Znów liczymy tylko na Igę

Hubert Hurkacz po świetnej walce i Magdalena Fręch w kiepskim stylu zakończyli na drugiej rundzie rywalizację w stolicy Hiszpanii.

Hubert Hurkacz dzielnie powalczył z Lorenzo Musettim, ale to Włoch gra dalej. Fot. PAP/EPA

WTA W MADRYCIE

Rywalizacja na kortach Caja Magica - jak od pewnego czasu większość turniejów rangi 1000 - rozgrywana jest przez niemal dwa tygodnie, a więc i dwa weekendy. Niestety, jak to zwykle ostatnio bywa, pomimo 4-5-osobowej polskiej reprezentacji, do pierwszego weekendu dotrwała z tego grona tylko Iga Świątek, która w sobotę po południu powalczy o awans do 1/8 finału z Amerykanką Ann Li (34. WTA).

Rozstawiona z „czwórką” 24-letnia Raszynianka - triumfatorka w Madrycie sprzed dwóch lat - w pierwszej rundzie miała wolny los, a w czwartek w nieco ponad godzinę rozbiła Ukrainkę Darię Snigur (98.) 6:1, 6:2.

Amerykanka „prusko-chińska”

Z o rok starszą od siebie Li też nie powinna mieć większych kłopotów, choć córka chińskich emigrantów, urodzona w 2000 roku w osadzie o nazwie King of Prussia (nadanej w XVIII wieku na cześć pruskiego króla Fryderyka II Wielkiego), postraszyła przed tygodniem w ćwierćfinale w Rouen Martę Kostjuk, późniejszą triumfatorkę francuskich zawodów.

W każdym razie Świątek ma wszelkie dane, by „pruską księżniczkę” rodem z Pensylwanii odprawić i szykować się już do boju o ćwierćfinał - rywalkę wyłoni pojedynek Kanadyjki Leylah Fernandez (25.) z Ivą Jovic (16.). Amerykanka w czwartek gładko wyrzuciła za burtę Magdę Linette (4:6, 1:6).

Z daru losu nie skorzystała

W piątek z turniejem po zaledwie jednym meczu pożegnała się rozstawiona z numerem 34. Magdalena Fręch. Łodzianka dała plamę, przegrywając gładko - w 66 minut - z notowaną o 50 pozycji niżej Argentynką Solaną Sierrą (88.) 2:6, 4:6. 28-letnia Polka nie zrobiła użytku w Madrycie z daru losu - po wycofaniu się rozstawionej z „szóstką” Amandy Anisimovej, wskoczyła w miejsce Amerykanki w drabince i „przejęła” jej wolny los, ale w meczu o trzecią rundę zagrała fatalnie. Po wyrównanym starcie, w piątym gemie dała się łatwo przełamać i w sumie oddała bez walki cztery gemy z rzędu, przegrywając pierwszą partię.

21-letnia rywalka z Mar del Plata na początku drugiej partii wygrała kolejne dwa gemy i aż żal było patrzeć na proste błędy o siedem lat starszej Polki. W końcówce przy stanie 1:5 Fręch rzuciła się jeszcze do odrabiania strat - obroniła trzy piłki meczowe, wygrała trzy gemy z rzędu, ale nie zdołała doprowadzić do wyrównania. Sierra wróciła do dobrej gry przy swoim serwisie, zamknęła mecz i odniosła jeden z największych sukcesów w karierze, poza czwartą rundą Wimbledonu 2025. Łodzianka ponownie wypadnie z Top 40 na świecie.

Remisów nie ma

Los Fręch i Linette podzielił w piątek Hubert Hurkacz (63. ATP), ale po meczu z Lorenzo Musettim (9.) Wrocławianin mógł przynajmniej z kortu zejść z podniesioną głową - w drugiej partii miał dwie piłki setowe, by doprowadzić do trzeciej. Mecz był wyrównany, stał na wysokim poziomie i w futbolu zakończyłby się pewnie remisem. W tenisie trzeba jednak wyłonić zwycięzcę i choć w niektórych statystykach minimalnie lepszy był Polak - np. w zdobytych punktach 79 do 78 - to w kluczowych momentach bardziej precyzyjny i skuteczny był Włoch, który wygrał 6:4, 7:6 (7-4). W bilansie bezpośrednich potyczek Musetti wyszedł na prowadzenie 3-2 - Hurkacz wygrał dwukrotnie na londyńskiej trawie (2021, 23).

W stolicy Hiszpanii „Hubi” w pierwszej rundzie wygrał z Portugalczykiem Jaime Farią 6:3, 6:3; najlepszy wynik osiągnął tu w 2022 roku, kiedy dotarł do ćwierćfinału. Impreza była debiutem w boksie Hurkacza Francuza Gillesa Cervary, który do największych sukcesów doprowadził byłego lidera rankingu i mistrza US Open, Rosjanina Daniiła Miedwiediewa. Mecz z Musettim daje nadzieję, że Wrocławianin jeszcze w tym roku wróci do Top 50.

(ToM)

Linda w ślady Mai?

Przed tygodniem turniej WTA 125, rangi challenger, w portugalskim Oeiras padł łupem Mai Chwalińskiej (118. WTA). W kolejnym tygodniu niedaleko Lizbony w imprezie na kortach ziemnych z pulą nagród 115 tys. dolarów formą imponuje Linda Klimovicova (160.). Reprezentantka Polski pokonała już trzy rywalki i w sobotę zagra o finał. W piątek w ćwierćfinale pod okiem nowego trenera, utytułowanego Tomasza Iwańskiego, wyeliminowała turniejową „dwójkę” Chinkę Yue Yuan (111.) 6:2, 6:4.

Alcaraz pasuje!

Na miesiąc przed startem wielkoszlemowego French Open Carlos Alcaraz poinformował, że nie będzie w Paryżu bronił tytułu. Hiszpan, drugi w światowym rankingu, zmaga się z kontuzją nadgarstka. Z jej powodu opuścił już turnieje w Barcelonie i Madrycie. Zabraknie go też w pierwszej połowie maja w Rzymie. „Po wynikach dzisiejszych badań zdecydowaliśmy, że najrozsądniej będzie zachować ostrożność i nie brać udziału w turnieju w Rzymie i Roland Garros. To dla mnie trudny czas, ale jestem pewien, że wyjdziemy z tego silniejsi” – napisał Alcaraz w mediach społecznościowych. W ubiegłorocznym finale French Open - trwającym 5 godzin i 29 minut, najdłuższym w historii - Hiszpan wygrał z Sinnerem 4:6, 6:7 (4-7), 6:4, 7:6 (7-3), 7:6 (10-2).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się