Zuchwałym trzeba być
TRYBUNA KIBICA – Górnik Zabrze
W meczu ze Śląskiem Aleksander Buksa zdobył swoją pierwszą bramkę dla Górnika. Fot. Paweł Andrachiewicz/PressFocus
W tę przerwę reprezentacyjną wchodzimy w niezłych humorach, a ci więksi optymiści mogą szukać światełka w tunelu, jeśli chodzi o perspektywę wyciągnięcia czegoś więcej z tego sezonu.
W czterech ostatnich kolejkach zdobywamy dziewięć punktów na dwanaście i jest to dobry wynik, bez dwóch zdań. Ciężko myśleć o tym, że powtórzy się zeszły sezon, gdzie pojawiła się wręcz szansa na mistrzostwo, bo Lech i Jagiellonia tym razem wyglądają na ustabilizowane drużyny, które za darmo nie będą rozdawać punktów. Jednak wygląda też na to, że w górnej połowie tabeli będzie się działo, a biorąc pod uwagę mało zachwycającą grę Rakowa, to wydaje się, że gra o podium jest jak najbardziej otwarta. Oczywiście, w tym momencie daleko nam do tego, ale prezentujemy się coraz lepiej, a dobry występ Olka Buksy pokazuje, że jeszcze w tej drużynie może się sporo obudzić. Do końca roku trzeba grać o pełną pulę, żeby wejść w jak najlepszych nastrojach w przerwę zimową.
Wyniki, intensywność, walka na boisku „o coś” to jest to, czego bardzo potrzebujemy, tym bardziej że będzie trzeba zapełniać stadion. Dział marketingowy może się uwijać jak w ukropie, ale nie wynaleziono w piłce nożnej lepszego magnesu niż dobra gra i pozytywne emocje wyniesione z meczu. Wydaje się, że do tego wiele w Zabrzu nie trzeba, bo ta drużyna potrafi grać bardzo atrakcyjną piłkę, a skład w okienku zimowym potrzebuje co najwyżej uzupełnień. Przede wszystkim piłkarze muszą czuć siłę w nogach, która ich poniesie. W tamtym sezonie zaczęliśmy od dwóch zwycięstw i biegaliśmy lepiej od Piasta i Korony (więcej sprintów i większy dystans). To jest klucz do sukcesu we współczesnej piłce i miejmy nadzieję, że drużyna Jana Urbana taka właśnie na wiosnę będzie. Trzeba się bić na całego, bo cóż pozostało, gdy w fatalnym stylu odpadło się z Pucharu Polski? Znając charaktery wielu naszych piłkarzy, można zakładać, że siedzi w nich sportowa złość, a ta – jeśli będzie dobrze pokierowana– może przynieść wymierne efekty. Teraz po prostu trzeba być zuchwałym i wziąć wszystko to, co jest jeszcze do zebrania z ligowego stołu.
