Zwycięstwo w sercu Transylwanii
Biało-czerwone wygrały w Sybinie. W meczu z Rumunią solidnie spisały się zwłaszcza podkoszowe.
W rumuńskim Sybinie Polki bez problemów pokonały niżej notowane rywalki. Fot. FIBA.com
Sybin powszechnie uchodzi za najpiękniejsze miasto nie tylko w Transylwanii, ale i w całej Rumunii. To właśnie tam, w kameralnej hali kolejny mecz rozgrywała kobieca reprezentacja Polski. Podopieczne trenera Karola Kowalewskiego przystępowały do tego starcia w komfortowej sytuacji – jako jedyny zespół w grupie z kompletem czterech zwycięstw były już pewne awansu do kolejnej fazy kwalifikacji.
Pół roku wcześniej w Sosnowcu Polki dosłownie rozbiły Rumunki, wygrywając różnicą ponad 40 punktów, więc i tym razem pełniły rolę zdecydowanych faworytek. Mając zapewniony awans, trener Kowalewski mógł pozwolić sobie na danie wolnego naszej gwieździe. W kadrze zabrakło Stephanie Mavungi – liderka naszej drużyny wróciła do swojego klubu, Umana Reyer Wenecja, aby skoncentrować się na kluczowych meczach w lidze włoskiej oraz w Eurolidze.
Nerwowy początek i pokaz siły
Pierwsza kwarta była szarpana i pełna nerwowości. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a Polki miały problem z wypracowaniem trwałej przewagi nad ambitnie grającymi gospodyniami. Statystyki po premierowych 10 minutach idealnie oddawały wyrównany przebieg meczu – liczba zbiórek, strat czy celnych rzutów z dystansu była niemal identyczna po obu stronach. Tę część gry Biało-czerwone zakończyły zaledwie dwupunktowym prowadzeniem.
Prawdziwy koncert gry naszej drużyny oglądaliśmy w drugiej kwarcie. Ciężar zdobywania punktów wzięła na siebie Kamila Borkowska, która znakomicie wywiązywała się ze swojej roli. Nasza środkowa skutecznie kończyła akcje spod kosza, pewnie egzekwowała rzuty wolne i dominowała w walce o kolejne zbiórki. Kroku nie ustępowała jej druga z podkoszowych Weronika Telenga, która do solidnej gry dorzuciła asysty. Polki rozpoczęły tę partię od imponującej serii 20:5, pozwalając Rumunkom na zdobycie łącznie tylko 8 punktów. Dzięki temu na przerwę schodziły z bezpieczną, 20-punktową zaliczką (45:25).
Chwila dekoncentracji i udany finisz
Trzecia odsłona okazała się niespodziewanie najsłabszym fragmentem w wykonaniu Polek. Seria strat oraz niska skuteczność rzutowa sprawiły, że to Rumunki sensacyjnie wygrały kwartę, odrabiając część strat.
W ostatniej części sytuacja wróciła jednak do normy. Sygnał do ataku dała najmłodsza w zespole, 17-letnia Helena Danielewicz. W zaledwie 5 minut zapisała 5 punktów, zbiórkę i asystę, zachowując przy tym 100-procentową skuteczność z gry. Polki triumfowały różnicą 25 punktów. Indywidualnie na największe wyróżnienie zasłużyły: Klaudia Gertchen – najskuteczniejsza na boisku (18 pkt) i Kamila Borkowska – autorka double-double (15 pkt i 11 zbiórek).
Z Sybinu nasza reprezentacja udała się na Cypr, gdzie już we wtorek rozegra kolejny mecz kwalifikacyjny. Po pięciu kolejkach Polki pozostają niepokonane. - Rumunki postawiły twarde warunki, walcząc o drugie miejsce w grupie i kilka trudnych rzutów pozwoliło im utrzymać się w grze w pierwszej kwarcie. Najwięcej jakości pokazaliśmy w drugiej odsłonie - mówił po meczu trener Karol Kowalewski. - Nasz plan od początku kwalifikacji jest niezmienny: wykorzystujemy przewagę pod koszem, by ułatwiać grę zawodniczkom obwodowym. Przed meczem z Cyprem, zgodnie z moją filozofią, planujemy roszady w składzie. Ciągła rywalizacja - zarówno w meczach, jak i na treningach - jest kluczowa dla rozwoju tego zespołu.
◼ Rumunia - Polska 50:75 (17:19, 8:26, 11:9, 14:21)
RUMUNIA: Virjoghe 4, Nan, Catinean 3 (1x3), Armanu 18 (5x3), Fota 22 (2x3) – Ghita, Orban 3, David, Manea. Trener Catalin-Viorel TANASE.
POLSKA: Niemojewska 3 (1x3), Borkowska 15 (1x3), Mielnicka 2, Gertchen 18 (4x3), Telenga 9 – Wojtala, Pyka, Danielewicz 5, Banaszak 5, Rembiszewska 12 (4x3), Wnorowska 3, Ulan 3. Trener Karol KOWALEWSKI.
◼ Słowacja - Cypr 75:44 (24:13, 19:13, 19:12, 13:6)
GRUPA C
|
1. Polska |
5 |
10 |
382:253 |
|
2. Słowacja |
5 |
8 |
343:284 |
|
3. Rumunia |
5 |
7 |
297:371 |
|
4. Cypr |
5 |
5 |
277:391 |
(pp)
