Zwycięzca weźmie wszystko
Podbeskidzie po dwóch albo Sandecja po trzech sezonach wrócą na zaplecze ekstraklasy. Decydujący mecz z trybun stadionu w Bielsku-Białej może zobaczyć nawet 10 tysięcy kibiców.
Wojciech Słomka (w środku) to w tym sezonie dyspozytor mocy Górali. Fot. Krzysztof Dzierżawa/PressFocus
BARAŻE O BETCLIC 1. LIGĘ
Sandecja Nowy Sącz w półfinale pokonała na wyjeździe faworyzowaną Olimpię Grudziądz 2:1. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie wtorkowego spotkania. Wynik otworzył Tomasz Kołbon, a gospodarze po kilku minutach odpowiedzieli trafieniem Dominika Frelka. Decydującego gola w doliczonym czasie strzelił głową Wiktor Pleśnierowicz, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego.
Zawsze do końca
- Najważniejsze było zwycięstwo i ten cel udało nam się zrealizować. Jesteśmy w finale, kolejny raz rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie i również z tego powodu jestem bardzo szczęśliwy - mówił tuż po meczu zwycięskim meczu trener Rafał Smalec.
Zdobywca gola na wagę awansu mówił, że to najważniejsze trafienie w jego karierze. - Bardzo ważne dla zespołu. To są takie emocje, że ciężko je opisać słowami. Na pewno wielka ulga, że w końcówce udało się zdobyć gola i nie było dogrywki, czy karnych. Nie jest ważne kto strzela, ale że wygrywa zespół. Niejednokrotnie pokazywaliśmy, że jesteśmy mocni i zawsze gramy do końca. W takich sytuacjach trzeba trochę zaryzykować, pójść do przodu i to się opłaciło - dodał 25-letni obrońca. Sandecja po meczu półfinałowym została na noc w Grudziądzu, by się zregenerować przed drogą powrotną. Do Bielska-Białej będą mieli znacznie bliżej.
Co z Biernatem?
Zdecydowanie większy komfort mieli piłkarze Podbeskidzia, którzy nie musieli martwić się logistyką, gdyż swój półfinał z rezerwami Śląska Wrocław (2:1) rozegrali pod Klimczokiem. Bohaterem meczu został Marcin Urynowicz, który na początku drugiej połowy doprowadził do remisu, a na kwadrans przed końcem zdobył gola na wagę awansu. Cieniem na zwycięstwie Górali położył się poważny uraz, jakiego doznał Marcin Biernat. Doświadczony obrońca już na początku spotkania zderzył się z rywalem, długo się nie podnosił i został zniesiony. Następnie w zakrwawionej koszulce i z tamponami w nosie oglądał poczynania kolegów. Dopiero po meczu udał się na SOR. Badania potwierdziły bolesne, choć niezbyt groźne, złamanie nosa.
Czy mimo tego Biernat będzie gotowy do gry? To obecnie najważniejsze pytanie w kontekście obsady środka defensywy gospodarzy. Jak przekazano nam w klubie, zawodnik ma już specjalistyczną maskę, ale ostateczna decyzja odnośnie jego występu zapadnie na kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem. W czwartkowym treningu w Dankowicach udział wziął Krzysztof Kolanko, który we wtorek sprawiał wrażenie, jakby doskwierał mu bark, z powodu którego dwukrotnie pauzował w trakcie rundy. W finale baraży trener Marcin Włodarski do dyspozycji będzie miał Radosława Kanacha, który wraca po zawieszeniu za kartki.
Trzeci i najważniejszy
Sobotni finał cieszy się olbrzymim zainteresowaniem. Podbeskidzie od środy sukcesywnie udostępniało kolejne sektory i w piątek w sprzedaży były bilety już na cały stadion. W popołudnie liczba uprawnionych kibiców zbliżała się do 8 tysięcy. Na mecz wybiera się ponad 1200 kibiców z Nowego Sącza, a goście otrzymali w ostatnich godzinach dodatkową pulę ponad 300 wejściówek. - Robimy wszystko, żeby w Bielsku-Białej było nas jak najwięcej. Nasza siła jest w liczbach, w głosie z trybun i we wspólnym wsparciu dla drużyny. Spodziewamy się około 2 tysięcy naszych kibiców i wierzymy, że pokażemy, jak wygląda prawdziwy wyjazd. Część z nas pojawi się również na innych sektorach - zapowiada Arkadiusz Aleksander, współwłaściciel i przewodniczący rady nadzorczej Sandecji.
Jeśli spojrzymy na statystyki, to trudno wskazać faworyta. Co prawda od października piłkarze Podbeskidzia są niepokonani w Bielsku-Białej, ale bilans bezpośrednich starć obu zespołów w tym sezonie przemawia za Sandecją. Pod koniec lipca ubiegłego roku pod Klimczokiem górą byli goście, którzy w pewnym momencie - po trafieniach Daniela Pietraszkiewicza, Filipa Piszczka i Simeona Oure - prowadzili różnicą trzech goli, ale w końcówce rozmiary porażki zmniejszył Maksymilian Sitek. Pod koniec listopad padł bezbramkowy remis. Jak będzie w trzecim i najważniejszym starciu?
(gru)
Sobota, 6 czerwca, godz. 13.45◼ Podbeskidzie Bielsko-Biała - Sandecja Nowy Sącz;TVP Sport
