Zrezygnowała z... Kawy.
W niedzielę Maja Chwalińska zdobyła pierwszy tytuł w cyklu WTA, wygrywając imprezę w Wuhan. W poniedziałek ostatecznie zrezygnowała ze startu w innym chińskim mieście, Ningbo.
Nawet rakieta tenisistki próbuje ją przekonać, że to wszystko dzieje się naprawdę. Czy Maja Chwalińska zadomowi się w światowej czołówce na stałe? Fot. Wu Zhizun/Xinhua/PressFocus
W Ningbo wystąpią natomiast dwie inne polskie tenisistki - Iga Świątek i Katarzyna Kawa. Chwalińska w pierwszej rundzie miała grać właśnie z Kawą. Po jej wycofaniu się do drabinki wskoczyła Ukrainka Daria Snigur, która w niedzielę skreczowała w meczu ostatniej rundy kwalifikacji z... Kawą. Do ich ponownego spotkania dojdzie we wtorek. Świątek rozstawiona jest z numerem drugim, dzięki czemu w pierwszej rundzie ma tzw. wolny los. W poniedziałek wyłoniono jej rywalkę. Będzie nią Czeszka Marie Bouzkova, która pokonała reprezentantkę Uzbekistanu, Kamillę Rachimową (6:4, 6:4).
W Ningbo nie wystąpi natomiast Karolina Muchova, konkurentka Świątek do ostatniego wolnego miejsca w kończącym sezon WTA Finals. Jednak nawet jeśli Polka wygra chiński turniej, to nadal będzie za Czeszką. Ostatecznie kwestię gry w WTA Finals prawdopodobnie rozstrzygną zmagania w Osace, które zaczną się za tydzień.
To nie przypadek!
Sukces Mai w Chinach ciągle jest szeroko komentowany. Były czołowy polski tenisista Michał Przysiężny uważa, że nasza tenisistka - po świetnym występie w paryskim French Open - potrzebowała czasu, by zadomowić się w światowej czołówce i przyzwyczaić do gry na kortach twardych. Efekt? Właśnie mieliśmy w Chinach.
Po wielkoszlemowym finale na kortach im. Rolanda Garrosa na kolejny duży sukces 25-letniej Chwalińskiej trzeba było jednak czekać cztery miesiące. Startów wielkoszlemowych w Wimbledonie (kontuzja) i US Open nie zaliczy do udanych. Nie brakowało głosów, które sugerowały, że Paryż był jedynie ewenementem w jej startach, że się skończyła, zanim tak naprawdę zaczęła. Tymczasem w chińskim Wuhan zawodniczka z Bielska-Białej znowu pokazała najwyższą klasę.
Maja następczynią Isi?
- Sonay Kartal (finałowa rywalka Chwalińskiej - dop. aut.) to solidnie zbudowana kobieta, w przeciwieństwie do Mai. Było wiadomo, że Polka, by wygrać, musi sięgnąć po techniczne rozwiązania i zaskoczenie, jakim razi rywalki. I to zrobiła. Brawo. Jednocześnie udowodniła, że Paryż nie był przypadkiem, bo nie może być przypadku, gdy ktoś przez dwa tygodnie utrzymuje najwyższą formę i pokonuje wyżej notowane rywalki – powiedział Przysiężny. - Maja uwielbia grę kombinacyjną i to było widać. Zmienia rytm, gra skróty, do których rywalki często nie potrafią zdążyć. Potem odpowiada lobem. To wyczerpuje i irytuje przeciwniczki. Biorąc pod uwagę sposób gry, myślę, że doczekaliśmy się następczyni Agnieszki Radwańskiej – uważa Przysiężny.
W czołówce na dłużej?
Finał w Paryżu sprawił, że Chwalińska przynajmniej na rok dostała przepustkę do gry w turniejach najwyższej rangi. Zwycięstwo w Wuhan przedłuża ten okres i powoduje, że na pewno na dłużej zadomowi się w czołówce rankingu WTA, w którym w poniedziałek zameldowała się na 11. pozycji. Przysiężny zwrócił uwagę, że to da jej swobodę w opracowywaniu kalendarza startów i wyborze turniejów. - Będzie też miała motywację do pracy przed nowym sezonem. Obecny zaraz się skończy, a taki sukces, jak wygrana w Wuhan, daje „kopa” na kolejne tygodnie. Gdyby go nie było, mogłoby przyjść przygnębienie. Dlatego uważam, że kolejny sezon może być dla Mai jeszcze lepszy – podsumował były reprezentant Polski w Pucharze Davisa.
W poniedziałkowym notowaniu rankingu tenisistek Chwalińska awansowała z 22. na 11. miejsce. Wyżej od niej klasyfikowane były dotąd tylko dwie Polki - jedyna polska liderka listy WTA Iga Świątek oraz wiceliderka Agnieszka Radwańska. Do top 20 przebiła się jeszcze Magda Linette, która była 19. Pierwszą Polką w TOP 100 była Iwona Kuczyńska, która dokonała tego w 1987 roku.
(najwyższe lokaty)
◾ Iga Świątek - 1◾ Agnieszka Radwańska - 2
◾ Maja Chwalińska - 11
◾ Magda Linette - 19
◾ Magdalena Fręch - 22
◾ Urszula Radwańska - 29
◾ Magdalena Grzybowska - 30
◾ Marta Domachowska - 37
◾ Katarzyna Nowak - 47
◾ Iwona Kuczyńska - 64
◾ Aleksandra Olsza - 72
◾ Katarzyna Piter - 95
◼ Kolano zmogło Kamila
Kamil Majchrzak zdecydował, że w tym sezonie już nie wystąpi w żadnym turnieju! 30-letni tenisista zmaga się z kontuzją lewego kolana. – Po konsultacjach z lekarzami podjąłem decyzję o wcześniejszym zakończeniu obecnego sezonu – napisał na Instagramie. - Priorytetem jest dla mnie teraz zadbanie o zdrowie i powrót do pełnej sprawności. Mimo tych trudności jestem wdzięczny za wszystkie emocje i osiągnięcia, które przyniósł ten rok – dodał. W światowym rankingu Majchrzak zajmuje obecnie 78. miejsce, ale w tym sezonie pierwszy raz w karierze udało mu się wbić do top 50.
◼ Ćwierćfinał Pieczonki
Filip Pieczonka i Bułgar Aleksander Donski awansowali do ćwierćfinału debla turnieju ATP 250 na kortach twardych w Ałmatach. W swoim pierwszym meczu tenisiści z Polski i Bułgarii pokonali Francuzów Arthura Reymonda i Luca Sanchez 6:2, 6:1. O półfinał Pieczonka i Donski zagrają ze zwycięzcami wtorkowego meczu Belga Sandera Gille'a i Holendra Sema Verbeeka z rozstawionymi z numerem czwartym Yukim Bhambrim z Indii i Amerykaninem Ryanem Seggermanem.
