Znów jestem optymistą
KONRAD DĄBROWSKI
Fot. Julien Delfosse/DPPI/IPA Sport 2/ipa-agency.net/SIPA USA / Press Focus
W środę z ręką było kiepsko, ciężko mi się jechało, szczególnie w ciasnych zakrętach, i trzy razy się przewróciłem, bo miałem za mały zakres ruchu. W czwartek było znacznie lepiej, nadgarstek... zmalał, a ja zaliczyłem tylko jeden upadek. Trochę byłem przygnębiony tą kontuzją i stratą czasową, bo jeszcze tyle tysięcy kilometrów przed nami, że jazda z bólem była smutną perspektywą. Pierwszy raz jestem w Top 10 „generalki”... Jak na ten etap rajdu, to jestem bardzo wysoko, ale dziwnie się ten Dakar układa. Strasznie dużo nas ubyło w ciągu dwóch ostatnich dni. Na biwaku wszyscy byliśmy razem, to się nasłuchałem różnych historii. Patrząc na to, ile razy helikopter był wzywany w środę, nie pamiętam takiego odcinka. Trochę jestem sponiewierany, ale generalnie jest nieźle. Fizycznie czuję się dobrze, na pewno lepiej niż kiedykolwiek po piątym dniu Dakaru. W sobotę dzień przerwy w Rijadzie, więc mój nadgarstek spędzi dużo czasu w wodzie z lodem...
