Zwykły dzień w biurze
Po wymagającej inauguracji Wimbledonu, w czwartek Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy, w godzinę z ogonkiem odprawiając Karolinę Pliskovą. Teraz na drodze stanie Alexandra Eala.
Iga Świątek zagrała w drugiej rundzie zdecydowaniej pewniej niż na inaugurację tegorocznego Wimbledonu. Fot. PAP/EPA
Dziś czułam, że to zwykły dzień w biurze – powiedziała broniąca w Londynie tytułu polska tenisistka po wygranej z Czeszką Karoliną Pliskovą 6:1, 6:3. Mecz trwał zaledwie 69 minut.
We wtorek po nieco ponad dwóch godzinach Iga Świątek wygrała z Amerykanką Taylor Townsend 6:1, 2:6, 6:3. Tamtemu spotkaniu towarzyszył ceremoniał w związku z rozpoczęciem obrony tytułu, a w loży królewskiej zasiedli bliscy Polki – tata i siostra.
– Wszyscy wokół mnie przygotowywali się do tego meczu. Wszyscy o nim rozmawiali, jakby każdy chciał go zobaczyć. Było zapowiadane na wielkie widowisko, mimo że to dopiero pierwsza runda. To dość niezwykłe. Dzisiaj czułam się tak, jakby to był zwykły dzień w biurze. To na pewno pomogło w przygotowaniach, skupieniu i całej reszcie – przyznała Świątek.
Skuteczniej i solidniej
– Nie bardzo mogę porównać te mecze, bo to oczywiście inne przeciwniczki i zupełnie inne style gry – kontynuowała była liderka rankingu. – Taylor grała o wiele bardziej podstępny tenis, więc momentami trudniej było się do tego dostosować. Dzisiaj czułam, że grałam skuteczniej i solidniej. Nie popełniłam aż tylu niewymuszonych błędów. Wykorzystałam swoją przewagę i pewność siebie, aby utrzymać to do samego końca meczu. W spotkaniu z Taylor w drugim secie wyraźnie obniżyłam swój poziom – dodała Iga.
34-letnia Pliskova to finalistka Wimbledonu z 2021 roku. W 2017 roku przez osiem tygodni była liderką rankingu, obecnie zajmuje w nim 73. miejsce. Z powodu kontuzji straciła cały sezon 2025. To było ich czwarte spotkanie i czwarta wygrana Świątek.
Powtarzalność cieszy
Polka zaczęła doskonale. W czterech pierwszych gemach Pliskova zdobyła tylko punkt. W piątym podopieczna trenera Francisco Roiga popełniła kilka błędów i Czeszka odrobiła jedno przełamanie. Dwa kolejne gemy to jednak znów świetna gra Świątek i w efekcie wygrana partia w 25 minut.
Zacięty był początek drugiego seta. Cztery z pierwszych pięciu gemów rozstrzygane były na przewagi. Zaczęło się od prowadzenia Pliskovej 2:0, ale kilkanaście minut później było 4:2 dla Świątek. Rozpędzona 25-latka pewnie zmierzała do trzeciej rundy.
– Na pewno jestem zadowolona z tego, jak zagrałam. Przez cały mecz byłam bardzo solidna, skoncentrowana i powtarzalna, co ogromnie mnie cieszy – oceniła Polka.
Skuteczność pierwszego podania wyniosła 77 procent. Świątek miała 17 zagrań wygrywających i wymusiła na rywalce aż 23 błędy. Pliskova zanotowała jedynie siedem „winnerów” i 11 razy zmusiła Polkę do błędu.
Podstępna przeszkoda
W sobotę kolejną rywalką Świątek będzie rozstawiona z numerem 29. Alexandra Eala. Tenisistka z Filipin odwróciła w czwartek losy meczu z Mayą Joint i wygrała w trzech setach – 20-letnia Australijka w 1. rundzie wyeliminowała wracającą po czterech latach na zawodowe korty Serenę Williams. Polka ma z Ealą bilans 1-1. Na korcie trawiastym zmierzą się po raz pierwszy.
– Nie znam za bardzo jej gry na trawie, ale generalnie wiem, jak gra, bo już ze sobą rywalizowałyśmy. Gra bardzo podstępnie i mogę się domyślać, że na trawie, ze względu na nawierzchnię, jest to jeszcze bardziej zdradliwe. Na pewno wykorzystuje swoje atuty, zmianę rytmu. Przygotuję się i będę gotowa – zapowiedziała Iga Świątek.
Z Londynu Wojciech Kruk-Pielesiak (PAP)
OPERA RĘCZNIKOWA (CIĄG DALSZY)
– Czy masz już wszystkie ręczniki, które potrzebujesz?
– Tam są chyba jeszcze dwa, tak sądzę, w tych zielonych pojemnikach. Ale byłam zawstydzona, żeby spytać, więc zostanę z tymi czterema, które już mam.
* dialog Igi Świątek z prowadzącym pomeczową rozmowę na korcie
Piter gra dalej
Katarzyna Piter i Anna Siskova awansowały do drugiej rundy gry podwójnej w Wimbledonie. Polka i Czeszka wygrały z Brytyjkami Katie Boulter i Heather Watson 6:4, 6:7 (10-12), 6:3. Ich kolejnymi rywalkami będą Czeszki Jesika Maleckova i Miriam Skoch.
Wcześniej w czwartek w deblu odpadła Magda Linette. Polka i amerykańska tenisistka Iva Jovic przegrały z Belgijką Magali Kempen i Aleksandrą Panową (bez przynależności) 7:6 (7-0), 1:6, 5:7. Linette odpadła już w poniedziałek w pierwszej rundzie gry pojedynczej – Poznanianka przegrała z rozstawioną z numerem 5. Mirrą Andriejewą 5:7, 4:6.
