Sport

Amanda Anisimova: złote dziecko, depresja i ratowanie sztuką

Malowanie obrazów pomogło córce rosyjskich emigrantów przezwyciężyć wypalenie, gdy tenis stał się dla niej „nie do zniesienia”.

Amanda Anisimova rok temu nie przebiła się przez kwalifikacje Wimbledonu, w sobotę zagra w finale! Fot. PAP/EPA

W sobotę rywalką Igi Świątek o tytuł w All England Club będzie córka rosyjskich emigrantów z Moskwy, którzy przenieśli się za ocean pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia. Niespełna 24-letnia Amanda Anisimova ma niezwykle udany sezon. Jeszcze rok temu jako 189. w rankingu nie przebiła się do głównej drabinki Wimbledonu - w decydującej rundzie przegrała z Niemką Evą Lys. W czwartek została zaledwie drugą zawodniczką w erze open (od 1968 roku), która dotarła do finału Wielkiego Szlema po przegranych kwalifikacjach w poprzedniej edycji - po Biance Andreescu w US Open 2019.

Jest dokładnie trzy miesiące młodsza od obchodzącej urodziny 31 maja Igi Świątek. Amanda urodziła się 31 sierpnia 2001 w New Jersey, ale gdy miała 3 lata rodzina przeniosła się do Miami. Była gwiazdą tenisa juniorskiego, która błyskawicznie swój niezwykły talent potwierdziła w dorosłym tenisie, regularnie osiągając status „najmłodsza” lub „pierwsza w historii”.

Mając 16 lat i 199 dni pokonała Petrę Kvitovą i jako najmłodsza w historii zagrała w 1/8 finału „tysięcznika” w Indian Wells. Już trzy tygodnie po 17. urodzinach była w finale pierwszego turnieju WTA i zadebiutowała w Top 100. Gdy zdobyła swój pierwszy tytuł - w Bogocie 2019 - miała 17 lat i 222 dni i została najmłodszą amerykańską triumfatorką od Sereny Williams w Indian Wells (1999 - 17 lat i 169 dni). Za chwilę była już w półfinale Rolanda Garrosa, eliminując w ćwierćfinale broniącą tytułu światowy nr 3 Simonę Halep - i została pierwszą zawodniczką (mężczyzną lub kobietą) urodzoną w latach 2000., która awansowała do tego etapu Wielkiego Szlema. 2019 zakończyła na 24. miejscu – była najmłodszą z trzech nastolatek w Top 50.

Ale potem wyhamowała, nie przebiła się do Top 10, zatrzymywała na etapie półfinałów i ćwierćfinałów, jak choćby w Wimbledonie 2022. W kwietniu 2023, po serii druzgocących porażek w pierwszych rundach, ogłosiła, że robi sobie przerwę od tenisa z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym.

Wróciła po 9 miesiącach, na początku 2024, z rankingiem pod koniec czwartej setki. Od tego czasu jednak błyskawicznie awansowała do pierwszej dwudziestki. Co prawda nie przebiła się przez kwalifikacje Wimbledonu, ale dwa miesiące później była w finale w Toronto, a w lutym tego roku zdobyła swój pierwszy tytuł WTA 1000, w Doha. W najbliższy poniedziałek zadebiutuje w Top 10.

Sześcioletnia i 34-dniowa przerwa między jej dwoma pierwszymi półfinałami Wielkiego Szlema jest czwartą najdłuższą w erze open (po Mirjanie Lucic-Baroni, Nataszy Zverevej i Lori McNeil).

Niedawno okazało się, że wypalenie - gdy tenis stał się dla niej „nie do zniesienia” - pomogła jej przezwyciężyć pasja do malowania. - Zaczęłam interesować się sztuką, gdy nie czułam się dobrze psychicznie. To było coś, co robiłam w wolnym czasie, aby oczyścić głowę - zwierzała się Amanda, entuzjastka paryskiego Musee d'Orsay. Jej ulubionym artystą jest Vincent van Gogh. Holenderski malarz za życia sprzedał tylko jeden obraz. Na współczesnych aukcjach jego dzieła przekraczają już 100 mln dolarów.

Anisimova z czasem zaczęła zamieszczać zdjęcia swoich obrazów w mediach społecznościowych. Ku jej zaskoczeniu wielu znajomych i fanów wyraziło zainteresowanie posiadaniem niektórych z tych prac. Tenisistka postanowiła wykorzystać swoją artystyczną pasję, aby pomagać innym. Tak zrodziła się wizja założenia fundacji charytatywnej. Dochód ze sprzedaży jest przekazywany organizacjom zajmującym się zdrowiem psychicznym, zapobieganiem przemocy wobec dzieci i walką z głodem.

Do Londynu nie zabrała ze sobą jednak żadnych pędzli, palet ani sztalug. - I tak już muszę spakować tyle rzeczy do tenisa! A ja lubię zabierać ze sobą dużo ubrań, tak na wszelki wypadek, więc moje walizki są wypełnione po brzegi - przyznała na usprawiedliwienie.

(t)