Sport

Amerykańskie negocjacje

Jamie Gittens najprawdopodobniej nie będzie już piłkarzem Borussii Dortmund.

Po raz ostatni Jamie Gittens założył koszulkę BVB w meczu z Fluminense. Fot. IMAGO/PressFocus

KLUBOWE MISTRZOSTWA ŚWIATA

Pobyt w Stanach Zjednoczonych dla drużyn grających w Klubowych Mistrzostwach Świata jest nie tylko okresem rywalizacji z innymi zespołami, ale także dobrą okazją do negocjacji transferowych. Z takiego założenia wyszli przedstawiciele Chelsea oraz Borussii Dortmund, którzy osiągnęli porozumienie w sprawie przenosin do Londynu Jamiego Gittensa. Przedstawiciele obu stron spotkali się w Ford Lauderdale na Florydzie i tam uścisnęli sobie dłonie. Anglik na klubowym mundialu zagrał na razie tylko w jednym meczu, wchodząc z ławki. Następnie borykał się z chorobą, po czym wziął urlop okolicznościowy. W międzyczasie na stronie internetowej drużyny z Zagłębia Ruhry oficjalnie potwierdzono, że Borussia i Chelsea zgodziły się na zasady transferu, więc zapewne w barwach BVB w USA - piłkarz już nie wystąpi. Chelsea z pewnością nie pozwoli na to, żeby narażać go na potencjalny uraz. W sobotę raczej więc nie zobaczymy go na stadionie MetLife w East Rutherford w stanie New Jersey podczas rywalizacji z Realem Madryt.

Młody i doświadczony

Gittens z Borussią związany był od 2020 roku. Dortmundczycy błyskawicznie zauważyli jego talent, gdy grał w młodzieżowych grupach Manchesteru City. Sprowadzili go w wieku 16 lat i zrobili z niego piłkarza, o którego bić mogły się wszystkie najlepsze zespoły w Europie. W poprzednim sezonie zagrał w 32 spotkaniach Bundesligi, w których strzelił osiem bramek i czterokrotnie asystował. Ponadto był ważnym zawodnikiem Borussii w Lidze Mistrzów, w której zespół dotarł do ćwierćfinału (odpadł po starciu z Barceloną). Gittens zdobył cztery gole i zaliczył jedną asystę. Jest świetnym skrzydłowym, który ma przede wszystkim potencjał, żeby... być jeszcze lepszym. Poza tym zyskał już sporo doświadczenia, bo w Bundeslidze zadebiutował w 2022 roku. Dwa lata później pomagał (choć w nie największym wymiarze czasowym) drużynie w awansie do finału Champions League. Chelsea sprowadza więc piłkarza gotowego do walki o najwyższe cele. Trzeba przy tym zaznaczyć, że na razie doszło do porozumienia między klubami. Zawodnik wciąż nie podpisał kontraktu z The Blues, choć to wydaje się w aktualnej sytuacji tylko formalnością.

Wraca po latach

Co ciekawe, Gittens w przeszłości... był już zawodnikiem Chelsea! W 2012, czyli w wieku ośmiu lat, został zauważony przez skautów The Blues i przeniósł się z Reading na wschód, do Londynu. W akademii Chelsea spędził jednak tylko pół roku, po czym wrócił do klubu, w którym się wychował. Londyńczycy nie poznali się wówczas na talencie dziecka. Gdyby wówczas Gittens zachwycił trenerów akademii, zapewne miałby już za sobą debiut w Chelsea i nigdy nie wyjeżdżałby do Dortmundu. Tym samym Chelsea mogłaby cieszyć się z jego talentu niewielkim kosztem. Teraz natomiast musi oddać Borussii Dortmund grube pliki banknotów. Spekuluje się, że BVB ma otrzymać 55 milionów euro.

Wspomnienie o tym, że Gittens był przed laty w Chelsea, trzeba jednak traktować jako ciekawostkę. Nie chodzi przecież o to, żeby obwiniać kogokolwiek w akademii The Blues za to, że Gittens stał się czołową postacią Borussii Dortmund. Przecież trudno zakładać, że ktokolwiek mógł przewidzieć, że jeden z wielu ośmiolatków po 12 latach stanie się wybitnym piłkarzem. Jednak jest to ciekawa historia, choć mniej ciekawa od tej... Romelu Lukaku. Chelsea najpierw w 2011 roku ściągnęła Belga z Anderlechtu za 15 milionów euro. Następnie, po trzech latach, sprzedała go do Evertonu za ok. 35 milionów, po czym w 2021 roku kupiła go z Interu Mediolan (w międzyczasie był też w Manchesterze United) za 113 milionów, żeby na koniec sprzedać go rok temu za 30 milionów do Napoli.

Pasmo porażek

Teraz sprawy transferowe Borussia musi odłożyć na bok, ponieważ dzisiaj stanie przed poważnym wyzwaniem. Zawodnicy Niko Kovaca staną naprzeciw Królewskim, z którymi w ostatnich dwóch sezonach mierzyli się dwukrotnie i dwukrotnie przegrali. Przede wszystkim ponieśli porażkę w finale Ligi Mistrzów w 2024 roku, gdy Real wygrał 2:0. Z kolei w poprzednim sezonie w Lidze Mistrzów oba zespoły spotkały się w fazie ligowej i z tego starcia zwycięsko znów wyszli madrytczycy, wygrywając 5:2! W ostatnich 10 latach BVB mierzyło się z Los Blancos sześciokrotnie i ani razu nie wygrało, tylko dwukrotnie zremisowało (oba mecze w sezonie 2016/17 w fazie grupowej LM, oba zakończone wynikiem 2:2). Po raz ostatni Borussia pokonała Real w 2014 roku, w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym w Lidze Mistrzów – wówczas wygrała 2:0, ale odpadła z rywalizacji, ponieważ w pierwszym starciu przegrała 0:3.

Kacper Janoszka

  Ćwierćfinał KMŚ
Sobota, godz. 22.00
◼  Real Madryt – Borussia Dortmund  
Mecze Fluminense – Al-Hilal oraz Palmeiras – Chelsea zakończyły się po zamknięciu numeru.