Znowu skórka od banana

Minęły ledwie trzy kolejki, a żaden z polskich „gigantów” nie ma na koncie kompletu punktów. Do grona tych, którzy się poślizgnęli, dołączyła Legia.

Walczyli, walczyli, ale zwycięstwa nie wywalczyli. Fot. Tomasz Jastrzębowski/PressFocus

WYDARZENIE KOLEJKI

Lech zaliczył inauguracyjną kompromitację, przegrywając u siebie 1:4 z Cracovią. W ten sam dzień Bruk-Bet Termalica zbił Jagiellonię w Białymstoku 4:0. Pogoń w 1. kolejce zebrała od Radomiaka cięgi 1:5, zaś Raków – ma już dwie porażki, z Wisłą Płock i Radomiakiem. Teraz, spacerując frywolnie, na skórce od banana poślizgnęła się Legia. Nie upadła co prawda przesadnie boleśnie, bo nie przegrała, lecz bezbramkowo zremisowała – ale jednak u siebie i to z beniaminkiem. Dodatkowo stołeczni odwołali pierwszy mecz w sezonie, w związku z czym stracili punkty już w drugim występie!

Chodziło o pragmatyzm

Legioniści mieli oczywiście przewagę w spotkaniu z Arką, mieli częściej piłkę, oddali ponad trzy razy więcej uderzeń od rywali... ale tylko 3 były celne (gdynianie nie mieli żadnego celnego). To zdecydowanie za mało. Był to zarazem pierwszy jawnie niezadowalający występ stołecznych w tym sezonie, szczególnie po dynamicznej rywalizacji w eliminacjach Ligi Europy z Banikiem Ostrawa. – W niedzielę chodziło nam o pragmatyzm, by zdobyć trzy punkty. Przypuszczam, że tak wiele zmian w składzie, w porównaniu do meczu sprzed trzech dni w europejskich pucharach, mogło trochę zachwiać grą drużyny – przyznał się po meczu trener Legii, Edward Iordanescu. – W takim meczu trzeba być sprytnym, proaktywnym, zwłaszcza w polu karnym przeciwnika. Mam poczucie, że w pełni kontrolowaliśmy sytuację w pierwszej połowie. Na początku drugiej brakowało nam klarowności, więc przeprowadziłem kilka szybkich zmian, żeby pchnąć grę do przodu – analizował rumuński szkoleniowiec. Chęci były, plan był, ale wyszło, jak wyszło. Najbardziej zadowolona z tego wyniku może być Arka, choć beniaminek nadal czeka na pierwsze zwycięstwo po powrocie do elity. W grupie drużyn bez wygranej jest jeszcze 5 innych ekip – Zagłębie, GieKSa, Piast, Korona oraz Lechia.

Przede wszystkim puchary

Remis z Arką to już jednak przeszłość. Przed legionistami kolejna faza eliminacji do Ligi Europy, gdzie pojutrze zmierzą się z cypryjską Larnaką (na wyjeździe). To ciekawy rywal w tym kontekście, że gra tam trzech dobrych znajomych z ekstraklasy – dwóch bramkarzy, Kewin Komar i Zlatan Alomerović, a także napastnik Karol Angielski. Legia już myśli o tej rywalizacji. – 80 procent naszego czasu to regeneracja i walka ze sprawami medycznymi. Zostaje mało czasu na futbol. Po meczach, które kosztują nas dużo sił, musimy się szybko zbierać, bo gramy i w lidze, i pucharach. Trzeba dobrze zarządzać zawodnikami. Myślę, że naszym głównym celem jest Europa. Tu chodzi też o kwestie finansowe, więc trzeba to zrozumieć z tego punktu widzenia – opisał Iordanescu.

Runjaić się przypomniał

W kadrze meczowej na Arkę nie było Marca Guala, który – jak doniósł Tomasz Włodarczyk – szykuje się do transferu. Iordanescu nie chciał się zresztą na jego temat wypowiadać. Hiszpański napastnik jest na liście portugalskiego Rio Ave i cypryjskiego AEL-u Limassol. Faworytem jest ten pierwszy, bo problemem nie powinny być ani pieniądze dla Legii, ani dla Guala. Napastnik nie pali się też do przenosin akuratna Cypr. Oprócz tego wiele wskazuje na to, że Warszawę opuści Jan Ziółkowski. Słynny Fabrizio Romano doniósł, że 20-letni stoper ma trafić do Romy albo Udinese, gdzie trenerem jest były szkoleniowiec Wojskowych Kosta Runjaić. Niemiec zna Ziółkowskiego, bo to za jego kadencji po raz pierwszy usiadł na ławce w ekstraklasie (zadebiutował krótko po jego odejściu). Wcześniej młodym warszawiakiem interesowały się kluby z Francji i Hiszpanii.

Piotr Tubacki