Ani jednego punktu
Mimo dobrej gry chluba Legnicy początek sezonu można uznać za… niechlubny.
Daniel Stanclik zdobył dwa gole w dwóch meczach. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
MIEDŹ LEGNICA
Nawet najwięksi pesymiści w szeregach kibiców Miedzi Legnica nie przypuszczali, że po dwóch kolejkach tego sezonu zespół Wojciecha Łobodzińskiego nie będzie miał na swoim koncie nawet punktu. Owszem, przed inauguracją rozgrywek wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że chluba miasta mającego ponad 90 tysięcy mieszkańców, aż pięć pierwszych spotkań rozegra na wyjazdach. Z drugiej strony każdy miał też świadomość tego, że zespół, który 1 czerwca walczył w finale baraży o awans do ekstraklasy, jest mocny i znowu mierzy wysoko.W dodatku o sile drużyny – wzmocnionej przyjściem (czytaj powrotem z wypożyczenia) trzeciego strzelca I ligi poprzedniego sezonu Daniela Stanclika – świadczy też dobra gra, która mogła podobać się widzom. To jednak było za mało na GKS Tychy (3:4) i Odrę Opole (1:2). W efekcie legniczanie znaleźli się w strefie spadkowej i zastanawiają się co zrobić, żeby w trzeciej kolejce, w której zmierzą się z beniaminkiem Pogonią Grodzisk Mazowiecki, rozpocząć marsz w górę tabeli.
Dwie porażki
- Dwie porażki na start sezonu bardzo bolą – stwierdził po spotkaniu w Opolu 25-letni napastnik Miedzi. – Nie ma co mówić, że zabrakło nam szczęścia, bo w Tychach gola decydującego o porażce straciliśmy w doliczonym czasie, a w Opolu analiza VAR „pozbawiła” nas wyrównującej bramki. Zabrakło koncentracji i lepszego wejścia w mecz. Traciliśmy bramki po naszych błędach i musimy z tego wyciągnąć wnioski. Trzeba coś poprawić w naszej grze, bo jesteśmy Miedzią Legnica i nie przystoi nam przegrywać mecz za meczem na początku sezonu. Jesteśmy dobrze przygotowani i nie wiem, czy te porażki można nazwać wypadkiem przy pracy, ale obiecuję, że zaczniemy wygrywać i rozpoczniemy długą serię zwycięstw.
Co mecz to gol
Patrząc na strzelecki dorobek Daniela Stanclika, można powiedzieć, że akurat do swojej postawy na boisku nie powinien mieć zastrzeżeń. Przypomnijmy, że wychowanek BKS-u Stali Bielsko-Biała miniony sezon spędził na wypożyczeniu w Zniczu Pruszków, dla którego strzelił 16 goli w 30 spotkaniach w 1. lidze i dorzucił jeszcze trafienie w Pucharze Polski. Natomiast w Miedzi, z którą związany jest kontraktem do 30 czerwca 2027 roku, w każdym z dotychczasowych występów notował trafienie – w Tychach na 3:3 i w Opolu na 1:1. Przez chwilę cieszył się nawet z drugiego gola w końcówce meczu z Odrą. - Gdy główkowałem po dośrodkowaniu Asiera Cordoby, czułem, że moja ręka miała z czymś kontakt – dodał legnicki snajper. – Nie wiedziałem jednak czy to przeciwnik mnie trafił, czy piłka. Sędzia powiedział mi jednak, że na wideoweryfikacji było widać, że była ręka, więc nie będę dyskutował. Po dwóch meczach mam jednak dwa gole i chcę strzelać kolejne. Rekord ze Znicza wysoko zawiesił mi poprzeczkę, ale będę dążył do tego, żeby poprawić swoje osiągnięcie z poprzedniego sezonu. Mam dobrą drużynę, która na pewno będzie mi pomagała w tym, żebym jako napastnik wypełniał swoje obowiązki, a moim zadaniem jest zdobywanie bramek. Wiem, że zespół pomoże i choć na razie nie mamy punktów, to na pewno nie spuszczamy głów, tylko walczymy dalej. Jestem pełen optymizmu.
To będzie nasz atut
- Nie mamy też zamiaru tłumaczyć się tym, że pięć pierwszych spotkań gramy na wyjazdach. Oczywiście wiadomo, że lepiej się gra u siebie, przy swoich kibicach, na swoim stadionie. Myślę, że kiedy w rundzie rewanżowej będziemy mieć pięć spotkań z rzędu siebie, to będzie nasz duży atut. Koncentrujemy się na najbliższym meczu, żeby zacząć punktować, a później postaramy się swoją dobrą passę podtrzymać, grając u siebie – zakończył Daniel Stanclik.
Jerzy Dusik
