Zwycięstwo ze szczególną dedykacją
Walcząca o brązowy medal drużyna z Piotrkowa Trybunalskiego zapisze się jako autorka największej sensacji ostatnich lat.
Sprawczynie największej sensacji sezonu krótko po końcowej syrenie zwycięskiego meczu w Lubinie. Fot. Krasoń MKS Piotrcovia
ORLEN SUPERLIGA KOBIET
Lusia, wracaj do zdrowia! – w koszulkach z takim napisem wybiegły na rozgrzewkę szczypiornistki Piotrcovii. Białe trykoty z numerem 36 mieli na sobie również członkowie sztabu szkoleniowego. Okazja była szczególna. W poniedziałek wszystkie media w kraju poinformowały, że na oddział intensywnej terapii piotrkowskiego szpitala trafiła jedna z zawodniczek miejscowej drużyny. Klub wydał specjalny komunikat – stało w nim, że szczypiornistka zasłabła podczas treningu w siłowni, ale na szczęście szybko trafiła pod dobrą opiekę najpierw ćwiczących prywatnie policjantów i ratowników medycznych, a następnie lekarzy pogotowia ratunkowego, którzy zawieźli ją do szpitala. Jednocześnie uszanowano prośbę rodziny poszkodowanej o zachowanie prywatności. Zawodniczka została wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej, bo jej życie było zagrożone. Drużyna rozważała przełożenie środowego meczu w Lubinie, ale... tylko przez chwilę. – Był taki pomysł, lecz szybko wyrzuciłyśmy go z głów, a jak we wtorek dowiedziałyśmy się, że Lucynka została wybudzona, oddycha samodzielnie i jej stan się poprawił, z jeszcze większą ochotą wsiadłyśmy do autokaru – relacjonowała Patrycja Noga, reprezentacyjna obrotowa Piotrcovii.
Nazwisko hospitalizowanej, która została przetransportowana do placówki w Łodzi, szybko wyszło na jaw. Lucyna Sobecka 21 lutego skończyła 26 lat. Jest wychowanką Vambresii Wąbrzeźno, absolwentką SMS Płock, a od 2019 roku broni barw Piotrcovii. Występując jako prawa rozgrywająca, w tym sezonie zdobyła 37 bramek. Determinacja i ambicja jej koleżanek była godna podziwu. Trener Horatiu Pasca dał im wolną rękę, ale bardziej był za tym, żeby rozegrać mecz, choć poza Sobecką brakowało mu Marceliny Polańskiej, będącej w wysokiej formie reprezentacyjnej środkowej rozgrywającej. – Marcelina została wpisana do protokołu, ale ma uraz mięśniowy i na pewno nie zagra. Będziemy więc sobie musieli poradzić w 13-osobowym składzie, lecz wierzę w mój zespół – zapewniał rumuński szkoleniowiec. I jego zespół zagrał wręcz koncertowo od pierwszego gwizdka do końcowej syreny, zmiatając z boiska lidera tabeli, obrońcę tytułu i kandydata do kolejnego złota (27:20).
W piotrkowskim zespole funkcjonowało wszystko, a w lubińskim nic. Statystki z tego spotkania mówiły wszystko. Karolina Sarnecka obroniła 14 z 30 rzutów, w tym dwa rzuty karne (47%), Antonina Cieślak, druga piotrkowska bramkarka, 3 z 5 „siódemek”, a skuteczność rzutowa większości jej koleżanek była powyżej 60%. – Wiemy, że cała Polska jest teraz w szoku, bo jeśli Lubin w ostatnich latach przegrywa, to tylko z Lublinem. Tym razem uległ nam, a my tę wygraną dedykujemy tobie, Lucynko. Ty zwyciężyłaś we wtorek, a my w środę. Cieszymy się, że jesteś zdrowa i czekamy na twój powrót – powiedziała Sarnecka, a większość jej koleżanek – co dziwić nie mogło – ocierała łzy. Miedziowe natomiast szybko zniknęły w szatni, by wyciągnąć wnioski po spotkaniu, w którym zmarnowały aż 8 z 11 „siódemek”!
Marek Hajkowski
