Ale odlot!
Słowa o „przynależności do ligowego TOP 3”, wypowiedziane przed meczem z Radomiakiem, będą się jeszcze długo ciągnąć za widzewskim szkoleniowcem.
Skoro nie było goli, fotoreporterzy łapali co bardziej efektowne starcia. Tu Steve Kapuadi i Luquinhas. Fot. Dawid Figura/PressFocus
Trudno się dziwić, że przypomniano mu je niemal od razu, czyli po spotkaniu, w którym jego podopieczni nie zdołali strzelić gola drużynie, która u progu tej kolejki miała ich straconych najwięcej w całej stawce! - To nie jest wstyd zremisować z Radomiakiem. Dziś ekipy z TOP 3 remisują czasem z Radomiakiem. To taka liga. Czasem drużyny wygrywają, grając piach i przepychając swoje mecze – usiłował interpretować swoje wcześniejsze słowa Aleksandar Vuković, choć wyglądało to jak drapanie się po lewym uchu przez prawe ramię. Tak naprawdę bowiem clou tego spotkania – i obecnej gry prezentowanej przez Widzew (w ciągu tygodnia: 2:3 z Lechem w lidze, 0:1 z Koroną w PP, 0:0 z Radomiakiem w ekstraklasie) – Przemysław Wiśniewski zawarł jednym zdaniu, a precyzyjniej: w trzech słowach. - Biegamy bez pomysłu! - wypalił przed kamerami Canal+ nasz reprezentacyjny stoper.
Jeden strzał na 51 minut
Trudno o bardziej lakoniczną – i precyzyjniej trafiającej w punkt – diagnozę. Cóż z tego, że współczynnik oczekiwanych goli wyliczono Łodzianom na 1,59 (- Naprawdę? Nie miałem poczucia, że zostaliśmy zdominowani i rywal był blisko strzelenia gola – przytomnie komentował statystyczną zabawę w cyferki trener Radomian Tomasz Kaczmarek), skoro przez 102 minuty oddali ledwie dwa celne strzały (i to po przerwie).
Kumulacja pecha
Kontrowersyjne były nie tylko przed- i pomeczowe (Giannis Papanikolau: - Nie kreowaliśmy sytuacji, ale mieliśmy grę pod kontrolą) wypowiedzi Łodzian. Ogromne emocje wzbudziła sytuacja z 78. minuty. Wprowadzony kilkadziesiąt sekund wcześniej Fernand Goure urwał się prawą stroną, by – już w polu karnym gospodarzy – szukać podaniem partnerów zamykających akcję. Piłkę próbował blokować Steve Kapuadi, a jako drugi dotknął jej Wiśniewski. - Po wślizgu gdzieś mi się poodbijała. Chciałem ją wybić, przetarła mi się nieszczęśliwie po nodze i wpadła lobem do bramki. Jak masz dużo pecha, to wszystko się kumuluje ze spotkania na spotkanie - wyjaśniał okoliczności „samobója” stoper Widzewa.
Faul oczywisty...
Bramkowa kontra Radomian zaczęła się jednak od starcia Ronaldo Lumungo z Emilem Kornvigiem. VAR odebrał gościom radość z gola, wzywając Bartosza Frankowskiego przed ekran. - Dla mnie to był oczywisty faul. Nie wiem, czemu tak długo trwało, najpierw w samym pokoju VAR, potem oglądanie powtórek na monitorze stadionowym... - tak „Vuko” komentował prawie czterominutową przerwę w grze. Wtórował mu cytowany już Papanikolau. - Od razu wiedziałem, że będzie rzut wolny. Gdyby sędzia od razu go gwizdnął, nie byłoby tego czekania. A tak tracimy czas, tracimy rytm – mówił Grek.
...ale do wyjaśnienia
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia oczywiście. - Sytuacja, po której strzeliliśmy bramkę, była bardzo kontrowersyjna – zauważał Tomasz Kaczmarek. On był przekonany, że jego podopiecznych zwyczajnie skrzywdzono. - Chciałbym lepiej rozumieć takie decyzje, bo to już druga taka sytuacja w tym sezonie, która ma to wpływ na wynik meczu. Podobną mieliśmy w Katowicach. Bardzo szanuję pracę arbitrów, ale chciałbym wiedzieć, na jakiej podstawie zapadają takie rozstrzygnięcia – podkreślał opiekun Radomiaka. My też chcielibyśmy wiedzieć...
Moment grozy
Na koniec całego zamieszania była jeszcze wisienka na torcie. - Moment grozy, czyli machnięcie ręką sędziego w kierunku środka boiska – przypominał trener Widzewa. Rzecz w tym, że przewinienie (?) piłkarza gości miało miejsce tuż obok punktu środkowego. W pierwszym momencie Frankowski zdawał się więc wskazywać na niego właśnie!
Z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że najgroźniejszą sytuację w całym spotkaniu – po niespełna kwadransie gry – mieli goście. Bartłomiej Drągowski obronił jednak uderzenie Rafała Wolskiego, a dobitka Luquinhasa była niecelna.
Dariusz Leśnikowski
OCENA MECZU ⭐
Widzew Łódź – Radomiak 0:0
WIDZEW: Drągowski 5 – Krajewski 4, Wiśniewski 4, Kapuadi 5, Garcia 5 – Papanikolaou 4 – Biuk 5 (90+4. Klukowski niesklas), Alvarez 5, Silva 4 (46. Kornvig 3), Fornalczyk 5 (75. Bergier niesklas.) – Świderski 4. Trener Aleksandar VUKOVIĆ. Rezerwowi: Ilić, Maleš, Boia, Selahi, Visus, Żyro.
RADOMIAK: Majchrowicz 5 – Ouattara 5, Szcześniak 6, Koperski 5, Grzesik 5 – Donis 5 – Ronaldo Lumungo 4 (89. Karasek niesklas.), Wolski 5 (89. Romario Baro niesklas.), Luquinhas 5, Conrado niesklas. (20. Tapsoba 3, 75. Camara niesklas.) – Guilherme Luiz 4 (76. Goure niesklas.). Trener Tomasz KACZMAREK. Rezerwowi: Gradecki, Kingue, Manu, Markiewicz, Nunnely.
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń) - 5. Sędzia VAR Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 16 762. Czas gry – 102 min (48+54). Żółte kartki: Wiśniewski (60. faul), Alvarez (71. faul), Bergier (84. niesp. zach.), Krajewski (90+3. niesp. zach.) – Wolski (74. faul).
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| WIDZEW | RADOMIAK | |
| 60 | posiadanie piłki | 40 |
| 15 | strzały | 15 |
| 2 | strzały celne | 3 |
| 7 | rzuty rożne | 6 |
| 1 | spalone | 4 |
| 14 | faule | 17 |
| 4 | żółte kartki | 1 |
