Zwycięski krok faworytów

LIGOWIEC - Michał Zichlarz

Z problemami, ale jednak, drużyny, które zamierzają na koniec sezonu zmieścić się na podium, wygrywały w ostatniej kolejce swoje spotkania, a to tylko zapowiada jeszcze większe emocje w pięciu ostatnich kolejkach.

Każdy z zespołów z czuba tabeli gra o… historyczne osiągnięcie. Lech – faworyt, obrońca mistrzowskiego tytułu – o swój już dziesiąty tytuł. Skarbnik Kolejorza już chyba kalkuluje ile klub zarobi na nowych koszulkach z jedną złotą gwiazdką (może być wszyta za 10 mistrzowskich tytułów). Wicelider z Białegostoku marzy o swoim drugim tytule, a po cennej i pewnej wygranej na nieprzyjaznym terytorium w Gdyni, gdzie w tym sezonie połamało sobie zęby już wielu, może zgłaszać słuszne roszczenia, jeszcze mając w perspektywie mecz z trzecim Górnikiem u siebie w piątek.

Właśnie, Górnicy… Za tydzień w magistracie (27 kwietnia) ma być podjęta uchwała o zbyciu akcji przez miasto na rzecz LP Holding GmbH Lukasa Podolskiego. Zacznie się nowa era w historii 14-krotnego mistrza Polski, który przecież na finiszu walczy na dwóch frontach. Z Koroną w sobotę łatwo nie było, ale od czego tacy liderzy jak Rafał Janicki.

Kolejny faworyt i jedenastka walcząca o historyczny dla siebie sukces, czyli Nafciarze z Płocka. Za czasów Ireneusza Jelenia było 4. i 5. miejsce w lidze, Puchar Polski w 2006 roku, ale podium ekstraklasy nie było jeszcze nigdy. Czy uda się to teraz beniaminkowi prowadzonemu przez Mariusza Misiurę? Kto wie, choć terminarz łatwy nie jest, bo jeszcze trudne wyjazdy do Szczecina, Poznania, a na koniec u siebie mecz z Górnikiem, który być może decydować o medalu.

To kwartet faworytów do medali, do miejsc w europejskich pucharach, ale nie można też zapominać o tych atakujących z drugiego szeregu, a jak wiemy z innych dyscyplin, takie ataki często na finiszu są najskuteczniejsze. Myślę tutaj o niesamowitej GieKSie, która wiosną zdobył już 23 punkty! To o trzy więcej niż miała po pierwszej rundzie, po 17 grach, kiedy była na… miejscu spadkowym! Teraz od miejsca w europejskich pucharach rewelacyjną ekipę trenera Rafała Góraka dzieli naprawdę niewiele – ledwie „oczko”!  GKS na podium ekstraklasy?! Dawne czasy, bo 2003 rok, ale w przypadku Górnika to jeszcze prawie dziesięć lat wstecz, bo 1994!

Co do Zagłębia, to zespół trenera Leszka Ojrzyńskiego też jeszcze, mimo ostatniej porażki przy Łazienkowskiej, nie powiedział pewnie ostatniego słowa. GieKSa i Zagłębie to drużyny nie tylko prowadzone przez polskich szkoleniowców, ale grające procentowo największą liczbą Polaków w składzie. Warto im kibicować!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się