Znamy już telewizyjną wpadkę roku
Z mundialem związany jest ogromny stres. Za nami mundialowa kompromitacja, ale ten numer przecież już widzieliśmy kiedyś w... polskiej telewizji.
Iran grał na biało, a Nowa Zelandia na czarno. Tymczasem w tureckiej telewizji było odwrotnie. Fot. PAP / EPA
W tureckiej telewizji doszło do niezwykłej wpadki. Wydawać by się mogło, że to niemożliwe, a nie dość, że możliwe, to... kiedyś wydarzyło się już w Polsce!
Cztery fatalne minuty
Murat Ekrem Ciman, turecki sprawozdawca państwowej stacji TRT, popełnił gigantyczną gafę w trakcie meczu Nowa Zelandia - Iran. Będzie chciał zapomnieć o tym dniu jak najszybciej, ale jednak się nie da. Otóż komentator... pomylił drużyny! Na kilka minut Nowa Zelandia stała się więc Iranem, a Iran – Nową Zelandią. Komentator zorientował się, co zrobił w 4 minucie, kiedy realizator dokonał zbliżenia na Mehdiego Teremiego z Iranu, a na ekranie wyświetliło się jego nazwisko. Turecki sprawozdawca został za ten numer odsunięty od pracy przy mundialu i zawieszony. Wydawca wydał już oświadczenie, uznając ten błąd za „całkowicie niedopuszczalny i niezgodny ze standardami stacji”.
Kijów jak Monachium
Podobne wydarzenie miało już kiedyś miejsce w Polsce ponad pół wieku temu. Bardzo cenionym dziennikarzem telewizyjnym w naszym kraju był w latach 70. i 80. Stefan Rzeszot, którego pamiętamy dziś jako specjalistę od hokeja. Od komentowania piłki nożnej został bowiem odsunięty w 1975 roku, kiedy podczas Superpucharu Europy rozgrywanego w Kijowie pomylił gospodarzy, Dinamo, z gośćmi, czyli Bayernem Monachium. W nieświadomości komentował tak mecz przez kilka minut i nikt mu nie zwrócił uwagi. Kiedy przy piłce był kapitan gospodarzy Michaił Formienko, Rzeszot wymieniał nazwisko Beckenbauera i... odwrotnie. W 7 minucie, po telefonie do studia, przekazano tę informację Rzeszotowi, który zamilkł, ale po minucie przeprosił i komentował już w sposób prawidłowy. Tłumaczył się potem, że siedział bardzo wysoko i trudno było mu odróżnić sylwetki, a drużyny grały w strojach, które były dokładnie odwrotne niż ich reprezentacji. Wpadka fatalna, warto jednak pamiętać, że zmarły w 1987 roku Rzeszot tak naprawdę był świetnym dziennikarzem.
Cóż, jak widać wpadki, nawet największe, zdarzają się najlepszym... Turecki sprawozdawca też nie był żółtodziobem. Posiadał przecież 30-letni staż pracy w telewizji.
(pacz)
Tureckie przekleństwo mundialowe
Reprezentacja znad Bosforu nie potrafi rozpoczynać mundiali. W 1954 roku przegrała z NRF 1:4, W 2022 – z Brazylią 1:2, a teraz z Australią 0:2, Bilans: 0-0-3, bramki 2:8. Jest jednak pocieszenie. Za drugim razem i tak potrafiła wejść do najlepszej czwórki. A jak będzie teraz?
