Znów najliczniejsi
KOMENTARZ „SPORTU” - Kacper Janoszka
Dwie wielkie firmy na zapleczu ekstraklasy, to oczywiście przekleństwo tych, którzy dane kluby wspierają. W Polsce jest to natomiast okazja do pobijania w niezwykły sposób rekordów. No bo jak to jest możliwe, że w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat, to akurat pierwszoligowy mecz Ruchu z Wisłą był tym ligowym starciem, które oglądało na stadionie najwięcej osób? To ewenement, wynikający oczywiście z tego, że Ruch gra na nadzwyczaj wielkim stadionie, ale przecież nie chodzi o to, żeby szukać wytłumaczeń dla innych grup kibicowskich. Chodzi o docenienie tych, którzy z klubami są na dobre i na złe, którzy cieszą się po zwycięstwach, wkurzają po porażkach i są zmieszani po remisach, którzy świętują awanse i opłakują spadki. Zeszłoroczny mecz Niebieskich z Białą Gwiazdą pobił rekord frekwencji. Tegoroczne starcie ustanowiło nowy. I to wszystko w momencie, gdy oba kluby dopiero myślą o tym, żeby zagrać w ekstraklasie. To jest właśnie futbol na dobre i na złe, z klubami, które na piłkarskiej mapie Polski są od ponad stu lat. Chodzi o kibicowanie w dobrej atmosferze, radosne i huczne. Poziom rozgrywkowy jest jedynie tłem. Choć oczywiście ekstraklasa byłaby barwniejsza z rzeszą kibiców z Chorzowa i Krakowa, wczoraj nie miało to znaczenia. Wczoraj miała znaczenie tylko piłka nożna.
