7. GKS Tychy
Plus i minus sezonu
STRZELCY (47)
9 – Ertlthaler8 – Śpiączka
7 – Budnicki, Dzięgielewski
4 – Keiblinger
2 – Błachewicz, Niemann, Rumin
1 – Bieroński, Dijakovic, Dziuba, Makowski, Niewiarowski, Żytek
PLUS
W górę tabeli
Po półmetku sezonu karta się odwróciła. Od 18. kolejki, w której tyszanie wygrali 3:1 w Legnicy, podopieczni Artura Skowronka poszli za ciosem. Wygrali 6 spotkań z rzędu i nagle drużyna, która po 17 meczach miała na koncie tylko jedno zwycięstwo i punkt przewagi nad strefą spadkową, zaczęła śmiało spoglądać w górę tabeli. Nawet porażka w Niecieczy – w zimowych warunkach – nie przerwała marszu GKS-u Tychy. Po 5 kolejnych wygranych i pokonaniu 3:1 ŁKS-u w Łodzi okazało się, na 5 kolejek przed końcem rozgrywek Trójkolorowi znaleźli się na 8. pozycji ze stratą 4 oczek do szóstej wówczas Polonii Warszawa, która w 30 serii gier zameldowała się w Tychach. I... na tym się kończy lista dobrych wiadomości.
MINUS
Fatalna klamra
To, co działo się przez pierwszą połowę sezonu, rozczarowało wszystkich kibiców GKS-u Tychy, ale bolesny okazał się też – a może nawet jeszcze bardziej – nieudany finisz. Gdy już wydawało się bowiem, że zespół Artura Skowronka gra zarówno efektownie jak i efektywnie, coś się zacięło. Wprawdzie Julius Ertlthaler, Natan Dzięgielewski i Bartosz Śpiączka nadal strzelali gole, ale Marcel Łubik zatrzymał się na 12 spotkaniach bez straty gola. Defensywa tyszan w 6 ostatnich spotkaniach okazała się nieszczelna, a w efekcie drużyna traciła punkty. Po dwóch remisach, w których rywale doganiali tyszan, przyszła porażka z Wisłą Kraków na swoim boisku i stało się jasne, że klub, który w 1974 roku świętował swój awans do ekstraklasy, a w 1976 roku był wicemistrzem Polski, żeby w 1977 roku spaść z najwyższej klasy rozgrywkowej, na ponowną grę w elicie dalej będzie musiał czekać.
Jerzy Dusik