Zwycięstwo z samą sobą
Jekaterina Kurakowa zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, ale konkurencja była zbyt mocna, by mogła myśleć o wysokim miejscu.
Trzeba przyznać, że Jekaterina Kurakowa była wczoraj nieźle zakręcona... Fot. PAP/EPA
ŁYŻWIARSTWO FIGUROWE
Wiedziałam, że najgorszy wynik, który daje awans do programu dowolnego, jest lepszy niż mój najlepszy w tym sezonie. Powiedziałam sobie: albo będzie idealnie, albo ciao! - wyznała Jekaterina Kurakowa po programie krótkim. W stawce 29 zawodniczek zajęła 19. miejsce i z notą 60,14 - najlepszą w sezonie - wywalczyła awans do finału, czyli programu dowolnego.
Czerwony młyn, czerwone usta
Żeby poprawić lokatę, 23-latka musiała zaryzykować i spróbować wykonać więcej potrójnych skoków, najlepiej w kombinacji. We wtorek - z obawy przed popełnieniem błędów, a nawet upadkiem - nie chciała tego robić. - Uwielbiam ten program, ale niezbyt lubię stres, jaki mi przy nim towarzyszy. Stwierdziłam, że trzeba wygrać z samą sobą i cieszę się, że się udało - przyznała po jeździe obowiązkowej i to samo mogła powtórzyć wczoraj. Tym razem stresu nie było. Był za to spory luz, wdzięk, gracja i uroda, a więc elementy, którymi Katia zachwyca od zawsze. W myśl zasady „niech się dzieje co chce”, zakręciła „czerwonym młynem”, wszak pojechała do motywu z musicalu „Moulin Rouge”, a charakter jej występu podkreślały mocno czerwone usta.
11 dobrych skoków
Chwilę trwało, zanim zaprezentowała pierwszy sok. Zaczęła od potrójnego lutza w sekwencji z podwójnym axlem, ponownie dokładając potrójnego lutza. Potrójny rittberger sprawił jej nieco kłopotów i dała sporo do myślenia sędziom, ale kolejna sekwencja dwóch potrójnych teo-loopów przedzielonych podwójnym rittbergerem naprawdę mogły się podobać. Następnie był potrójny flip, kombinacja potrójnego rittbergera z podwójnym teo-loopem, a na koniec podwójny axel. Jak łatwo policzyć, Kurakowa wykonała... 11 skoków, z czego 7 potrójnych. Całość zakończyła sekwencją drobnych kroków i efektownym ślizgiem.
Ładunek pozytywnej energii
Polka wytrzymała presję, pojechała na wysokim poziomie, jej widowiskowy występ mógł się podobać, bo miał w sobie duży ładunek pozytywnej energii. Sędziowie aż tak entuzjastyczni nie byli, przyznając naszej reprezentantce 56,60 pkt za elementy techniczne, 56,63 pkt za komponenty, co razem dało 113,23 pkt, a po dodaniu 60,14 za program krótki 173,37. To sporo, ale jednak za mało, by myśleć o awansie na wyższą lokatę. Co więcej, Kurakowa w swojej grupie zajęła 2. miejsce, dając się wyprzedzić młodziutkiej, ale z gracją jeżdżącej, Zhang Ruiyang z Chin (178,03), a to oznaczało osunięcie na 20. pozycję. Przed czterema laty w Pekinie Katia była 12., więc najwyżej sklasyfikowaną na igrzyskach Polką pozostaje Anna Rechnio, 10. w Lillehammer (1994).
Przetasowane podium
Zawodniczki z pozostałych trzech grup prezentowały się dużo lepiej, stąd ich programy były znacznie wyżej oceniane; aż 13 z nich przekroczyło 200 punktów. Przez długi czas na fotelu liderki siedziała Estonka Nina Petrokina, ale tegoroczna mistrzyni Europy musiała ustąpić miejsce lepszym od siebie. Udany atak na 1. miejsce przypuściła Amerykanka Alysa Liu, która na półmetku była 3. Mistrzyni świata pojechała bezbłędnie i otrzymała łącznie 226,79 pkt, wyprzedzając Japonki Kaori Sakamoto i Ami Nakai. Sakamoto uchodziła za faworytkę, lecz musiała zadowolić się srebrem (224,90), a 17-letnią Nakai najwyraźniej zjadła trema, miała potknięcia, stąd uplasowała się na 3. pozycji (219,16).
Marek Hajkowski
