Sport

Afi, koszmar rywali

W czwartek Jagiellonię Białystok czeka na własnym boisku rewanżowy mecz w ramach 2. rundy kwalifikacji do fazy grupowej Ligi Konferencji UEFA.

Snajper z Angoli, nawet wchodząc z ławki, trafia jak na zawołanie. Fot. Michał Kość/PressFocus

Duma Podlasia swoją pucharową przygodę w tym sezonie zaczęła od wyjazdowej wygranej z serbskim FK Novi Pazar 2:1. Żółto-czerwoni są więc faworytem drugiego spotkania w Białymstoku. Stoją przed ogromną szansą na awans do 3. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Nie mogą jednak stracić czujności i swoją wyższość muszą potwierdzić na boisku. Pamiętajmy, że Jaga przystąpiła do tamtego meczu po sensacyjnym laniu 0:4 zafundowanym w Białymstoku przez beniaminka z Niecieczy. Podopieczni Adriana Siemieńca zrehabilitowali się wspomnianym triumfem na Bałkanach. Warto jednak podkreślić, że zapewnili sobie zwycięstwo w Serbii dopiero w doliczonym czasie. Podobnie było w miniony weekend w lidze, kiedy zwyciężyli na własnym boisku Widzew Łódź 3:2, mimo że do 90 minuty przegrywali 1:2!

Euforia i radość

- Zwycięstwa w końcówce dają euforię i radość, a tego potrzebuje budowana drużyna – podkreśla trener Adrian Siemieniec. - Dwa mecze wygrane w końcówkach pomogły zbudować się piłkarzom, dodały im pewności siebie. To elementy, których ta drużyna potrzebuje - euforia, entuzjazm i wspólną radość. Oczywiście będziemy popełniać błędy, pewnie jeszcze jakieś mecze przegramy. Zawsze jednak będziemy chcieli grać do końca, zawsze będziemy chcieli mieć w sobie wiarę, odwagę i z pełnym poświęceniem grać o zwycięstwo.

Trener Siemieniec dodał, że absolutnie w żaden sposób te dwa zwycięstwa z rzędu nikogo w zespole nie usypiają, a czas działa na korzyść białostoczan.

Muszą podbić Białystok

Serbowie dopiero od niedawna piszą swoją piłkarską historię. W 2011 roku awansowali do serbskiej Superligi, a w ubiegłym sezonie zajęli w niej historyczne 3. miejsce, które dało im przepustkę do gry w rundzie kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Spotkaniami z Jagiellonią debiutują w europejskich pucharach. Ich nadzieje przed startem były mocno rozbudzone. Serbskie media nie ukrywały, że liczą na to, że ich zespół wykorzysta upalną pogodę i gorącą atmosferę na trybunach, zapewniając sobie zaliczkę u siebie. Dlatego też m.in. przełożyli swój pierwszy mecz ligowy z FK Radniczki 1923 Kragujevac. Na nic się to zdało i teraz podopieczni 59-letniego Vladimira Gacinovicia muszą po prostu podbić białostocką Chorten Arenę.

Jaga faworytem

Jakkolwiek jednak by nie patrzeć, faworytem dzisiejszej potyczki jest polski zespół, a brak awansu dla ubiegłorocznego ćwierćfinalisty Ligi Konferencji byłby sporym rozczarowaniem. Toteż stawka, jaka towarzyszy czwartkowemu starciu w stolicy Podlasia, jest ogromna. - Możemy spać w domu, trenujemy u siebie i to jest dobre dla nas. Nie siedzimy długo w autokarze. Spokojnie czekamy na mecz. Chcemy wygrać z Nowym Pazarem - podkreśla w klubowych mediach lider ofensywy Żółto-czerwonych, Jesus Imaz, który - jeśli nie liczyć fatalnej dla całej drużyny inauguracji PKO BP Ekstraklasy - ma fantastyczne liczby. W Serbii zaliczył asysty przy obu golach dla gości, a potem dołożył do tego dwa kolejne otwierające podania i bramkę w wygranym starciu z Widzewem. - Jestem bardzo zadowolony z mojego początku sezonu. Lubię grać, kocham Jagiellonię. Każdy mecz jest dla mnie bardzo ważny – podkreślił 34-letni Hiszpan, na którego bardzo liczą białostoccy kibice.

Wyluzowany Afi

Serbską obronę nękać powinien też Afimico Pululu, który sportową złość z powodu tego, że dwa ostatnie mecze zaczynał na ławce rezerwowych, przekuł na znakomitą skuteczność, zapewniając drużynie decydujące trafienia zarówno w pierwszym meczu z FK Novi Pazar, jak i w starciu u siebie z Widzewem. Cieszę się, że mogłem pomóc drużynie w końcówkach meczów. To wyjątkowe uczucie, gdy strzelasz w ostatniej sekundzie. To duża dawka emocji. Dla mnie najważniejsze jest zwycięstwo. Jeśli mogę pomóc drużynie i być koszmarem przeciwników, to dobrze. Cieszę się z tego i oby tak dalej – powiedział wyluzowany „Afi”

W przypadku awansu w trzeciej rundzie przeciwnikiem Jagiellonii będzie duński Silkeborg IF lub Akureyri z Islandii. W pierwszym spotkaniu potencjalnych rywali padł remis 1:1.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

◼ Adrian Dieguez nie jest już zawodnikiem Jagiellonii. Kontrakt z urodzonym w Madrycie środkowym obrońcą został rozwiązany za porozumieniem stron. Po rozmowach przedstawicieli klubu z zawodnikiem, obie strony doszły do wniosku, że dotychczasowa formuła współpracy się wyczerpała, a najlepszym rozwiązaniem będzie rozstanie w atmosferze wzajemnego szacunku. 29-letni Dieguez trafił do Jagiellonii dwa lata temu, rozegrał w tym zespole łącznie ponad 60 oficjalnych spotkań, zdobył jedną bramkę i miał cztery asysty sezonie 2023/24, był ważnym ogniwem w ekipie, która zdobyła mistrzostwo Polski. W tym sezonie nie zagrał ani meczach ligowych i eliminacji Ligi Konferencji. Do dyspozycji trener Siemieńca pozostaje teraz trzech stoperów: Bernardo Vital, Yuki Kobayashi i Duszan Stojinović. 

- Uważam, że zarówno na pozycji prawego obrońcy, jak i środkowego, mamy wiele jakości. W ostatnich dwóch meczach graliśmy ja i Yuki, ale niezależnie od tego, który środkowy obrońca by zagrał, drużyna i tak utrzymałaby wysoki poziom. Nie liczy się nazwisko grającego zawodnika, liczy się drużyna i pomaganie jej w odniesieniu zwycięstwa – stwierdził Vital.


2. runda kwalifikacji do Ligi Konferencji

Czwartek, 31 lipca, godz. 20.15
Jagiellonia Białystok - FK Novi Pazar
Sędzia  Atilla Karaoglan (Turcja).