na tor wyjechał Rohan Tungate. Pedersen spakował się w trakcie meczu, wyszedł z parku maszyn i wsiadł do swojego samochodu. Pokazał tym samym, jak samolubnym jest zawodnikiem. Szkoleniowiec rybniczan wytrzymywał, gdy Pedersen krzyczał na kolegów z zespołu, gdy pokłócił się z Tungate’em tak ostro, że obaj nie mogli znaleźć się na torze w jednym czasie. Jednak gdy Duńczyk przedwcześnie opuścił park maszyn, pokazując, że nie obchodzą go wyniki drużyny, trener podjął decyzję, że zamiast niego z Włókniarzem pojedzie Chris Holder, który do tej pory spisywał się miernie. Tym razem pomógł w zwycięstwie.
Holder jednak nie był w wybitnej formie. Choć zdobył 9 punktów z bonusem, dwukrotnie dojeżdżając do mety na pierwszym miejscu, widać było, że nie złapał odpowiedniego rytmu. W siódmym biegu szybko znalazł się na prowadzeniu, ale popełniał błędy na dystansie i został wyprzedzony przez obu rywali. Trzeba jednak przyznać, że Piotr Żyto podjął słuszną decyzję, stawiając na Australijczyka. Rybnik może nie zyskał nieomylnego lidera, ale zapewnił sobie spokój w parku maszyn. Bez Pedersena zawodnicy ROW-u nie muszą obawiać się, że ktoś nagle wybuchnie ze złości, zacznie krzyczeć, rzucać wulgaryzmami lub zdecyduje się na opuszczenie zespołu w trakcie zawodów.
Co więcej, Holder po zawodach podkreślił, że widzi jeszcze możliwość poprawy wyników sportowych. – Jeśli mam być szczery, żadna z rzeczy, nad którą trenowałem, w niedzielę nie zadziałała. Potrzebowałem kilku biegów, żeby dostosować się do warunków na torze. W sobotę dowiedziałem się, że zastąpię Nickiego Pedersena. Gdy ma się dodatkowych zawodników, ktoś musi pauzować. Dziś zmiana zadziałała, wygraliśmy pierwszy mecz od dawna. Mam nadzieję, że pozostanę w składzie. Łatwiej jest zyskać pewność siebie, gdy wie się, że pojedzie się w kolejnym meczu. Mam nadzieję, że wykonaliśmy krok do przodu – powiedział Australijczyk, dla którego był to siódmy mecz w tym sezonie ekstraligi. Starcie z Włókniarzem było jego drugim najlepszym występem zaraz po starciu ze Stalą Gorzów w pierwszej kolejce, gdy ROW zaliczył pierwsze zwycięstwo – wówczas zdobył 11 punktów z bonusem. Jeśli będzie w stanie jeszcze się poprawić, rybniczanie w play downie będą mogli liczyć na utrzymanie.
W trakcie sezonu pojawiły się ciekawe opinie na temat nawierzchni toru w Rybniku – miała być ona specjalnie przygotowywana dla Nickiego Pedersena. Była twarda jak beton, przez co podczas meczów ROW-u u siebie niewiele się działo. Gdy Duńczyka zabrakło, zmianie uległa też charakterystyka owalu. – Tor dziś miał znacznie więcej linii wyścigowych. Można się było odnaleźć na całej szerokości toru. To daje zawodnikom szansę, gdy słabiej wystartują. Pokazał to Maksym Drabik, który szalał w kilku biegach – podkreślił Holder. Nadszedł więc moment, gdy kibice z Rybnika mogą uwierzyć, że ROW jest w stanie się utrzymać. Zmiana Pedersena na Holdera jest jednym z elementów, które sprzyjają bardziej optymistycznym nastrojom na Górnym Śląsku.
Kacper Janoszka