A może na Słowację?
Nono znów nie pojechał z Ruchem na obóz przygotowawczy. W klubie najchętniej pożegnaliby się z Hiszpanem, lecz ten ciągle ma obowiązujący kontrakt.
Co dalej z hiszpańskim pomocnikiem Niebieskich? Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
RUCH CHORZÓW
Łukasz Góra, Jakub Adkonis i właśnie Nono – tych trzech zawodników można określić największymi fiaskami transferowymi Niebieskich z poprzedniego sezonu. Góra opuścił Chorzów już po pół roku, przenosząc się do Znicza Pruszków. Adkonis przyszedł na wypożyczenie z Legii zimą i teraz szykuje się do kolejnego transferu czasowego, tyle że do Pogoni Grodzisk Mazowiecki.
Mówią, że to leń
Z kolei Hiszpan... ciągle jest w Ruchu, bo przychodząc rok temu, podpisał umowę do 2026 roku. Jak na ironię, 14-krotni mistrzowie Polski zapewnili sobie opcję prolongaty o jeszcze jeden sezon, co tylko pokazuje, jak wielkie oczekiwania wiązano z pomocnikiem, który w CV ma 39 występów w La Liga w barwach Realu Betis. Nono zadebiutował już w 1. kolejce poprzedniego sezonu, a swój debiut w podstawowym składzie, w Niecieczy, okrasił... stratą, która poskutkowała golem dla rywali. Po przyjściu trenera Dawida Szulczka Hiszpan coraz rzadziej pojawiał się na boisku (i tak nie spędzał tam wielkiej liczby minut), a pod koniec roku całkowicie wypadł z kadry meczowej. To wszystko z powodu jego przeciągających się zaległości treningowych. Nono jest po prostu nieprzygotowany fizycznie i stan ten cały czas się utrzymuje. Mówi się o nim, że to... leń. Gdy Niebiescy jechali na zimowy obóz do tureckiego Belek, dla urodzonego w 1993 roku pomocnika zabrakło miejsca w samolocie. Odstawał od drużyny, mimo że – jak mówił Szulczek – piłkarze rozpoczęli zimowe przygotowania bez zaległości, co miało sugerować rzetelne wykonywanie rozpisanych obowiązków w trakcie przerwy. Gdy Ruch był w Turcji, Nono pracował z rezerwami, z którymi grywał też potem w V lidze śląskiej. Po zakończeniu sezonu jego przyszłość ponownie stała się tematem dyskusji.
Raport zadecydował
W klubie zapowiadali, że Nono dostał szczegółową rozpiskę dotyczącą parametrów, które musi poprawić, jeśli chce wrócić do pierwszego zespołu. Początek okresu przygotowawczego stał pod znakiem dokładnego obserwowania poczynań Hiszpana oraz zaraportowanie ich przez trenera przygotowania fizycznego Tomasza Olszewskiego. – Trener zdał w niedzielę raport na temat wszystkich rzeczy, które przedstawiliśmy odnośnie parametrów, jakie Nono ma osiągnąć – związane z jego somatyką, przygotowaniem fizycznym. Nie ma zarzutów do piłkarskich rzeczy jak przyjęcie, podanie, kreatywność. To Nono ma bardzo dobre, szczególnie na małej przestrzeni. Gramy jednak na boisku pełnowymiarowym, 11 na 11, więc wymagamy od niego większej pracy w zakresie motoryki i mobilności, czego mu brakuje – zdradził Dawid Szulczek. Od tego raportu zależało, czy Nono uda się z zespołem na obóz do Buska-Zdroju – i wiemy już, że tam nie pojechał. W przeciwieństwie do zawodników kontuzjowanych, którzy nie pojechali na zgrupowanie, jak Dominik Preisler i Filip Lachendro, w jego przypadku klub nie silił się na żadne uzasadnienie. Nie pojechał – i tyle. Co będzie z nim dalej?
Renoma na Słowacji
Ruch robił wszystko, aby postawić go na nogi, ale zawodnik nie potrafił (nie chciał?) tego zrobić. Nie jest tajemnicą, że Nono jest jednym z lepiej opłacanych piłkarzy Niebieskich, więc ci najchętniej by się go pozbyli. Problemem jest jednak obowiązujący kontrakt, choć zrozumiałe, że chorzowianie nie oczekiwaliby za niego wielkich pieniędzy. Nie ma możliwości rozwiązania umowy z winy zawodnika, bo – jak czytamy u prawnika piłkarskiego Dariusza Laszczyka – to można zrobić tylko wtedy, gdy piłkarz jest: skazany przed sąd, zdyskwalifikowany na co najmniej 3 miesiące, ma zakaz uczestnictwa w rozgrywkach na co najmniej 3 miesiące, co najmniej 3 razy przez pół roku zaliczył nieusprawiedliwioną nieobecność na treningu, brał udział w zakładach bukmacherskich. Nono nic z tych rzeczy nie zrobił.
O rozwiązanie kontraktu z Hiszpanem będzie trudno, bo bez stosownego porozumienia oznaczałoby to wypłatę solidnego odszkodowania. Nie można jednak wykluczyć, że Nono zakotwiczy... na Słowacji. W latach 2018-21 zagrał równo 100 meczów dla Slovana Bratysława, zdobywając trzy mistrzostwa i trzy puchary Słowacji. Tym samym zbudował tam sobie dobrą opinię i niewykluczone, że na tej podstawie nasi południowi sąsiedzi skuszą się na 32-latka.
Piotr Tubacki