Życie jak w Madrycie

W XVI i XVII wieku stolica Hiszpanii była politycznym centrum świata. Teraz jest stolicą światowego futbolu, co było też widać podczas gali Złotej Piłki w Teatrze Palladium w Londynie!

Real to najbardziej utytułowany klub na świecie. Z nr 9 legendarny Alfredo Di Stefano. Fot. Muzeum Realu Madryt

REPORTAŻ STADIONOWO-MUZEALNY

Futbolowi fani na Półwyspie Iberyjskim mogą triumfować! Są u szczytu wszystkiego, jak słynna królowa Izabela Kastylijska zwana Katolicką, która pod koniec XV wieku zjednoczyła kraj, wygnała muzułmanów z półwyspu i sfinansowała wyprawy Krzysztofa Kolumba do Nowego Świata. Teraz Hiszpania to nie tyle potęga polityczna, militarna, co piłkarska. Reprezentacja tego kraju jest mistrzem Europy (2024), mistrzem świata (2026), a także mistrzem olimpijskim (2024). Tego w historii światowego futbolu jeszcze nie było! Na gali Ballon d’Or główne wyróżnienia także powędrowały do przedstawicieli hiszpańskiego futbolu we wszystkich możliwych kategoriach.

Real znaczy najlepsi

Jestem w Madrycie. Nie sposób nie odwiedzić piłkarskich aren w tym trzymilionowym mieście. Pierwsze kroki kierujemy wprawdzie z żoną do słynnego Muzeum Prado, gdzie są najznakomitsze obrazy starych mistrzów, ale zaraz potem jazda na Estadio Santiago Bernabeu. Dojechać metrem z centrum miasta bezpośrednio na obiekt nie można, bo stacja Santiago Bernabeu jest do końca roku w remoncie. Zresztą i tak jedziemy autobusem nr 147. Jadąc w kierunku północnej dzielnicy Chamartin, można olbrzymi stadion Realu… minąć! Jest tak wkomponowany między wysokie budynki, że można go po prostu nie zauważyć. Jest akurat środa, 21 października. Za kilka godzin Królewscy grają u siebie w Champions League RB Lipsk. Są jeszcze bilety, po 120 euro od osoby, na górnych piętrach. Rezygnujemy z tej opcji na rzecz wejścia do klubowego muzeum znajdującego się na stadionie, wejście bramą nr 84 i ewentualnie na sam stadion, choć pani informuje, że może być z tym kłopot, bo trwają przygotowania do meczu. Bilet po 40 euro od osoby, czyli po obecnym kursie prawie 160 złotych. Sporo. Legitymacja dziennikarska, która w innych muzeach uprawnia do wyjścia (Prado, Thyssen-Bornemisza), tutaj akurat nic nie znaczy.

Ludzi sporo, a muzeum? Znakomite! Idzie się czy raczej jedzie ruchomymi schodami na wyższe piętra, a tam świetne ekspozycje. Na dzień dobry człowiek zderza się z wielkością najbardziej utytułowanego klubu na świecie, bo przecież 15 klubowych mistrzostw kontynentu, pięć klubowych mistrzostw świata, trzy Puchary Interkontynentalne, 36 mistrzostw Hiszpanii, 20 Copa del Rey. Tak można wyliczać. Niektóre puchary, niekoniecznie za wygranie Champions League, robią wrażenie swoją wielkością, wykonaniem. Trofeo Teresa Herrera ma dobrze ponad metr wysokości, Trofeo Columbino to z kolei cudowna karawela z trzema masztami. Są wszystkie Złote Piłki zdobyte przez piłkarzy Realu, począwszy od Alfredo Di Stefano w drugiej edycji konkursu „France Football” w 1957 roku, na pięciu Cristiano Ronaldo skończywszy. Ośmiu piłkarzy Realu – Alferdo Di Stefano, Raymond Kopa, Luis Figo, Ronaldo, Fabio Cannavaro, Cristano Ronaldo, Luka Modrić, Karim Benzema – zdobyło w sumie 12 Złotych Piłek. Tutaj Real też jest na pierwszym miejscu (razem z Barceloną, też tuzin Złotych Piłek zdobytych przez sześciu graczy). Oczywiście na najwyższej górnej półce wszystkie trofea od Cristano Ronaldo – żeby się nie obraził. Jest na co popatrzeć i podziwiać! Do wszystkiego odpowiedni muzyczny podkład.

Bernabeu, Franco i Di Stefano

Klub to przede wszystkim ludzie, piłkarze, jak Alfredo Di Stefano, którego koszulka z numer 9, w której grał, jest w wielu miejscach mocno eksponowana. Są też jego buty piłkarskie, z grubymi korkami, które wyglądają jak z okresu ery przedpotopowej.

Real to jego wieloletni prezydent Santiago Bernabeu, który wszystkim zaczął zawiadywać w 1943 roku. Sam był piłkarzem Królewskich, potem w latach 20. także trenerem, aż stał się rzutkim działaczem. W trakcie krwawej wolny domowej w latach 1936-39 walczył w oddziałach generała Francisco Franco, który uratował kraj przed komunistyczną pożogą. W czasach rządów republikanów usunięto z nazwy klubu Real, bo kojarzył się z królewskością. Nazwa brzmiała FC Madrid… Kto wie, co by się stało w Hiszpanii, gdyby republikanie i komuniści rządzili dalej? Byłoby pewnie jak u nas, gdzie Ruch stał się Unią, Wisła Gwardią, Lech Kolejarzem, a Cracovia Ogniwem…

Przy wejściu do muzeum jest jedna ze złotych myśli kierującego klubem przez 34 lata, do swojej śmierci 2 czerwca 1978 roku, prezydenta Berabeu. Brzmi on tak: „Koszulka Realu jest biała. Może być brudna od walki, spocona, zakrwawiona, ale nigdy nie możesz jej zhańbić”.

Słynna Gradona

Z monumentalnego, mającego pojemność 83 tysięcy widzów Estadio Santiago Bernabeu, gdzie w lipcu 2030 roku ma się odbyć finał XXIV mistrzostw świata – jeśli Gianni Infantino nie przeniesie finału na nowy, budowany obiekt w Casablance – jest dobrych parę kilometrów na Estadio Metropolitano (oficjalna nazwa stadionu to od prawie dwóch lat Riyadh Air Metropolitano). To tutaj 5 czerwca 2027 odbędzie się finał Champions League. Nowy stadion projektowano z myślą o igrzyskach olimpijskich, Madryt myślał o ich organizacji w 2016 roku. Nie wyszło, stadion przejął Club Atlético de Madrid, projekt zmodyfikowano, a zamiast bieżni lekkoatletycznej wybudowano nowe trybuny. Pojemność nowego obiektu Atletico to 70 tysięcy miejsc.

To kawałek od centrum miasta, ostatnia stacja metra w strefie A. Wysiada się i ma się przed sobą wspaniały obiekt. Spokój, cisza, przestrzeń, niewiele osób. Jest piątek, do meczu Atletico z Deportivo La Coruna jeszcze kilkadziesiąt godzin. Bilety do klubowego muzeum z wejściem na stadion tańsze niż na Realu, bo po 28 euro od osoby. Gdyby się było członkiem klubu, to kilka euro taniej. Wejście na stadion o 15.30. Mamy trochę czasu, więc siadamy w przyjemnym, październikowym słońcu tuż obok sklepu i muzeum w restauracji „Gradona”. Nazwa nie jest oczywiście przypadkowa. Tutaj kocha się piłkę, kocha historię, a wszystko musi mieć swój odnośnik. Gradona była słynną trybuną na starym stadionie Metropolitano, który zburzono w 1955 roku. Wchodzili na nią za dwie-trzy pesety najwierniejsi fani Rojiblancos, czyli Czerwono-Białych. Była tak skonstruowana, że kibice wchodzili z górnego poziomu, bo tak wszystko było wybudowane i na dzień dobry mogli podziwiać niesamowity widok praktycznie z lotu ptaka. Gradona była jedną z największych trybun w całej ówczesnej lidze, robiła na wszystkich wrażenie. Można napisać, że to ta trybuna starego Metropolitano była prekursorem niesamowitej tzw. żółtej ściany na obecnym Westfalenstadion w Dortmundzie.

Kwiaty na boisku

Inna przejmująca historia z innym znakomitym obiektem Atletico, z którego kibicami zaprzyjaźnieni są fani Ruchu Chorzów, to Estadio Vincente Calderon. Starsi kibice pamiętają obiekt nad rzeką Manzanares – taka była zresztą wcześniej nazwa stadionu. Podczas tak pamiętnych dla nas mistrzostw świata 1982 to tam rozgrywano część meczów. Obiekt służył Atleti w latach 1966-2017. Wchodząc do muzeum, można zobaczyć w 3D, zakładając gogle i siadając na wygodnym fotelu, film z ostatniego meczu Los Colchoneros z Athletic Bilbao 21 maja 2017. Też symbolika, bo to baskijscy przybysze na początku wieku, a konkretnie w 1903 roku, zakładali Atletico, jako siostrzany klub z ich Athletic z Bilbao. Barwy i jednych i drugich były wtedy inne, bo biało-niebieskie.

Zakładasz gogle i uczestniczysz w niesamowitym spektaklu. Ostatni mecz Atletico na starym stadionie. Na początek starsza pani Margarita Luengo kładzie bukiet czerwonych i białych goździków przy narożnej chorągiewce. To tradycja kultywowana na stadionie od 1996 roku. Przed meczem z Athletic Bilbao senora Margarita rzuciła wtedy cztery goździki stronę Milinko Panticia, życząc mu strzelenia gola, co zawodnik uczynił, a mecz zakończył się wynikiem 4:1. Pantić świetnie dogrywał piłki z rożnych i od tamtej pory przed każdym domowym spotkaniem Atlético Margarita dekorowała ten sam narożnik boiska bukietem kwiatów. To teraz „El córner de Pantić”. Po przenosinach klubu na nowy stadion Wanda Metropolitano tradycja ta została zachowana i przeniesiona na nowy obiekt.

Kiedy latem 2020 roku podczas pandemii liga wznowiła rozgrywki, ale bez udziału publiczności, dla kibiców Atleti przed meczem u siebie ważne było nie tyle to, jaki będzie skład, taktyka i wybory trenera Diego „Cholo” Simeone, ale kto położy bukiet goździków przy narożniku pola karnego. Sprawy w swoje ręce wziął kapitan i wychowanek madryckiego klubu Koke. Zadzwonił do senory Margarity i położył kwiaty tam, gdzie powinny leżeć. Tradycja została podtrzymana i tak jest do dzisiaj.

Piłkarski uniform dla… pieska  

Wychodząc i z muzeum Realu na Stadionie Samtiago Barnabeu, i z Metropolitano od razu trafiamy do klubowych sklepów. Tam można kupić wszystko, od breloczka i długopisu za 2-4 euro do oryginalnych klubowych koszulek za 150 euro. Te tańsze, fejkowe, za 20 euro od sztuki można nabyć u afrykańskich migrantów na mieście, przykładowo w okolicach stacji metra Santo Domingo. Policja od czasu do czasu organizuje na nich obławy, ale sprzedawcy są tak dobrze zorganizowani, że swój towar pakują w ciągu kilku sekund i biorą nogi za pas. W klubowym sklepie Realu jest także piłka retro, skórzana, zszywana, jak w starych piłkarskich czasach (kosztuje 55 euro), a nawet ubranko dla… psa! Na tym kluby zarabiają, bo każdy coś kupi. Ja postawiłem na wspólne zdjęcie z „Cholo” Simeone, legendą Atletico, znakomitym piłkarzem, a od 15 lat trenerem Rojiblancos. Zdjęcie oczywiście z klubowego foto shopu kosztuje 15 euro.

Korespondencja z Madrytu Michał Zichlarz  

Na dzień dobry w Museo Real Madrid puchar za Champions League. Fot. Michał Zicharz

Trofeo Colombino zdobyte przez Real w 1989 roku. Fot. Muzeum Realu Madryt

Uniform dla pieska w klubowym sklepie Realu. Fot. Michał Zichlarz

W muzeum Atletico Madryt postawiono na interaktywność. Fot. własne

 Estadio Metropolitano – to tutaj odbędzie się finał Champions League w tym sezonie. Fot. Michał Zichlarz


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się