Zwycięstwo, które nie cieszy
Mistrzowie Polski powalczyli z Szachtarem, ale ostatecznie odpadli z Ligi Konferencji. Zadecydowała samobójcza bramka Joao Moutinho…
Lechici mogą żałować, bo zagrali bardzo dobre spotkanie… Fot. Paweł Jaskółka / Press Focus
Przed rewanżowym starciem z Szachtarem mistrzowie Polski zapowiadali, że jeszcze nie wszystko jest stracone, a dwa gole są do odrobienia. Mało kto jednak wierzył w taki scenariusz. Lechici udowodnili, że w piłce nożnej wszystko jest możliwe, ale ostatecznie to ukraiński zespół wyszarpał awans do ćwierćfinału.
Idealna połowa
Spotkanie w Krakowie rozpoczęło się bardzo dobrze dla Poznaniaków, a jednocześnie zaskakująco. Taofeek Ismaheel wrzucił piłkę za linię obrony Szachtara, a Mikael Ishak świetnie przyłożył głowę i wyprowadził zespół na prowadzenie. Zawodnicy Nielsa Frederiksena kontrolowali spotkanie, ale na kolejny moment radości zapracowali dopiero pod koniec połowy. Po wrzutce z rzutu rożnego jeden z piłkarzy ukraińskiego zespołu zagrał piłkę ręką, a sędzia po analizie VAR postanowił podyktować rzut karny. Ishak pewnie wykonał jedenastkę, strzelając drugiego gola i jednocześnie doprowadzając do remisu w rywalizacji. Przy tym golu warto docenić Gisliego Thordarsona, po którego strzale zewnętrzną częścią buta interweniował bramkarz Szachtara, a Kolejorz dostał rzut rożny.
Szwedzki snajper dzięki tym dwóm bramkom został najskuteczniejszym zawodnikiem w historii występów polskich klubów w europejskich pucharach (wliczając spotkania eliminacyjne). Ishak ma już na koncie 31 goli i o jedno trafienie wyprzedził legendę Górnika Zabrze, Włodzimierza Lubańskiego.
Bolesny koniec
Druga część mogła rozpocząć się jeszcze lepiej niż pierwsza. Tuż po wznowieniu gry w jednej akcji strzały oddawali wprowadzony w przerwie Joel Pereira, Antoni Kozubal i Ishak, ale piłka nie znalazła drogi do siatki. Na pół godziny przed końcem Thordarson strzelił gola, ale wcześniej na spalonym był jeden z jego kolegów, więc radość nie trwała zbyt długo. Lechici byli tak nakręceni na zdobywanie kolejnych goli, że w końcu strzelili też do… własnej bramki. Po wydawałoby się niegroźnym dośrodkowaniu z lewej strony, Wojciech Mońka tylko musnął piłkę, Bartosz Mrozek ją odbił i w końcu ta trafiła w głowę Joao Moutinho. Fatalna seria błędów …
Po stracie gola Lechici się rozregulowali. Trener Frederiksen reagował zmianami, które przyniosły skutek, bo mistrzowie Polski przejęli inicjatywę, ale nie umieli zdobyć kolejnego gola. Po pewnym czasie duński szkoleniowiec postawił wszystko na jedną kartę i obronę Szachtara atakował duet napastników Ishak i YannickAgnero. Spowodowało to dużą liczbę kontrataków gospodarzy, które jednak nie zostały wykorzystane. W doliczonym czasie przed szansą na trzeciego gola stanął szwedzki snajper, ale tę próbę obronił Dmitro Riznyk. Tym samym Lechici zanotowali zwycięstwo, które nie tylko nie cieszy, ale oznacza bardzo bolesny koniec europejskiej przygody.
Miłosz Cebo
LIGA KONFERENCJI - 1/8 finału
◼ Szachtar Donieck – Lech Poznań 1:2 (0:2)
0:1 – Ishak (13), 0:2 – Ishak (45+7), 1:2 – Moutinho (67, samobójcza)
SZACHTAR: Riznyk – Tobias, Ghram, Marlon, Henrique – Alisson (80. Ferreira), Pedrinho, Nazaryna (62. Isaque), Ocheretko, Newerton (85. Eguinaldo) – Elias (80. Traore). Trener Arda TURAN.
LECH: Mrozek – Gumny (46. Pereira), Mońka, Milić, Moutinho – Kozubal, Thordarson (83. Agnero), Ismaheel (68. Gholizadeh), Rodriguez (77. Walemark), Palma (68. Bengtsson) – Ishak. Trener Niels FREDERIKSEN.
Sędziował Sander van der Eijk (Holandia). Widzów 17 754. Żółta kartka Ghram.
Pierwszy mecz 3:1 dla Szachtara i jego awans.
