Zostaną wspomnienia
Śląsk Wrocław nie zdołał awansować do półfinału, ale faworytowi z Kalisza napsuł sporo krwi.
Kacper Adamski (z prawej) trafił wczoraj 9 razy. Fot. FB/WKS Śląsk Wrocław
PUCHAR POLSKI MĘŻCZYZN
Na ćwierćfinale zakończyli zmagania w Pucharze Polski szczypiorniści Śląska Wrocław. Po pokonaniu Zagłębie Lubin (34:33) i KS Lotto Puławy (30:24) ekipa trenera Jarosława Knopika trafiła na kolejny zespół z Orlen Superligi. Netland MKS Kalisz stawił się w Orbicie z jasnym celem, ale jego zawodnicy nie przypuszczali, że wicelider Ligi Centralnej tak wysoko zawieszą mu poprzeczkę. Można się zastanawiać, jakim wynikiem zakończyłby się mecz, gdyby WKS miał szerszą ławkę, a nie tylko 11 zawodników do gry. „Suchy” wynik (22:24) może sugerować, że faworyt nie miał łatwo i faktycznie tak było. Po premierowej połowie prowadził 13:11, ale przez 10 minut drugiej odsłony nie był w stanie zdobyć bramki. Miejscowi wyrównali, zmuszając trenera Rafała Kuptela do wzięcia czasu. Ostra reprymenda poskutkowała i Kaliszanie wrócili na właściwe tory. Swoje dołożył bramkarz Piotr Wyszomirski, ale Kacper Adamski pokonał go aż 9 razy.
MKS awansował do kwietniowego Final Four, którego będzie gospodarzem. Jego rywalem będzie Orlen Wisła Płock, Industria Kielce lub zwycięzca czwartkowego (18.00) meczu MMTS Kwidzyn - Wybrzeże Gdańsk.
(mha)
