Zostaje po staremu

Piłkarskie władze nie zdecydowały się na radykalne kroki i nie zmieniły nic w przepisie o młodzieżowcu.

W nadchodzącym sezonie Dominik Marczuk nadal będzie młodzieżowcem. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

Doświadczenia poprzedniego sezonu zmusiły zarządzających rozgrywkami PKO BP Ekstraklasy do niewielkich zmian w regulaminie rozgrywek. Nowością jest zapis, który był rekomendowany przez zarządców stadionów i muraw. Nawierzchnie są szczególnie narażone na zużycie podczas okresu zimowego. Stan muraw był bliski sercom ludzi odpowiedzialnych za tworzenie nowych punktów i podpunktów w regulaminie, dzięki czemu w okresie zimowym, przy niesprzyjających warunkach pogodowych, zespoły nie będą mogły przeprowadzać treningów na płytach stadionów, na których odbywać się będą oficjalne spotkania. „Patrząc na doświadczenia innych lig zawodowych, zapisy przepisów licencyjnych, nakładające obowiązek posiadania podgrzewanej treningowej płyty boiska oraz stanowisko partnerów mediowych, od sezonu 2024/2025 w sytuacji złego stanu murawy boiska, co do zasady w okresie wskazanym w projekcie, na murawie boiska, na którym rozgrywane są mecze ligowe, nie powinny być przeprowadzane treningi. Organizator rozgrywek może wyrazić zgodę na przeprowadzanie takich treningów, w sytuacji, gdy ich liczba lub częstotliwość nie miałaby negatywnego wpływu na stan murawy, co wynikałoby z opinii właściwego podmiotu/Klubu zarządzającego murawą stadionową” – tak brzmi nowy zapis wprowadzony przez zarządcę rozgrywek.

Dokończymy później…

Zwiększyła się także liczba osób ze sztabu szkoleniowego, które będą mogły zasiadać przy strefie technicznej. Wcześniej w tym miejscu mogły znajdować się trzy osoby ze sztabu, a od tego sezonu cyfra ta została zwiększona do pięciu. „(…) osoby będą mogły zasiadać bezpośrednio obok strefy technicznej, bez konieczności zachowania pięciu metrów odstępu” – napisano w regulaminie. Ponadto nauczone doświadczeniem – po meczu z poprzedniego sezonu pomiędzy Piastem Gliwice i Puszczą Niepołomice – władze ligi zdecydowały się na zmianę przepisu dotyczącego dokańczania meczów. Przypomnijmy, że wspomniane spotkanie zakończyło się po 15 minutach, gdy zalegający na placu gry śnieg nie pozwolił na kontynuowanie gry. Mecz miał się rozpocząć i zakończyć w grudniu, ale jego dokończenie zostało przełożone na marzec. Pomimo tego, że do zespołów dołączyli nowi zawodnicy, szkoleniowcy byli zmuszeni do korzystania tylko z tych graczy, którzy byli zgłoszeni do rozgrywek w pierwotnym terminie spotkania. Właśnie ta zasada uległa zmianie. Od tego sezonu, gdyby zaszła potrzeba dokończenia części spotkania w innym terminie, trenerzy będą mogli skorzystać ze wszystkich zawodników, których w danej chwili mają dostępnych.

Pomysł na zmianę

Część kibiców czekała na zapowiadaną zmianę w przepisie o młodzieżowcu. Z inicjatywy klubów ekstraklasy zrodziła się alternatywa, która zakładała, że każdy z zespołów najwyższej klasy rozgrywkowej będzie zbierał punkty za „młodzieżowe” minuty. Punktowane miały być minuty na boisku wychowanków (najwyższa waga), zawodników U-21 niewychowanków (średnia waga) oraz zawodników U-21 wypożyczonych do innych klubów ekstraklasy, 1. ligi lub 2. ligi. Miały być też nagrody za punkty, a nie kary dla zespołów. Progiem wejścia do nagród finansowych miało być 2000 minut spędzonych na boisku przez młodzieżowców danego zespołu. Innymi słowy - powstać miał inny od groźby czynnik motywujący do stawiania na młodych zawodników. W PZPN-ie projekt się jednak nie spodobał i w maju uchwalono, że zostaje „po staremu”. Czyli każdy klub ma osiągnąć limit 3000 minut młodzieżowców na boisku. Jeśli nie uda mu się tego osiągnąć, płaci karę. Nadal więc pozostaje możliwość ominięcia przepisu - przez tych, których na to stać.

Kacper Janoszka