Znowu stracili punkty
Piłkarze Jagiellonii Białystok regularnie punktowali, grając na trzech frontach. Do czasu…
Afimico Pululu (z prawej) wierzy, że Jagiellonia dobrze zakończy rok. Fot. Kacper Pacocha/PressFocus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Zespół Adriana Siemieńca dał się poznać w ostatnich latach jako bardzo solidny kolektyw. W kwietniu 2023 roku trener urodzony w Czeladzi przejął drużynę po Macieju Stolarczyku. Duma Podlasia walczyła o utrzymanie w lidze. Siemieniec, który był w strukturach klubu jako szkoleniowiec rezerw, cel wykonał, po czym otrzymał szansę poprowadzenia zespołu przez kolejny sezon. W nim jego podopieczni zaprezentowali się znakomicie, sięgając po mistrzostwo Polski. W kolejnych rozgrywkach znów stanęli na podium, zdobywając brązowy medal. Ponadto dotarli do ćwierćfinału Ligi Konferencji, a także Pucharu Polski. Grali dobrze na każdym froncie, więc w trwających zmaganiach po raz kolejny są uczestnikami Ligi Konferencji. Co więcej, znów są w czołówce ligowej tabeli.
Punkt graniczny
Problem w tym, że maszyna trenera Siemieńca zacięła się i przestała regularnie wygrywać. W 12. kolejce miała szansę na wyprzedzenie liderującego Górnika Zabrze. Przegrała jednak 1:2 i od tego momentu ekipa z Podlasia zaczęła gubić punkty na wszystkich frontach. Po porażce na Górnym Śląsku Jagiellonia w ekstraklasie przegrała z Rakowem u siebie i Zagłębiem Lubin na wyjeździe, przegrała z Bruk-Betem w Niecieczy, a w niedzielę zdobyła tylko punkt w Lublinie. W tym czasie wygrała tylko raz, z Pogonią w Szczecinie. Z kolei w Lidze Konferencji zremisowała ze Szkendiją, wygrała z KuPS i przegrała z Rayo Vallecano. Natomiast z Pucharu Polski odpadła 4 grudnia, przegrywając w Katowicach z GKS-em.
Niewykorzystane okazje
Jagiellonia wielokrotnie miała szansę na to, żeby stać się liderem ekstraklasy. Górnik Zabrze przecież też w tym czasie potykał się wielokrotnie. Od meczu z Jagiellonią wygrał tylko raz, 2 listopada pokonując Arkę Gdynia 5:1. Białostoczanie nie potrafili wykorzystać słabości rywala. Nie potrafili wejść na szczyt ligowej tabeli. Cały czas pozostawali za plecami, a na żółwim wyścigu ekip z Podlasia i Górnego Śląska ostatecznie skorzystała Wisła Płock, która przezimuje na pierwszym miejscu.
Niedzielny mecz z Motorem był idealnym podsumowaniem ostatnich tygodni w wykonaniu Jagiellonii. Niby w 39 minucie gola zdobył Afimico Pululu, dając jej prowadzenie. Niby wszystko było dobrze, spotkanie zaczęło układać się po myśli Adriana Siemieńca i jego zawodników, aż nagle kilka minut później Bartosz Mazurek popełnił dziwny błąd, sfaulował rywala w polu karnym i Patryk Czubak mógł cieszyć się z bramki po strzale z 11 metra. W drugiej połowie Jagiellonia ruszyła do ataku, za wszelką cenę chciała wygrać, pokonać bramkarza po raz drugi. Oddała w sumie 16 strzałów, z czego pięć było celnych. Ani jeden nie znalazł jednak drogi do bramki.
Zaangażowanie i determinacja
Adrian Siemieniec nie jest jednak szczególnie zawiedziony kolejną utratą punktów. – Istotne jest to, że staramy się łączyć grę w lidze i pucharach europejskich, podnosić wartość klubu z jednoczesnym wprowadzaniem w każdym sezonie młodych zawodników. I statystyki pokazują, że udaje się nam to robić. Młodzi piłkarze popełniają też błędy. Dzisiaj błąd jednego z tych młodych, grających pierwsze mecze, spowodował rzut karny. Nie mogę jednak zespołowi odmówić zaangażowania i determinacji, a patrząc na tabelę, to na wiosnę wszystko jest otwarte – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec. I trudno dziwić się jego narracji – w końcu zespół jest na trzecim miejscu w lidze i wiele wskazuje na to, że zagra też w play-offie Ligi Konferencji. Trzeba jednak podkreślić, że pierwszy fakt jest wynikiem słabości pozostałych zespołów w ekstraklasie.
Zmęczeni, ale gotowi
- Nie jest lekko. Czujemy zmęczenie, ale taka jest piłka. Jesteśmy profesjonalistami, jesteśmy też otoczeni ludźmi, którzy pomagają nam się przygotować do każdego meczu. Staramy się dawać z siebie wszystko – przekazał Afimico Pululu. Problem w tym, że dla Jagiellonii nie nadszedł jeszcze moment na relaks. Duma Podlasia w czwartek rozegra ostatni mecz w tym roku. Białostoczanie jadą do Holandii, zmierzyć się z AZ Alkmaar w Lidze Konferencji. – Jesteśmy gotowi, byliśmy już w podobnych sytuacjach. W zeszłym sezonie graliśmy na wielkich stadionach – stwierdził napastnik Jagiellonii. – Trudne spotkanie przed nami, ale chcemy udanie zakończyć ten dobry dla klubu rok – dodał z kolei Siemieniec. Czy w końcu białostoczanie się przełamią i rzutem na taśmę dadzą kibicom mnóstwo radości przed Świętami i Sylwestrem?
Kacper Janoszka
