Zostały baraże

Danił Abakszyn często radził sobie nawet z dwoma reprezentantami Polski... Fot. PAP/Marian Zubrzycki


Zostały baraże

Biało-czerwonym wystarczał remis, ale w Łodzi musieli uznać wyższość Ukraińców i o mundial będą musieli jeszcze powalczyć.

 

Polacy wszystko mieli w swoich rękach. Przystępując do meczu z Ukraińcami wiedzieli, że jeśli zremisują, cieszyć się będą z pierwszego po 32 latach awansu na mistrzostwa świata. „Chcąc zremisować, musisz walczyć o zwycięstwo” - to powiedzenie znane jest od dawna, ale biało-czerwoni najwyraźniej o nim zapomnieli. Na pierwszą połowę rozgrywanego w łódzkiej Atlas Arenie spotkania po porostu nie wyszli. Dopingowani przez kilkuset rodaków przeciwnicy pokazali im, na czym polega nowoczesny futsal, jak się powinno rozgrywać stałe fragmenty gry i jak wykorzystywać indywidualne błędy. To wszystko sprawiło, że kompletnie zagubieni reprezentanci Polski nie byli w stanie przeprowadzić składnej akcji, natomiast przeciwnikom wychodziło dosłownie wszystko. Nic więc dziwnego, że po pierwszych 20 minutach ustawili sobie mecz, który po zmianie stron mogli kontrolować. Biało-czerwoni rzucili się do ataku, dobrą zmianę dał Mateusz Mrowiec, ale wystarczyło to jedynie do zdobycia dwóch bramek. Ofensywna gra Polaków mogła się podobać, ale czas uciekał i na odrobienie strat było go coraz mniej. Na domiar złego w 32 minucie Rostysław Semenczenko założył siatkę Bartłomiejowi Nawratowi i piłka wturlała się do siatki. To był gol pieczętujący efektowne zwycięstwo Ukraińców, których trener, na 4 sekundy przed końcem, poprosił o czas. - Przegraliśmy, przyszło nam uznać wyższość 4. drużyny Europy, ale finalne zachowanie jej szkoleniowca było nieeleganckie. Chciał nas tym zwyczajnie upokorzyć. Mam jednak nadzieję, że będziemy mieli okazję się zrewanżować. Najlepiej na mistrzostwach świata - powiedział w rozmowie z TVP Sport trener Błażej Korczyński. By jego drużyna mogła w przyszłym roku pojechać do Uzbekistanu i stać się jednym z 24 uczestników mundialu, musi wygrać dwumecz barażowy. 25 stycznia dowiemy się, czy rywalem Polaków będzie Finlandia, Chorwacja czy Holandia. Na razie wiadomo, że spotkania te odbędą się 8 i 17 kwietnia.

Z Europy, obok Ukraińców, bezpośredni awans wywalczyli: Kazachstan, Francja, Hiszpania i Portugalia

 

Polska - Ukraina 3:5 (0:4)

0:1 - Abakszyn (7), 0:2 - Szoturma (9), 0:3 - Korszun (12), 0:4 - Korszun (20), 1:4 - Kaniewski (27), 2:4 - Kaniewski (30), 2:5 - Semenczenko (32), 3:5 - Raszkowski (37).

POLSKA: Kałuża - Skiepko, Zastawnik, Lutecki, Kriezel oraz Nawrat - Kubik, Madziąg, Sendlewski, Kaniewski, Leszczak, Mrowiec, Marek, Raszkowski. Trener Błażej KORCZYŃSKI.

UKRAINA: Sawenko - Szwed, Żuk, Korszun, Szoturma oraz Suchow - Siryj, Czerniawskyj, Abakszyn, Fareniuk, Semenczenko, Pediasz, Zwarycz, Zawertanyj. Trener Ołeksandr KOSENKO.

Sędziowali: Juan Jose Cordero Gallardo i David Urdanoz Apezteguia (Hiszpania). [Widzów] 5521.

Żółte kartki: Lutecki, Zastawnik, Mrowiec - Szoturma, Abakszyn.

 

Belgia - Serbia 2:4 (1:3)

GRUPA B

 

(mha)