Znowu czerwona kartka

W ten sposób Lawrence Ennali zdobył swojego drugiego gola w ekstraklasie. Fot. Piotr Polak/PAP
Znowu czerwona kartka
„Górnicy” z Radomia mogli wrócić z trzema punktami.
Mecz zaczął się bardzo dobrze dla zabrzan. Ich szybka kontra z 19 minuty przyniosła trafienie; na listę strzelców w drugim kolejnym ligowym spotkaniu wpisał się Lawrence Ennali. Skrzydłowy Górnika w sytuacji sam na sam nie dał szans Albertowi Posiadale. Miejscowi też mieli bramkowe sytuacje, ale główka Pedro Henrique z początku gry minęła cel, a potem świetną interwencję zaliczył Daniel Bielica, parując piłkę po groźnym uderzeniu z kilkunastu metrów Ediego Semedo. Mecz był ciekawy, nie brakowało też ostrych starć.
Po stracie gola drużyna prowadzona przez Macieja Kędziorka starała się odrobić stratę. I wreszcie w ostatnich minutach 1. połowy na listę strzelców wpisał się Raphael Rossi, który głową wykorzystał dośrodkowanie Rafała Wolskiego z rzutu rożnego. Na przerwę zabrzanie i tak mogli schodzić z jednobramkowym prowadzeniem, bo celnie uderzył Kapralik, ale piłkę zablokował przed linią bramkową… Sebastian Musiolik.
Druga połowa zaczęła się fatalnie dla „górników”. Za zahaczenie Rafała Wolskiego drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył młodzieżowiec Norbert Barczak i goście musieli sobie radzić w osłabieniu. Przypomnijmy, że tydzień wcześniej z boiska za czerwoną kartkę wyleciał Erik Janża.
Mimo gry w dziesięciu Górnik miał szansę na kolejnego gola, ale w 64 minucie znakomitej sytuacji nie wykorzystał Kapralik. Z dystansu uderzali też aktywni Ennali i Yokota. W ogóle nie było widać, że przyjezdni mają jednego zawodnika mniej. (zich)
GŁOS TRENERÓW
Jan URBAN:
- Kibice mogli oglądać bardzo ciekawe spotkanie. Szkoda sytuacji z drugą żółtą kartką. Uważam, że sędzia nie powinien jej pokazać, gdyż to rozbiło mecz. Mimo to mieliśmy jeszcze dwie okazje bramkowe. Szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy. Drużyna zostawiła mnóstwo zdrowia. Brawa dla całego zespołu, bo nie jest łatwo wywieźć remis z wyjazdowego meczu, gdy gra się w osłabieniu liczebnym.
Maciej KĘDZIOREK:
- Z wyniku nie jesteśmy zadowoleni. W szatni naszego zespołu zawodnicy mieli spuszczone głowy. Było trochę niezłych momentów. Materiału do analizy będzie sporo. Wydaje mi się, że mogliśmy posłać więcej dośrodkowań do napastników. W szatni podczas przerwy rozmawialiśmy o tym, co mamy zmienić. Zespół zareagował dobrze, bo konsekwencją tego była ta czerwona kartka dla rywala.

