Życie po awansie
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
Wieczysta jak na razie „wiosną” jako jedyna ma na koncie komplet zwycięstw. A że robi to dodatkowo w sposób efektowny i przekonujący, fajne widowisko w piątek powinno być gwarantowane bez względu na aurę na zewnątrz. Kazimierzowi Moskalowi zapewne wyjątkowo będzie zależało na wygranej przy Reymonta, a jego piłkarze chyba jako jedyni w tej lidze są w stanie z Wisłą wygrać bez okrzykiwania tego niewiarygodną sensacją. Wygrana z pewnością przybliżyłaby Wieczystą do awansu i realizacji scenariusza wedle którego Kraków miałby w sezonie 2026/27 trzy kluby w ekstraklasie. Takie rzeczy już w naszej lidze się zdarzały, ale na tyle dawno, że nie wiadomo, czy to w ogóle prawda. Wisła jest liderem bezdyskusyjnym, ale i drużyna stworzona przez Wojciecha Kwietnia zaczyna wyrastać na zdecydowany numer dwa, któremu nie bardzo ma kto podskoczyć. Grupa pościgowa jest - przy całym szacunku - zbyt słaba i pomiędzy sobą będzie musiała wyłonić najpierw barażową czwórkę, a potem tego jedynego, który w czerwcu będzie mógł zawołać: Sezamie, otwórz się! O tym, że awans po barażach wcale nie jest gorszy, a nawet lepszy, przekonuje w tym sezonie Wisła, ale ta z Płocka. Nawet jeśli wiosna już nie będzie tak usłana różami dla ekipy Mariusza Misiury jak jesień, to pokazał on w sposób wyrazisty, że w ekstraklasie też jest życie dla beniaminka. I to jakie!
