Zostali giganci!
W ćwierćfinale mistrzostw Czarnego Lądu czeka nas kilka hitów. Nie może być inaczej, skoro na placu boju same silne reprezentacje.
Piłkarze Maroka nie mają wyjścia, muszą wygrywać. Na razie im się udaje. Jak będzie w piątek? Fot. Andrew Surma
PUCHAR NARODÓW AFRYKI
Od 2019 roku w finałach najważniejszej sportowej imprezy w Afryce grają 24 reprezentacje. W tym czasie zdarzyły się niespodzianki.
Kameruńskie zaskoczenie
Przykładowo sześć lat temu do ćwierćfinału sensacyjnie awansował Madagaskar. Turniej w Kamerunie w 2022? Tam z grupy kosztem Ghany sensacyjnie wyszły Komory, a w 1/4 finału zameldował się inny debiutant, Gambia. Z kolei dwa lata temu w czołowej ósemce zagrały Angola, Republika Zielonego Przylądka i Gwinea. Ostatnie dwie reprezentacje na tegoroczny PNA w ogóle się nie zakwalifikowały.
Teraz jednak w grze o czołową czwórkę zostały same tuzy! Na początek w ćwierćfinale starcie dwóch reprezentacji z Afryki Zachodniej: faworyzowanego Senegalu z Mali. Malijskie Orły już są wysoko, a jeszcze przecież… nie wygrały meczu. W grupie A trzy remisy, a w 1/8 finału - zwycięstwo z Tunezją w Casablance po konkursie karnych. W piątek gra też inny faworyt Maroko. Zmierzy się z pięciokrotnym triumfatorem w Africa Cup of Nations, Kamerunem.
Nieposkromione Lwy są rewelacją rozgrywek. Przed turniejem kierujący Federation Camerounaise de Football słynny Samuel Eto’o zwolnił belgijskiego szkoleniowca Marca Brysa, postawił na miejscowego trenera Davida Pagou, który na turniej nie zabrał kilku gwiazd: bramkarza Trabzonsporu Andre Onanę, napastników Vincenta Aboubakara i Erica Choupo-Motinga, oraz Franka Anguissę z Napoli (on akurat jest kontuzjowany). Najmłodszy skład na turnieju - średnia 24 lata - wygrywa jednak na razie mecz za meczem. Teraz postawi się Lwom Atlasu. Z jakim skutkiem? Dowiemy się w piątek wieczorem w rywalizacji na prawie 70-tysięcznym Prince Moulay Abdellah Stadium.
Mają swoje rezerwy
Z kolei w sobotę hit w Marrakeszu. Z jednej strony strzelająca najwięcej bramek (na razie 12) Nigeria, a z drugiej - najlepsza defensywa, czyli Algieria (jeden stracony gol). Stojący w bramce Lisów Pustyni Luca Zidane, syn słynnego Zinedine'a, który jest na każdym mecz swojej drugiej najstarszej pociechy, nie dał się na razie zaskoczyć. Jedyna strata Algierii to ostatni mecz w grupie E z Gwineą Równikową (3:1), ale wtedy między bronił Anthony Mandrea. – Po wtorkowym meczu z DR Konga mamy kilka dni na odpoczynek. W pełni sił przystąpimy do rywalizacji z silną Nigerią. Na dodatek mamy mocne rezerwy. Ci, którzy wchodzą, potrafią wszystko rozstrzygnąć – podkreśla algierski selekcjoner, utytułowany i doświadczony Vladimir Petković.
Na koniec meczów w 1/4 finału pojedynek najbardziej utytułowanego Egiptu (7 mistrzostw) z aktualnym obrońcą trofeum, Wybrzeżem Kości Słoniowej. Patrząc na aktualną formę obu ekip, faworytem są Słonie, w gronie których ze świetnej strony pokazuje się mający już 3 bramki Amad Diallo orazledwie 19-letni skrzydłowy RB Lipsk, jedno z objawień mistrzostw w Maroku, Yan Diomande.
Michał Zichlarz, Rabat
