Zwariowana liga
TRZY PYTANIA DO... ARKADIUSZA JĘDRYCHA, kapitana GKS-u Katowice
Arkadiusz Jędrych przypieczętował wygraną GieKSy. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
1. Jakie emocje towarzyszyły panu przy rzucie karnym, gdy było wiadomo, że jeśli zdobędzie pan gola, GKS wygra?
- Przede wszystkim byłem bardzo skoncentrowany. Z boiska czułem, że Ilja nie szukał rzutu karnego, tylko faktycznie był faulowany. Dosyć dobrze znam Ilję i wydawało mi się, że karny zostanie nam przyznany. Kiedy więc faktycznie sędzia pokazał na „wapno”, chciałem jak najmocniej skupić się, żeby trafić do siatki. Dobrze, że skończyło się golem, że zdobyliśmy arcyważne punkty. Może nie jesteśmy w pełni zadowoleni z przebiegu całego meczu, bo nasza gra nie wyglądała tak, jak byśmy chcieli, na przestrzeni 90 minut. Najważniejszy jest wynik.
2. Te arcyważne punkty oznaczają, że GKS traci tylko cztery „oczka” do Górnika, który do niedawna był liderem. Pojawiają się już marzenia o europejskich pucharach?
- To trudne pytanie, ale muszę odpowiedzieć na nie znanym sloganem – skupiamy się tylko na kolejnym meczu. Wiemy, jak bardzo zwariowana jest liga, jakie zespoły znajdują się za nami w tabeli. Do 34. kolejki walka będzie otwarta. Sezon jest inny niż wszystkie. Na tym etapie często tabela była tak podzielona, że było wiadomo, kto o co walczy. Teraz jeszcze wiele może się wydarzyć.
3. Drugi raz z rzędu GKS pokonał Górnika na Nowej Bukowej. Czy mecz z rywalem zza miedzy ma pan zaznaczony w kalendarzu na czerwono?
- Dla mnie każdy mecz w ekstraklasie jest szczególny, patrząc na to, jaką drogę przeszedłem wraz z GKS-em Katowice, żeby znaleźć się na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Takie starcia derbowe cieszą jednak podwójnie, szczególnie jeśli kończy się je pozytywnym wynikiem. Był to pokaz tego, nad czym pracujemy z tygodnia na tydzień. Liga się jeszcze nie kończy, bo tak naprawdę dopiero nabiera rumieńców.
Rozmawiał Kacper Janoszka
