Znowu w końcówce!
W trzecim kolejnym meczu Górnik trafił w ostatnich minutach. Arka pierwszy raz w tym sezonie poległa u siebie.
Kryspin Szcześniak bohaterem Górnika. Powstrzymywał szybkiego Kamila Jakubczyka (nr 35) i zdobył zwycięskiego gola. Fot. PAP / Marcin Gadomski
W sobotnim ligowym meczu z Piastem piłkarze Arki trafili do siatki w 47 sekundzie, a zrobił to Dawid Kocyła.
Ekspresowo zdobywane gola
W pucharowej rywalizacji z Górnikiem gdynianie poprawili ten rekord, bo cieszyli się z gola w… 26 sekundzie! Dominik Zator trochę przypadkowo podał w kierunku Tornike Gaprindaszwilego. Gruzin z lewej strony zagrał przed pole karne, a Edu Espiau, doświadczony hiszpański napastnik, z najbliższej odległości pokonał Tomasza Loskę, jedynego nowego gracza w wyjściowej jedenastce zabrzan. Zabrzanie bardzo szybko stracili gola i… lidera linii defensywnej Rafała Janickiego. Musiał zejść z powodu urazu prawego kolana. Wygląda, że może nie zagrać w niedzielę w potyczce tych samych zespołów w lidze… Żółto-niebiescy grali ostro i bezkompromisowo, zobaczyli dwie żółte kartki, a boisko z rozbitym nosem musiał też na jakiś czas opuścić Josema.
Zabrzanie nie bardzo mogli złapać rytm. Owszem, starali się rozgrywać, utrzymywać przy piłce, ale konkretów na mokrym boisku - mecz toczył się w deszczu i silnym wietrze - nie było. I tak do 33 minuty. Kolejny rzut rożny dla Górnika (aż sześć w I połowie), piłka trochę przypadkowo odbiła się od Ousmane Sowa i trafiła pod nogi Luki Ambrosa. Ten przyjął futbolówkę i wspaniale uderzył tuż zza pola karnego. To druga bramka młodzieżowego reprezentanta Czech w górniczych barwach. Pierwszą zdobył w grudniu zeszłego roku w ligowej rywalizacji z Koroną. Ambros jeszcze przed przerwą, po świetnej indywidualnej akcji Sowa mógł pokonać bramkarza Arki, ale chybił głową z kilku metrów. Podobnie jak Josema, kiedy po kolejnym rożnym uderzył głową z ostrego kąta, ale futbolówka przetoczyła się wzdłuż linii bramkowej gospodarzy. Końcówka pierwszej części to zdecydowana dominacja lidera ekstraklasy.
Tym razem Szcześniak!
Po przerwie trener Szwarga wpuścił na boisko swoich asów, ale Górnik nadal miał przewagę i bramkowe sytuacje. Po efektownej akcji i strzale aktywnego jak zwykle na skrzydle Sowa piłka o centymetry minęła słupek, potem poprzeczkę obił Patrik Hellebrand, szanse mieli Maksym Chłań i Sondre Liseth. Kiedy wszyscy szykowali się już do dogrywki, Górnik zadał decydujący cios. Kerk sfaulował wszędobylskiego Sowa, a do wolnego podszedł Erik Janża. Mocno bita piłka została przedłużona głową przez Senegalczyka na tzw. długi słupek, a tam Marc Navarro nie zdołał powstrzymać Kryspina Szcześniaka, który z najbliższej odległości wepchnął futbolówkę do siatki. W doliczonym czasie Navarro, w stylu legendy Arki, nieżyjącego już niestety Janusza Kupcewicza, po wolnym z ostrego kąta próbował zaskoczyć Loskę, ale bezskutecznie. Zabrzanie wygrali, a było to ich trzecie trafienie w końcówce w ostatnich dniach. Wcześniej w lidze w doliczonym czasie w Kielcach wyrównującego gola zdobył Janicki, a w niedzielę Jagiellonia po akcji Janży wbiła sobie samobójczą bramkę. Po urazach środkowych obrońców, Janickiego oraz Josemy, niewykluczone, że w niedzielnym, ligowym „rewanżu” w Zabrzu parę stoperów będzie tworzyła dwójka Kryspin Szcześniak – Maksymilian Pingot.
Michał Zichlarz
◼ Arka Gdynia – Górnik Zabrze 1:2 (1:1)
1:0 – Espiau, 1 min, 1:1 – Ambros, 33 min, 1:2 – Szcześniak, 87 min
ARKA: Grobelny – Zator, Marcjanik, Gojny - Navarro, Nguiamba, Sidibe (46. Kerk), Vitalucci (63. Rusyn), Gaprindaszwili (73. Kocyła), Szysz (46.Jakubczyk) – Espiau (78. Sobczak). Trener Dawid SZWARGA.
GÓRNIK: Loska – Olkowski, Janicki (21. Szcześniak), Josema (71. Pingot), Janża - Sow, Kubicki, Hellebrand, Ambros (90+3. Zahović), Chłań (90+3. Lukoszek) - Liseth. Trener Michal GASPARIK.
Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław). Widzów 5528. Żółte kartki: Gojny, Sidibe – Olkowski, Szcześniak, Sow, Hellebrand, Kubicki.
