Znowu Brahim Diaz!
Nie było niespodzianek, w półfinale Pucharu Narodów meldują się faworyci czyli Senegal i Maroko. Dziś dwa kolejne mecze w tym hit Algieria – Nigeria w Marrakeszu.
Brahim Diaz ma już 5 zdobytych bramek. Trafił też z Kamerunem. Fot. Andrew Surma
Kameruńczycy przyjechali na Prince Moulay Abdellah Stadium roztańczeni, rozśpiewani, ale po pierwszym gwizdku arbitra z Mauretanii Dahane Beidy musieli się zmierzyć z nieprawdopodobnymi gwizdami pod swoim adresem, kiedy w pierwszych minutach częściej niż gospodarze utrzymywali się przy piłce. W ich wyjściowym składzie – najmłodsza jedenastka na tegorocznym PNA – było aż 7 graczy z datą urodzenia 2000 albo młodsi. U Lwów Atlasu te wiekowe proporcje były akurat odwrotne. Młode Nieposkromione Lwy nie przestraszyły się trybun, dzielnie stawiały czoło rywalowi, a kiedy mogły, to wyprowadzały kontry. Niestety dla siebie, już w 24 minucie selekcjoner David Pagou musiał dokonać zmiany, kiedy poważnego urazu nogi w starciu z rozpędzonym Noussairem Mazraoui doznał dobrze grający Junior Tchamadeu. Zaraz potem broniący się rozpaczliwie Kameruńczycy stracili gola. Głową uderzał Aouyb El Kaabi, a stojący przed bramką Brahim Diaz zmienił kierunek lotu piłki, zdobywając swojego piątego gola w piątym kolejnym meczu Pucharu Narodów! To było zasłużone prowadzenie Lwów Atlasu.
Po przerwie gospodarze cofnęli się ma swoją połowę, oddając inicjatywę rywalowi. Ani jednak widoczni we wcześniejszych meczach Bryan Mbuemo z Manchesteru United, ani 19-letni Christian Kofane nie mieli swoich szans, odcięci od podań kolegów przez skutecznie grającą defensywą Maroka. Nie potrafili w ogóle oddać jakiegokolwiek strzału na bramkę, gdzie Bono stał praktycznie bezrobotny. Po godzinie gry mogło być już zresztą 2:0 dla miejscowych, ale Samuel Kotto wybił futbolówkę z linii bramkowej po strzale głową z bliska Ismaela Saibari. Dla Kamerunu robiło się nerwowo, także na trybunie prasowej, gdzie wściekali się dziennikarze z tego kraju, krzyczący, wymachujący rękoma, złorzeczący sędziemu… W całym nerwowym meczu było zresztą bardzo dużo, bo grubo ponad 30 fauli z oby stron. Na kwadrans przed końcem było po sprawie, kiedy z kilkunastu metrów trafił starający się i harujący od początku Saibari. Maroko, po raz pierwszy od… 2004 roku, melduje się w najlepszej czwórce Coupe d’Afrique.
W pierwszym piątkowym ćwierćfinale Senegal, zgodnie z oczekiwaniami, pokonał Mali. Zwycięską bramkę zdobył Ilman Ndiaye z Evertonu. Lwom Terangi o tyle było łatwiej, że rywal od końca I połowy grał bez swojego kapitana. Za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę boisko musiał opuścić Yves Bissouma. W środowych półfinałach Senegal zagra ze zwycięzcą z pary Egipt - WKS, a na gospodarzy czeka zwycięzca meczu Algieria - Nigeria.
Michał Zichlarz, Rabat
35. PUCHAR NARODÓW AFRYKI
ĆWIERĆFINAŁY
◼ Mali – Senegal 0:1 (0:1)0:1 – I. Ndiaye (27)
◼ Kamerun – Maroko 0:2 (0:1)0:1 – Diaz, (26), 0:2 – Saibari (75)
◼ Agadir, Egipt – Wybrzeże Kości Słoniowej, godz. 20.00
